2 stycznia 2020

Od Lynn CD Derycka

Gdyby ktoś powiedział mi, że pierwszego stycznia będę taszczyć cały mój leśny łup w postaci drzew do rozwalającej się chatki, zamieszkując wyludnioną wyspę pełną dziwnych stworzeń, spotkałby się z moim gromkim śmiechem i gratulacjami tak bujnej wyobraźni. Kiedy upuszczam gałązki w miejscu przeznaczonym na drewno, dochodzi do mnie beznadzieja tej sytuacji i nie da się ukryć, że jestem niepocieszona. Jaka normalna szesnastolatka byłaby w stanie przeżyć, mieszkając sama, w nieogrzewanym domu z dziurami w dachu i bez regularnych, ciepłych posiłków? Chyba tylko ja. W kominku rozpalam całe, nie wiem ile minut, bo nie mamy zegarków, ale w każdym razie - długo i namiętnie. Każda najmniejsza iskierka gaśnie szybciej, niż zdążam przytknąć ją do gałązki. Udaje mi się, kiedy nie mam już nadziei, a w mojej głowie kiełkuje tragiczna wizja mojej śmierci z zamarznięcia. Siadam wygodnie na kanapie, przykrywając nogi kocem. Z półki obok zdejmuję niedokończone spodnie i zaczynam kolejny splot.

Od Lynn do Tenebrisa

Co zrobić, jeśli ktoś przeszkadza ci w pracy? Pozbyć się go. A co, jeśli to jest Renard? Wtedy zostaje ci tylko jedno - wyjść z pracy. Nie ma innego wyjścia, kiedy ten sterczy nad tobą jak kat nad duszą. Pech chciał, aby odwiedzał Melody akurat dzisiejszego dnia.

Tak też robię w ten słoneczny, styczniowy dzień. Wiosna powoli wkracza do wioski, przez co śnieg się topi i wszystko pogrążone jest w grząskim błocie. W szczególności okolice mojego domu. Mimo, że mieszkam tam z wyboru, to nikt nie powiedział mi ani słowa o tamtejszym bagnie, kiedy wybierałam miejsce zamieszkania. Powietrze jest rześkie, nie ma już mrozu, a słońce delikatnie nam przyświeca, co jak najbardziej mi odpowiada. Zima tego roku była niezwykle mroźna i co jak co, ale mając do dyspozycji mokre drewno i jeden, mały kominek na cały dom, dość ciężko było przez nią przebrnąć. Kicham głośno, ubierając królicze futerko. Nakładam na głowę różową, wełnianą czapkę z pomponem, czując jak jej pompon podryguje w rytm moich kroków, kiedy opuszczam chatkę Melody. Chłodne powietrze kręci mnie w nosie, a za duża o kilka rozmiarów czapka ciągle zsuwa się na moje oczy, skutecznie blokując widzenie. Idę przez zatłoczony rynek, na którym porozstawiane są namioty handlarzy. Ci głośniejsi przekrzykują resztę, ktoś się rozpycha, ktoś jedzie z pokracznym, drewnianym wózkiem i gubi po drodze swój towar. Panuje chaos, zgiełk i gwar, kiedy próbuję przedostać się na drugą stronę targowiska.

1 stycznia 2020

Od Aven CD Bezimiennego

- To jest naprawdę warte ssswojej ceny – powiedział jaszczur, wciskając mi pakiet flakoników do ręki. Wydałam z siebie westchnienie i podałam mu sakiewkę. Nie miałam zbyt wielkiego wyboru teraz, gdy zadałam sobie tyle trudu żeby znaleźć łuskowatego. Jak przystało na samotnego – handlarza, zostawiał po sobie poszlaki, ale w tym samym czasie dbał o to, żeby znaleźć go mogli jedynie wybrani, lub tak jak w moim przypadku ci, którzy potrafili usłyszeć wystarczająco dużo, w dodatku w odpowiednich miejscach. Do jakości oraz użyteczności reszty zaopatrzenia oferowanego przez mężczyznę podchodziłam sceptycznie. Pożegnałam się z gadem, który na odchodne zapewnił mnie, że jeszcze do niego wrócę po więcej.

Od Bezimiennego CD Raven

Syknął z cicha, gdy alkohol wżarł się niczym kwas w jego poranione plecy. Jakby podświadomi odczytał uśmiech na twarzy kobiety. To złudzenie wdarło się w niego, dręczyło, ale nie tylko ono. W dalszym ciągu nie ufał do końca czarnowłosej. Co prawda opowiedziała mu o sobie i to całkiem sporo z tamtego okresu, ale niewiele to zmieniało. Mogła skłamać, ale w takim razie, dlaczego jednak ją rozwiązał? Pokręcił głową z dezaprobatą dla siebie. Musiał mieć na nią oko.

Podsumowanie miesiąca - grudzień

Witam wszystkich w podsumowaniu ostatniego miesiąca roku 2019!

 Jako, że mamy już nowy rok, to z tego miejsca chcę życzyć każdemu, aby był jeszcze lepszy, niż poprzedni. Mam nadzieję, że uda wam się zrealizować wszystkie postanowienia noworoczne, o ile je macie oraz, że w końcu spadnie nam śnieg.