Ten narkotyk to zdecydowanie dobry interes na tej wyspie. Był łatwy do zdobycia, łatwy w hodowli, z dużą ilością plonów
i szybki do obróbki. Przynajmniej tak mi się teraz wydawało. Wszystko
by się dopiero okazało podczas hodowli i produkcji. Szczerze
powiedziawszy, nie spodziewałem się aż takich efektów upalenia tym
zielskiem. Zaledwie po kilku zaciągnięciach poczułem, że odlatuje. Świat
stał się nagle bardziej kolorowy, dynamiczny i jakby opływowy.
Mimo to i tak
odleciałem nieco później, niż wampirzyca. Widziałem jej brak kontaktu
tuż przed tym, zanim ja odpłynąłem w swoją podróż. Stała się nieobecna,
wzrok miała inny, patrzyła w jedną stronę, jakby w mały punkt, którego
nikt inny nie widzi.
- Skoro nie jesteśmy w pełni świadomości pomyślałam, że można inaczej zagospodarować czas. Jednak… Jestem świadoma, że nie zasługuje na towarzystwo takiej osoby, jaką jesteś Ty. - uśmiechnęła się smutno, wciskając w usta ostatki zioła. Czule pocałowała jego, aby po chwili zeskoczyć ze stołu.
- Skoro nie jesteśmy w pełni świadomości pomyślałam, że można inaczej zagospodarować czas. Jednak… Jestem świadoma, że nie zasługuje na towarzystwo takiej osoby, jaką jesteś Ty. - uśmiechnęła się smutno, wciskając w usta ostatki zioła. Czule pocałowała jego, aby po chwili zeskoczyć ze stołu.