Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Björn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Björn. Pokaż wszystkie posty

7 grudnia 2019

Od Bobby - odejście Bjorna - etap2 > etap3 [+18]

Znam ten typ, te w głębi delikatne i skrzywdzone dusze. Otacza ich niewidzialny mur, którego czasem będą zajadle bronić, a czasem tylko patrzeć jak kruszeje. Ten wysoki i siwy mężczyzna już po kilku głębszych w barze otworzył się jak kokos – biedaczysko już dawno musiał nie utrzymywać bliższych stosunków z jakimkolwiek człowiekiem. Mimo nie najlepszego pierwszego wrażenia dawał się lubić. Do końca wierny swojej żonie i gotowy nieść pomoc tym, których uważał za bliskich swemu sercu. Tu, na tej przeklętej wyspie spoczywa Agnar, znany, lub nie znany bliżej jako Björn.

Taką krótką przemowę wygłosiłabym, gdybym nie była jedyną uczestniczką tego pogrzebu. Przerzuciłam ostatnie już grudki ziemi i oparłam się na stylisku łopaty. Odetchnęłam ciężko. Pośród gęstej wieczornej mgły, biała para oddechu rozpełzała się niczym dym. Kopanie zmarzniętej gleby zajęło mi znacznie dłużej niż przypuszczałam, ale nie chciałam jeszcze opuszczać przyjaciela, dzięki któremu jeszcze nie wącham kwiatków od spodu. Już wiem, że tego wieczoru na pewno urżnę się do nieprzytomności, pijąc do lustra w swoim domu na bagnach.

Jak do tego mogło dojść? Dlaczego to on leży w zimnej mogile, poległszy śmiercią bohatera? Sama myśl o odpowiedzi ściska mnie za gardło.

20 sierpnia 2019

Od Björna - Udany połów

Tego poranka wstałem wcześniej niż zwykle, przygotowałem sieci rybackie wraz z wyposażeniem, oraz pojemny plecak. Zjadłem posiłek, resztę spakowałem i wyruszyłem w górskie potoki tak jak planowałem. Wędrując między polami uprawnymi udało mi się złapać pięknego niebieskiego motyla o wielkich, błyszczących skrzydłach, ale po chwili popatrzyłem w niebo i puściłem go wolno. Ruszyłem dalej.


Gdy dotarłem do potoku wsiadłem do pobliskiej łodzi, która zacumowana była na brzegu i wypłynąłem na wodę, po oddaleniu się od brzegu na głębiny rozrzuciłem sieci z nadzieją, że ten połów będzie udany. W oczekiwaniu na przepływające w okolicy mojej łódki ryby otworzyłem książkę i zacząłem ją czytać, zanim się obejrzałem minęło jakieś pół godziny. Wtedy stwierdziłem, że najwyższa pora wyciągnąć sieci z wody. Kiedy złapałem za linę i próbowałem unieść w górę okazało się, że waży to bardzo dużo, zaparłem się i jakoś udało mi się wydostać całą sieć pełną ryb. Podpłynąłem do brzegu, starając się nie kołysać obciążoną i chwiejną łódką. Kiedy w końcu udało mi się postawić stopy na suchym brzegu zacząłem pakować moje połowy do plecaka i torby, było ich sporo lecz jeszcze bardzo wiele było wciąż w sieciach. Nie miałem pojęcia, gdzie mam je upchnąć, więc zdecydowałem się poczekać, aż ktoś przejdzie i pożyczy mi torbę, albo pomoże nieść je do domu.


19 sierpnia 2019

Od Björna do Olyvii

Kiedy się obudziłem, poczułem promień słońca muskający mój policzek. Wstałem powoli z powodu zakwasów których nabawiłem się poprzedniego dnia, wędrując cały dzień po górach. Gdy rozpoczynałem dzień moją rutyną było obmywanie ciała w potoku tuż przy domku, po myciu jadłem mięso przygotowane dzień wcześniej wraz z herbatką ziołową, którą gotowałem w starym garnku, który znalazłem podczas jednej z swoich wypraw do Gór Ungcy. Po śniadaniu wybrałem się na wyprawę, aby uzupełnić zapasy na kilka dni, ponieważ widząc chmury z oddali mogłem spodziewać się dość silnych opadów deszczu i możliwych wichur. Spakowałem swój łuk I nóż który pierw naostrzyłem dokładnie, żebym mógł bez problemu rozcinać pnącza oraz przecinać skórę saren i usuwać łuski ryb, po czym schowałem go do pochwy, którą zrobiłem z kawałka sarniej skóry. Byłem już spakowany na wyprawę, na której planowałem nocleg gdzieś poza domem.


Ruszyłem przed siebie nucąc sobie pod nosem i modląc się w myślach, żebym złowił dużo ryb oraz upolował jakąś sarnę. Przemierzając spokojny strumień obserwowałem zwierzynę i uczyłem się zachowań niektórych z jej rodzajów. Gdy dotarłem do Górskiego potoku zarzuciłem sieci rybackie, wbrew moim oczekiwaniom udało mi się złowić tylko kilka rybek które były marne, zasmucił mnie ten widok, ale te kilka sztuk które złowiłem musiały mnie jakoś pocieszyć. Powiedziałem sobie na głos że pojutrze wyruszę przed świtem zarzucić sieci, żeby złowić mnóstwo ryb dla woski. Po marnym połowie stwierdziłem że może zanim nad wyspą zawisną chmury uda mi się pooglądać gwiazdy nocą, to zachęciło mnie abym przyspieszył kroku i szybciej dotrzeć w góry.

18 sierpnia 2019

Od Björna do Renarda

Był chłodny poranek w końcu dzień jak co dzień, codziennie rano wychodziłem ubrany tylko w płaszcz. Moje stopy były całe obolałe, ponieważ nie posiadałem żadnego obuwia. Wstając rano zaczesywałem włosy tak, żeby zakryć moją szpetną twarz. Niewidomy na prawe oko ciągle nie mogłem się przyzwyczaić i czasem na coś wpadałem, przez co nabawiłem się pełno siniaków i zadrapań na rękach i nogach. Pewnego poranka wstałem dzień jak co dzień i postanowiłem wybrać się na polowanie do lasu bo przecież posiadałem łuk i nóż, który był pięknie ozdobiony porożem jelenia. W ten dzień nie udało mi się w nic trafić i ciągle byłem rozdrażniony, lecz z drugiej strony wydawało mi się że polepszył mi się węch i czułem się nieco silniejszy każdego dnia. Zauważałem to kiedy naprężałem łuk, z dnia na dzień udawało mi się strzelać dalej i dalej, w końcu zacząłem się martwić że łuk pęknie więc przestałem z niego korzystać na jakiś czas. Kolejnego dnia wybrałem się na Główne Obrzeża, a raczej góry które rosły nieopodal żeby móc podziwiać krajobraz całej tej wyspy, po drodze do domu usłyszałem dwie sarny więc powoli sięgnąłem po łuk i powoli wycelowałem, gdy nagle zza krzaków wybiegł niedźwiedź i swoją wielką łapą uderzył sarnę, która nie zdążyła zareagować, w tym momencie bez wahania strzeliłem z łuku trafiając drugą, strzała trafiła w szyję przez co sarna zaczęła wydawać przeraźliwe dźwięki i runęła na ziemie wierzgając swoimi kopytami. W międzyczasie niedźwiedź zaczął odrywać kawałki skóry i mięsa.

6 sierpnia 2019

Nowy osadnik - Björn

Marcela Freire Art
Miano: Björn
Imię i nazwisko: Agnar Bjørnson
Wiek: 34
Data urodzenia: 4 kwietnia
Numer: 036
Modyfikacja Genetyczna: Berserk
Etap modyfikacji: Etap pierwszy
Status: Osadnik
Stanowisko: Rybak
Miejsce zamieszkania: Dom w skale
Aparycja: Agnar to wysoki na metr i osiemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu, prawie całkowicie siwy, silny mężczyzna, którego niegdyś kruczoczarne, długie do dolnej części łopatki włosy okalają jego delikatnie zarośniętą, pooraną bliznami od oparzeń twarz. W pożarze stracił wzrok w prawym oku, pozostało mu jedynie drugie zdrowe, w kolorze błękitnego nieba. Jego szeroka szczęka o ostrym zarysie w pewien sposób dodaje szarmanckości i męskości. Posiada on szpiczasty nos i wydatne usta, które nadają mu lekko zawiadacki wygląd i przyciągały wzrok niejednej kobiety. Agnar to szczupły mężczyzna o lekko zarysowanych mięśniach, ukształtowanych przez jego długie wędrówki po lasach. Na lewej ręce posiada masywne blizny po ataku niedźwiedzia z jednej z wypraw. Ubiera się zazwyczaj w długie, ciemne brązowe spodnie oraz zwiewną zieloną koszulę. Gdy robi się na prawdę zimno przywdziewa płaszcz ze skóry nieszczęsnego miśka, który ośmielił się zaatakować go wśród górskich szlaków, który z łaskawości naukowców wylądował razem z nim jako jedyne odzienie na wyspie. Od ciężkiej pracy fizycznej ma bardzo duże dłonie o niezwykle twardej skórze.
Charakter: Björn jest jak ucieleśnienie powiedzenia o wewnętrznej walce dwóch wilków – z jednej, lepszej strony potrafi być prawdziwie miły, sympatyczny i poświęcać się dla innych, jednak czasem pokazuje się też ta druga, gorsza strona – zachłanna, samolubna i cholernie arogancka. Delikatnie rzecz ujmując, przy pierwszym spotkaniu bardzo często niekoniecznie odbierany jest tak, jakby sobie tego zażyczył, mimo jego częstych starań. Jeśli jednak nawet ktoś na dzień dobry uzna go za wrednego gbura, to bardzo szybko przekona się o błędzie swojej oceny. O osoby, które nazywa przyjaciółmi troszczy się tak, jak mało kto potrafi, jednak na to miano należy u niego sowicie zasłużyć – stąd to grono nie należy do najliczniejszych. Gardzi ludźmi których uzna za podłych i złych, jednak ceni sobie szczerość i dotrzymywanie słowa. Jego najlepsze cechy wydobywała z niego żona, po jej stracie zamknął się w sobie. Przebywając wraz z innymi osadnikami musi znów nauczyć się funkcjonować w (małym) społeczeństwie i otwierać się na ludzi.
Historia: W młodości Agnar nie był zbyt interesującą osobą – ot zwyczajne dziecko przedstawicieli klasy średniej, które ukończyło przeciętną szkołę. Mimo wszystko był obiecującym uczniem. Opuścił dom rodzinny i udał się na studia, których nigdy nie ukończył, co spowodowane było brakiem samodyscypliny. Nie mogąc spełnić oczekiwań rodziców wyprowadził się, a oni w zamian urwali z nim kontakt. Przez gnębiące go poczucie samotności oddał się w całości swojemu hobby, którym było chodzenie po górach i wędkarstwo. Dzięki swojej pasji do natury został przewodnikiem, co pozwoliło mu spokojnie się utrzymać. W dniu swoich dwudziestych piątych urodzin poznał wybrankę swojego życia, którą jako jedyną z kręgu otaczających go panien prawdziwie pokochał. Zeszli się i po ślubie zamieszkali razem w uroczym domku wśród pięknych gór. Nawet po ślubie jednak wciąż ciągnęło go do lasu, co owocowało kilkudniowymi wyprawami wbrew sprzeciwom żony. Pewnego razu Björn przemierzając las natknął się na niedźwiedzia z kontaktu z którym ledwo uszedł z życiem, zabijając zwierzę kosztem odniesienia znacznych ran, których ślady znaczą jego ramię po dziś dzień. Jego spokojne szczęśliwe życie skończyło się, gdy z oddali zobaczył dym dobiegający z strony jego domu. Gdy dotarł do domu widok palącej się chaty wywołał u niego fale rozpaczy. Björn nie myśląc trzeźwo wbiegł do domu szukając ukochanej, jednak widząc jej ledwo rozpoznawalne ciało zaczął płakać, nagle Dach i podpory chaty zaczęły się walić. Björn będąc dalej w rozpaczy nie zauważył spadającej deski która uderzyła go w prawą część głowy, zostawiając trwałe i dotkliwe obrażenia na Twarzy i szyi. Wybiegł on szybko z chaty która od razu po jego wyjściu się zawaliła, udawszy się w stronę wioski wszedł do karczmy i siadł przy stoliku w oddalonym kącie, po czym po chwili dosiadła się do niego pewna nieznajoma postać która wyciągnęła w Jego stronę dłoń w której znajdowała się koperta. Björn nie wiedząc co ma dalej robić wziął kopertę i schował ją do kieszeni osmalonego płaszcza. Gdy mężczyzna podniósł głowę do góry Tajemniczej postaci już nie było, Wyleciał z karczmy szukając Tajemniczej osoby gdy nagle dostał w głowę czymś twardym. Gdy się obudził nie pamiętał co się z nim stało, obudził się na beczce odziany w przemokły płaszcz z kopertą w środku, straciwszy przytomność po raz drugi obudził się na Wyspie
Partner: Brak
Wyposażenie:
- Własnoręcznie zrobiony łuk
- Nóż myśliwski z kości o rękojeści z poroża jelenia
- obudził się na wyspie odziany jedynie w płaszcz z niedźwiedzia
Inne: Lubi książki , spacery nocą , spać pod gołym niebem na łonie natury
Kieruje: kubaw0@o2.pl