Temat: Złodziej leków
Szczegóły: Wytwarzanie jakichkolwiek leków na wyspie graniczy z cudem, dlatego są tak cenne. Ich pozyskiwanie także nie należy do najłatwiejszych, gdyż najczęściej trzeba wyjść poza granice wioski i zapuścić się w te nieco bardziej niebezpieczne rejony. Wiadomość o regularnych ubytkach w cennych zapasach, jaka dotarła do Rady sprawiła, że ta natychmiast wydała polecenie jednemu z Dyktatorów. Wiedzieli, że nie mogą patrzeć bezczynnie na sprawę tym bardziej, że wszelkie materiały były na wagę złota. Osadnikom było dość trudno dostać się do magazynu, gdyż ten mieścił się w chacie uzdrowiciela, więc zaczęto podejrzewać także samotników. Zadaniem dyktatora jest zastawić pułapkę na potencjalnego złodzieja i dojść, co zmusiło go do wykradania leków.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eris. Pokaż wszystkie posty
21 kwietnia 2020
13 marca 2020
Od Eris CD Aven - Szczury laboratoryjne
Gdy udało im się zdobyć czip, nadzieja Eris na ucieczkę z laboratorium przemieniła się niemal w pewność. Miały już w końcu przepustkę blondwłosej pani naukowiec, jak i klucz do celi, który strażniczka wcześniej w tak subtelny sposób ukryła pomiędzy piersiami. Przy okazji zabezpieczenia czipu, doszła jednak do wniosku, że biust nie jest najbezpieczniejszym miejsce do przetrzymywania klucza. W końcu w każdej chwili mógłby wypaść, więc już po chwili spoczął bezpiecznie wśród włosów i piór u boku czipu.
11 lutego 2020
Od Eris CD Aven - Szczury laboratoryjne
lW chwili, gdy stały trzymając w palcach po pigułkę. Eris, choć przestraszona miejscem, w którym się znalazły, zaczęła się uspokajać. Wiedziała, że taka zmiana raczej da im trochę czasu na obmyślenie planu ucieczki. Białowłosa zawsze miała problem z impulsywnością, nie umiała utrzymać nerwów na wodzy. Pogorszyło się to jednak wraz z tragicznym wypadkiem, pobytem w laboratorium i zesłaniem na wyspę. Z pozoru zawsze wydawała się spokojna i opanowana, wystarczył jednak jeden gorszy dzień, jednak mała iskra by wybuchła, czego później miała długo żałować. Nie wiedziała, skąd to się wzięło, cały jednak czas, starała się nad tym zapanować. Uparcie i skrupulatnie pracowała nad sobą, choć efekty były raczej marne.
17 stycznia 2020
Od Eris do Aven - szczury laboratoryjne
Obudziła się z kompletnym bólem głowy. Miała wrażenie, że czaszka jej zaraz eksploduje. Pulsowała, kuła i uciskała na zmianę, oczami duszy wręcz widziała igły wbijające się w jej głowę, obręcz zaciskającą na czole i biedny spuchnięty mózg napierający na ścianki czaszki. Tak okrutne samopoczucie przywodziło jej na myśl wyłącznie wielkiego kaca, a przecież nic wczoraj nie piła. Wiedziała, że była dość podatna na różnego rodzaju substancje. Mimo swojej postury zawsze była mało odporna, może ktoś jej coś podał? I czemu tak piekł ją policzek? Wtedy też jakby jak by za sprawą czarodziejskiej różdżki pamięć zaczęła montować jej wspomnienia ostatniego dnia.
Pamiętała nad wyraz spokojny dzień, który miała nadzieje już całkowicie strawić, bezmyślnie krążąc po murach wioski. Chciała napawać się widokiem powracającego do życia przyrody. Robiło się naprawdę ładnie, a ona utknęła kilkadziesiąt stup nad ziemią. Melancholia tego dnia zaczynała jej się poważnie udzielać od południa. Padła ciężko na mały drewniany taborecik, w dalszym ciągu błędnie wpatrując się w horyzont. Drzewa, drzewa, wszędzie drzewa, a pośród nich jedynie lawirujący pomiędzy pniami wiatr. Wrośnięte w ziemię drzewo raczej nie zaatakuje. Kilka kolejnych godzin wypełniało jej głowę, w większości nic nieznaczącymi myśli, po upływie, których już całkiem miała ochotę wejść na dół i zaszyć się gdzieś, gdzie nikt jej nie znajdzie. Pójść w las, zasiąść wśród młodej trawy, opierając się o jakiś pień, dłubać w kawałku drewna i zapomnieć o rutynie i tym skrawku świata zapomnianym przez Boga. Nic takiego jednak nie miało mieć miejsca. Pełniła całodniową służbę, strażników było stanowczo zbyt mało, by móc poprosić kogoś o zmianę. Musiała siedzieć i siedziała bez zająknięcia do samego wieczora. Kiedy to słońce zaczynało znikać za horyzontem, malując niebo złowrogą purpurą, Eris poczuła przypływ jakichś emocji. Była niespokojna przez kilka następnych minut. Nie dane jej było frasować się tym dziwnym wrażeniem. Zameldowano jej, że w pobliżu wioski ktoś widział jakiegoś potwora, a ktoś inny twoje ludzi. Po chwili przydzielono mi do pary młodą łowczynię, o ile dobrze pamiętałam – Aven.
Pamiętała nad wyraz spokojny dzień, który miała nadzieje już całkowicie strawić, bezmyślnie krążąc po murach wioski. Chciała napawać się widokiem powracającego do życia przyrody. Robiło się naprawdę ładnie, a ona utknęła kilkadziesiąt stup nad ziemią. Melancholia tego dnia zaczynała jej się poważnie udzielać od południa. Padła ciężko na mały drewniany taborecik, w dalszym ciągu błędnie wpatrując się w horyzont. Drzewa, drzewa, wszędzie drzewa, a pośród nich jedynie lawirujący pomiędzy pniami wiatr. Wrośnięte w ziemię drzewo raczej nie zaatakuje. Kilka kolejnych godzin wypełniało jej głowę, w większości nic nieznaczącymi myśli, po upływie, których już całkiem miała ochotę wejść na dół i zaszyć się gdzieś, gdzie nikt jej nie znajdzie. Pójść w las, zasiąść wśród młodej trawy, opierając się o jakiś pień, dłubać w kawałku drewna i zapomnieć o rutynie i tym skrawku świata zapomnianym przez Boga. Nic takiego jednak nie miało mieć miejsca. Pełniła całodniową służbę, strażników było stanowczo zbyt mało, by móc poprosić kogoś o zmianę. Musiała siedzieć i siedziała bez zająknięcia do samego wieczora. Kiedy to słońce zaczynało znikać za horyzontem, malując niebo złowrogą purpurą, Eris poczuła przypływ jakichś emocji. Była niespokojna przez kilka następnych minut. Nie dane jej było frasować się tym dziwnym wrażeniem. Zameldowano jej, że w pobliżu wioski ktoś widział jakiegoś potwora, a ktoś inny twoje ludzi. Po chwili przydzielono mi do pary młodą łowczynię, o ile dobrze pamiętałam – Aven.
10 grudnia 2019
Subskrybuj:
Posty (Atom)

