Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szepcząca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szepcząca. Pokaż wszystkie posty

27 września 2019

Odejście i zawieszenie


    

Z przykrością muszę poinformować, iż Szepcząca (Imoth) opuszcza bloga z przyczyn osobistych. Zaś Yaria Irikhri (Arry) zostaje zawieszona na własną prośbę. Oznacza to, że formularz zostanie przechowany do momentu, aż osoba zawieszona podejmie decyzję o powrocie na bloga.

Pamiętajcie, że każdy na naszym blogu jest mile widziany i zawsze można tutaj wrócić. 

 
  

10 września 2019

Od Szepczącej do Pana Stasia

- Niech to szlag jasny trafi w cholerę! – syknęła, gapiąc się z irytacją na wnętrze swojego kufra
z fiolkami. Skończyły się zapasy tych śmierdzących czerwonych koralowców i będzie musiała iść do
Syreniej Przystani, zamoczyć się w okropnej wodzie, która jest mokra i to bynajmniej nie po kostki.
Westchnęła, zmarszczyła nos i zamknęła kufer z hukiem.
Słońce już zachodziło, malując na niebie pomarańczowozłote plamy, a chłodny wiatr docierał do
środka domu przez nieszczelne okna. Ostatnio budziła się coraz później i przesypiała coraz więcej
dnia. Ale wzrok działał jak należy nawet w środku nocy, więc nie przejmowała się tym zbytnio. Grunt,
że człowiek sprawny. Choć na myśl o tej mokrej wodzie się wzdrygała.
Omiotła wzrokiem chatę i właściwie niewiele zmieniła w niej, odkąd tu trafiła. Od kiedy fale wypluły
ją na brzeg tej zmutowanej wyspy. Wszyscy mieli tu coś ze zwierzęcia, miałam wrażenie, że tylko ona
jeszcze nie wie, co z nią będzie.

4 września 2019

Od Szepczącej do Nicholasa

    Małe ognisko na środku stodoły płonęło, trzaskając cicho co chwilę. Szary dym unosił się, by następnie ulecieć przez dziurę w dachu stodoły. W jej środku było ciemno i ponuro, ogień jedynie tworzył barwne malunki na pokrytych kurzem i brudem meblach, całkowicie niepasujących do budynku stodoły. Anais krzątała się od jednej przytarganej tu jakiś czas temu ciężkiej dębowej szafki do kufra z nadpalonym brzegiem, marszcząc czoło i marudząc pod nosem. Czegoś ciągle brakowało. Ogień uparcie nie chciał płonąć na zielono, tak jak ona tego oczekiwała. Kolejny raz podeszła do krzywego stołu, który sama zbudowała pewnej nocy, kiedy nie mogła spać, i rzuciła poirytowane już spojrzenie na podniszczoną księgę, która tam leżała. Koślawym pismem ktoś kiedyś nabazgrał tutaj ingrediencje i była pewna, że wszystko dobrze odszyfrowała, a mimo to, coś w tym rytuale nie działało.

- Bez sensu – mruknęła pod nosem, zamknęła księgę i zgasiła ognisko przygotowaną w wiadrze obok wodą. Wyszła ze stodoły, trzaskając jej krzywymi drzwiami, które odbiły się od framugi z pustym echem.

   Wcisnęła ręce w kieszeni swoich luźnych spodni, pozwalając by opadnięty kasztanowy lok po prostu dyndał jej przed nosem. Dreszcz spowodowany temperaturą przemknął jej po plecach jak pająk, więc przyspieszyła kroku do domu.

   Kiedy przybyła na Wyspę, a raczej po prostu obudziła się na jej brzegu wypluta przez ocean, wybrała to miejsce, bowiem należy do osady, a jednak ma trochę więcej odosobnienia. I ma stodołę, z której urządziła sobie laboratorium. Co prawda do tych na jej uniwersytecie było mu daleko, ale w tych warunkach cieszyła się z tego, co ma.

2 września 2019

Nowy osadnik - Szepcząca

Mandy Jurgens
Miano: Szepcząca
Imię i nazwisko: Anais Fern
Wiek: 22 lata
Data urodzenia: 1 kwietnia
Numer: 042
Modyfikacja genetyczna: kotołak
Etap modyfikacji: 1
Status: osadnik
Stanowisko: szaman
Miejsce zamieszkania: Dom ze stodołą
Aparycja: Anais wygląda jakby nadal nie skończyła szesnastu lat - jest niska, drobna, ma okrągłą twarz i duże ciemne oczy. Twarz usianą bliznami po ostrych liściach i gałązkach drzew, pazurach albo nieprzyjemnych porachunkach. Rzadko się uśmiecha, ale gdy już to robi, światu ukazują się dołeczki w policzkach. Ma umięśnione nogi, wcięcie w talii i drobny biust. Kasztanowe, uparcie kręcące się włosy będące trudnymi w ujarzmieniu, często po prostu zostawia rozpuszczone i nie ma dnia, żeby nie było w nich liści albo gałązek. Ma drobne dłonie i miękką, bladą skórę, wydającą się być cienką jak skrzydła motyla. Nie przykłada większej wagi do ubioru, byleby miało dużą ilość kieszeń na kolejne zebrane rośliny albo grzyby. Chodzi wyprostowana, sprężystym krokiem i pewnie patrzy ludziom w oczy. Lewe ramię ma w głębokich, brzydkich bliznach, które odkryła po przebudzeniu się na wyspie. Często marszczy nos i właściwie ma już od tego zmarszczki. Często też unosi się wokół niej aromat ziół i kadzideł.
Charakter: Jest pewna siebie i zna swoją wartość. Rzadko się uśmiecha lub odzywa do innych dużą ilością słów. Często szepcze pod nosem, skąd wzięło się jej przezwisko. Wydaje się, że myślami ciągle jest daleko stąd. Jej rodzina zawsze śmiała się, że musi być adoptowana, skoro taki z niej ponurak. Jest konkretna i stanowcza. Nie boi się wychodzić sama poza osadę. Łatwo wtapia się w tło, potrafi być bezszelestna. Najbardziej lubi przemierzać lasy wyspy, ale zdaje sobie sprawę, że jako samotniczka by nie przetrwała, więc pomaga mieszkańcom osady, jak może. Uwielbia otoczenie roślin i działa to na nią uspokajająco. Nie lubi wysokich dźwięków oraz wody w każdej postaci, nie umie także pływać. Przed przybyciem na wyspę nosiła okulary, co bardzo źle wpływało na jej poczucie własnej wartości. Kochała także czytać, to właśnie zabierało ją w inne miejsca niż jej własne życie. Nigdy nie umiała dobrze kłamać ani zmyślać. Bywa impulsywna, bowiem łatwo ją zirytować, ale chowa to w sobie, póki nie może wytrzymać i wybucha złością.
Historia: Urodziła się w Londynie, gdzie miała proste i szczęśliwe życie z mamą, tatą i dwoma starszymi braćmi. Była ich uroczą siostrzyczką, nawet jeśli już od dziecka zaszczycała uśmiechem od święta. Jej życie było mocno przeciętne, wręcz rzekłaby czasem, że nudne. Uczyła się dobrze, kłopotów nie sprawiała, nikomu nie wadziła, a kiedy skończyła szesnaście lat zainteresowała się bardzo roślinami. Zaczęła dorabiać w pobliskiej kwiaciarni, gdzie zaprzyjaźniła się z córką właściciela. Potem poszła na studia na botanikę i dalej mogła zgłębiać tajniki roślin. Plotki mówią, że w tamtym czasie była w związku z koleżanką z roku, ale ona sama gwałtownie temu przeczy. Przeżyła jeszcze wtedy utratę ukochanego kota – Stara. Ze swojego spokojnego, niemal nudnego życia została wyrwana gwałtownie w czasie swojego rozdania dyplomów na zakończenie studiów licencjackich. Na oczach wszystkich studentów i profesorów oraz jej własnej rodziny, chwycona bezceremonialnie za wszystkie kończyny Anais została wyciągnięta z auli swojej uczelni i brutalnie wrzucona do białego vana. Następne, co pamięta, to zimną morską wodę obmywającą jej stopy i rwący ból lewego ramienia.
Partner: -
Wyposażenie: kilka zdobytych z wraków statków szklanych słoików, krótki nóż myśliwski,
dwa dłuższe sztylety, sakiewka, fiolki z miksturami leczniczymi.
Inne: można w nocy usłyszeć, jak płacze w poduszkę za rodziną, bardzo chciałaby zbadać
swój kod genetyczny, ale nie ma ku temu możliwości, umie dobrze strzelać z łuku.
Kieruje: iseedarkinyoureyes@gmail.com