Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kat. Pokaż wszystkie posty

25 marca 2020

Od Kat CD Bezimiennego

Kiedy chłopak wszedł do krypty od razu wyczułam zapach zdechłego zwierzęcia. Takie rzeczy po wielu miesiącach spędzonych w lesie się czuje. Mimo iż z czasem stają się dla ciebie normą.

- Kim ty u diabła jesteś? - spytał chłopak od razu - I co tutaj w ogóle robisz? - dodał kolejne pytanie. Zadał ich za dużo o dwa. Chciałam prychnąć jednak stwierdziłam, że nie będę wydawać z siebie żadnego dźwięku dopóki nie sprawdzę do jakiego stanu niecierpliwości mogę doprowadzić nieznajomego.

- Odpowiesz mi w końcu? - zadał kolejne pytanie "groźniejszym" tonem głosu. Bawiłam się kubkiem chłopaka by po chwili na niego spojrzeć. Stał w wejściu jakby oczekiwał, że wstanę i tylko przepuści mnie w drzwiach. Upiłam łyk bimbru, który zdecydowanie był za mocny jak dla mnie. Wolałam delikatniejszy alkohol. Skrzywiłam się jedynie i odłożyłam kubek na stół. Spojrzałam na chłopaka i delikatnie uśmiechnęłam się widząc jego zdenerwowanie, które powoli osiągało coraz większy poziom. Nie wiem czemu ale nieraz bawi mnie to zdziwienie ludzi gdy wejdzie się do ich domu. Są zaskoczeni. Jak to tak można?! Przecież kulturalny człowiek by tak nie zrobił. Cóż jesteśmy w lesie. Jak dla mnie panują tutaj trochę inne zasady. Nie ważne.

6 stycznia 2020

Od Kat CD Pana Stasia



Siedziałam nachylona na grubej gałęzi wysokiego drzewa. Obserwowałam właśnie zwierzę, które właśnie podeszło do jeziora. Tego mnie uczył Jack, zwierzęta zawsze piją i zawsze jakieś się pojawi w ciągu dnia tuż obok wody. Wyjęłam jedną strzałę z kołczana i wymierzyłam prosto w sarnę. Kiedy wreszcie łuk ze strzałą zgrały mi się z szyją stworzenia puściłam cięciwę. Zauważyłam jak grot przepił się przez ciało sarny, która zaraz upadła na ziemię. Zeskoczyłam z drzewa i zawiesiłam łuk na ramieniu. Podeszłam do zwierzęcia i wyjęłam nóż z buta. Podcięłam jej gardło i wytarłam krew o jej ciało. Strzałę wyciągnęłam i umyłam ją w wodzie. Włożyłam z powrotem do kołczana i odwróciłam się do sarny, z której zaraz będzie trzeba zdjąć skórę i oczywiście zrobić mięso. Niedaleko stąd była dawna chata Jacka, stwierdziłam, że tam zawędruje.