Jesień była dla mnie równie ciężkim okresem w mojej pracy. To właśnie podczas tej pory roku trzeba było nazbierać siana na całą zimę dla zwierząt, drewna na opał, plonów i nasion by na wiosnę znów można było zacząć siać. O ile sprawa z drzewem i poniekąd ziarnami była łatwa, tak z plonami i sianem już tak dobrze nie było. Posiadałem mały spichlerz który mieścił siano tylko na połowę zimy, na dodatek do spichlerza można było dawać jedynie siano już przesuszone. Jak na razie od kilku dni padało przez co musiałem coś wymyślić. Tego dnia akurat nie padało. Udałem się z rana typowo na pole zająć się roślinami. W południe wróciłem po kose i ruszyłem w pole obok, które było po drugiej stronie ścieżki. Zabrałem ze sobą kose, sznurki i prowizoryczny, ulepszony wózek który pomógł mi i Raven w przytarganiu do mojego domu wielkich kłód. Gdy miałem trochę wolnego czasu, usprawniłem i wzmocniłem ramę wózka, oś oraz koła. Teraz zdecydowanie mógł wytrwać więcej niż parę kłód które wtedy targaliśmy z dziewczyną. W rodzinnym domu praca była o tyle łatwiejsza że pracowaliśmy we dwójkę. Tata który był moim autorytetem, wzorem i pewnego rodzaju bożkiem. Prócz tego czasem i w polu pomagała mama i siostra. Siostra najczęściej jako iż była młodsza często przeszkadzała i więcej gadała niż pomagała. Mimo tego każda para rąk przydawała się w polu, szczególnie na tak wielkiej ziemi, jaką miał mój ojciec. W południe mama z siostrą schodziły z pola by zająć się obiadem dla swoich dwóch mężczyzn. Najczęściej jedliśmy rzeczy z własnej farmy przez co potrawy często się powtarzały, a przynajmniej ich składniki. Makaron spróbowałem chyba pierwszy raz podczas wyjścia klasowego do restauracji. Zazwyczaj byłem przyzwyczajony do jedzenia ziemniaków lub pochodnych z tego warzywa, grochów, buraków i tego typu roślin które nazbieraliśmy podczas zbiorów. Mimo tego tata często przywoził dużo pieniędzy z targów na których sprzedawał nasze plony lub wyroby. Nie lubił jednak wydawać pieniędzy. Nigdy nie posiadaliśmy jakiejś skomplikowanej automatyki, nowoczesnych ciągników, kombajnów czy innych maszyn. Tatko zawsze twierdził że najsmaczniejsze i najbardziej dochodowe rzeczy są te które się nazbiera własnymi rękami, przelewając pot łzy i - ała...!
5 sierpnia 2019
4 sierpnia 2019
Nowy Osadnik - Nicholas
![]() |
| thanomluk |
Imię i nazwisko: Nicholas Virsey
Wiek: 23 lata
Data urodzenia: 26 kwietnia
Numer: 035
Modyfikacja genetyczna: Dragon
Etap modyfikacji: Etap pierwszy
Status: Osadnik
Stanowisko: Szaman
Miejsce zamieszkania: Opuszczona Twierdza
Aparycja: Nicolas jest postawnym mężczyzną, mierzy aż 198 cm wzrostu. Jest dobrze zbudowany, może nie jak kulturysta, jednak mięśnie jego rąk czy brzucha są wyraźnie widoczne, choć to jego plecy są najbardziej imponujące pod względem budowy. Jest to skutek uprawiania sportu (pływania) od ósmego roku życia. Twarz mężczyzny ma kolor bardzo jasny, wręcz chorobliwie blady. Biała wręcz cera silnie kontrastuje z jego czarnymi jak onyks włosami oraz dość gęstymi ciemnymi brwiami. Jego oczy są koloru głębokiego fioletu, nadają jego spojrzeniu głębi. W silnym świetle w jego tęczówkach można dostrzec kilka małych, czarnym plamek. Dragon ma silną, typowo męską szczękę. Ma prosty nos oraz pełne, kształtne usta. Rysy jego twarzy są bardziej łagodne, niż ostre. Niestety brak u niego wystających kości policzkowych. Jednak gdy się uśmiecha, choć robi to rzadko, okazuje się iż jest on posiadaczem urzekających dołeczków w policzkach. Skóra na całym jego ciele jest dość delikatna i miła w dotyku, niezeszpecona ani jedną blizną, gładka. Nicolas ma piękne dłonie z bardzo długimi palcami oraz długie paznokcie które zwykle maluje na czarny lub ciemnofioletowy kolor. Ubiera się w rzeczy, w których znalazł się na wyspie. Jest to mianowicie długi, czarny, skórzany płaszcz, sięgający aż do ziemi. Skutecznie chroni on mężczyznę przed wszelkimi niekorzystnymi warunkami pogodowymi dzięki wewnętrznej stronie, wyściełanej futerkiem. Elementem jego codziennego stroju jest również prosty czarny golf, czarne spodnie wykonane z grubego materiału posiadające liczne kieszenie oraz czarne buty - wodoodporne glany, doskonałe na wszelkie tereny podmokłe.
Charakter: Jako dziecko, Nicolas był wyjątkowo inteligentny jak na swój wiek. Z dość dużym powodzeniem potrafił odgadnąć intencje innych ludzi oraz ich charakter. W szkole miał świetne oceny, nie miał problemu z zapamiętywaniem informacji. Zawsze głodny wiedzy, ambitny, starał się wypaść jak najlepiej. Lubił się wyróżniać, jednak nie w znaczeniu negatywnym. Chciał zostać zauważonym poprzez trud jaki wkładał w zdobywanie nowych, pozaprogramowych umiejętności, opanowywanie trudnych zagadnień czy świetne zdolności przywódcze. Mimo to w szkole nie był zbyt lubiany. Wiele dzieci zazdrościło mu sukcesów i przez to Nicholas pozostawał na uboczu. Miało to jednak swoje dobre strony. Poprzez stanie z boku rozwinęła się u niego świetna zdolność obserwacji i patrzenia na sprawy z dystansu. Za młodu nie sprawiał problemów wychowawczych. Zawsze posłuszny rodzicom starał się, by byli oni z niego dumni. Nicholas nie otrzymał jednak choć cienia aprobaty ojca czy matki. Zawsze obojętni, wyraźnie nim gardzili. Spowodowało to jego zamknięcie się w sobie oraz pewnej urazy do ludzi i świata. Nicolas był również trochę naiwny, nie do końca rozumiał pewne mechanizmy rządzące światem jednak wynikało to z jego młodego wieku. Gdy poszedł na studia jego charakter zmienił się zupełnie. Przestał przejmować się rodzicami, lecz nie porzucił swoich ambicji. Zachowanie ze strony rodziny ukształtowało go jednak ostatecznie na człowieka podejrzliwego i z pozoru nieżyczliwego. Odnosił się do innych z lekką pogardą i arogancją. Jego ton był zawsze lekceważący, nie używał również zwrotów grzecznościowych obojętnie z kim toczył dyskusję. Starał trzymać się na dystans od kogokolwiek kto próbował się do niego zbliżyć. Nigdy nie zwierzał się nikomu, nie czuł także potrzeby by ktokolwiek znał jego tajemnice. W środowisku w jakim przebywał był podziwiany bo choć jego frekwencja pozostawiała wiele do życzenia, tak on sam plasował się na miejscu najlepszego studenta na roku, co roku. Nicolas nie spędzał bowiem dni w których nie było go w szkole na bezczynnym siedzeniu przed telewizorem. Poszarzał swoją wiedzę oraz dużo rozmyślał. Jego ulubionym przedmiotem zawsze była biologia, co jak się okazało, przydało mu się w późniejszym czasie. Szczególnie interesował się ziołami oraz ich właściwościami. Medycyna naturalna nie była mu obca. Wraz z wiekiem budowało się w nim silne poczucie sprawiedliwości. Było ono tak silne, że w pewnym momencie Nicolas postanowił w przyszłości eliminować ludzi, którzy nie odpowiadali jego standardom moralnym. Nie ma żadnego szacunku do życia ludzi, którymi gardzi. Brzydzi się zbrodnią bez uzasadnienia, jest sfrustrowany karami czekającymi więźniów. Nie uważa by choć ich połowa była sprawiedliwa. Popiera zasadę ,,oko za oko, ząb za ząb". Sam nie uważa się za człowieka z natury dobrego czy czyniącego szczególną dobroć. Stara się pomagać ludziom kiedy go o to proszą, jednak często irytuje go obecność osób mniej inteligentnych od niego lub mających inne poglądy niż on. Zirytowany ich towarzystwem zwykle mówi wtedy rzeczy z których nie jest potem szczególnie dumny. Uwielbia spędzać czas grając w gry logiczne. Często wyzywał innych studentów na pojedynki szachowe. Z biegiem czasu stracił jednak wszystkich partnerów do gry. Nicolas zawsze wygrywał, nikt nie chciał więc się z nim mierzyć, ku jemu wielkiemu niezadowoleniu. Czerpie niemałą radość z pokazywania swojej ponadprzeciętnej inteligencji i górowaniu nad innymi. Nieraz ma ogromny problem z odczytaniem emocji innych, choć w okresie dzieciństwa czytał z ludzi jak z otwartej księgi. Gardzi ludźmi, którzy wyolbrzymiają swoje przeżycia wewnętrzne. Sam zawsze zachowuje opanowanie i nie pozwala by ktokolwiek odgadł co w danej chwili dzieje się w jego głowie. Brak kontroli nad mimiką twarzy uważa u innych za ogromną wadę. By naprawdę się o kogoś troszczył musi go łączyć z daną osobą długa relacja, nie jest kimś kto ufa innym od razu. Jeśli chodzi o jego charakter po dotarciu na wyspę, to znacząco się on zmienił. Trudne warunki i przymus współpracy z innymi ludźmi zmusił go do bycia osobą mniej arogancką. Nadal nie jest z niego najbardziej kulturalny osadnik, jednak Nicholas stara się nie zajść nikomu za skórę. Interesuje się zależnościami między poszczególnymi osadnikami i często ocenia ich wartość poprzez pryzmat ich funkcji lub umiejętności. Nie przywiązuje już wagi do ubioru oraz miejsca zamieszkania. Zmuszony do rezygnacji z wygód akceptuje to co ześle mu los, nie narzekając przy tym szczególnie. Nicholas nie wierzy wprawdzie w przeznaczenie anie, jest ateistą, jednak od czasu do czasu nachodzi go chwila refleksji i zastanawia się co tak naprawdę kieruje losem ludzi i czemu trafił na wyspę, czemu to właśnie jego wybrali naukowcy. Samych naukowców nienawidzi całym sercem, skrzywdzili go, a poza tym ich działania odbierają od moralności Nicholasa. Poprzysiągł, że pierwszym co zrobi po opuszczeniu wyspy, będzie mord na naukowcach. Będzie czekać ich śmierć długa i bolesna. Preferuje życie jak najbardziej pozbawione wpływu innych. Mieszka samotnie w swojej twierdzy, czasem tylko odwiedzany przez ludzi rannych lub chorych. Lubi wtedy posłuchać najnowszych informacji z osady. Jest podejrzliwy do nowych znajomych i nie pozwala sobie w ich towarzystwie na choć odrobinę swobody. Zawsze zastanawia się zanim coś powie i rozważa jakie może mieć to skutki w przyszłości. Ma jednak dar do szybkiego nawiązywania znajomości, jeśli tego chce. Potrafi dyskutować na ciekawe tematy oraz rozbawić swojego słuchacza. Niekiedy z ukrycia przypatruje się ludziom, podsłuchuje co mówią. Jest ciekawy co dzieje się w życiu innych i co łączy ich z innymi osadnikami. Jeśli chodzi o jego rolę w osadzie to pełni funkcję Szamana. Zawsze interesowała go zakazana wiedza, w tym czarna magia i okultyzm, toteż można go nazwać wręcz ekspertem w tej dziedzinie. Jest również biegły w produkcji leków i chętnie pomoże każdemu rannemu lub choremu człowiekowi, który zwróci się do niego o pomoc. Nie jest jednak typem osoby pracowitej. Wyrastał w luksusach i zajmował się tylko tym na co akurat miał ochotę, wyręczany przez służbę. Ciężko mu przyzwyczaić się do całkowicie samodzielnego życia, przez co niekiedy zaniedbuje swoje obowiązki. W walce z wszelkimi zwierzętami pozostaje bezwzględny. Nigdy nie waha się by zabić. Doskonale rozumie, że ich skóry mają wartość praktyczną. Nie jest zbyt skory do otwartego okazywania przemocy, jednak jeśli ktoś doprowadzi go na skraj wytrzymałości, jego zachowanie staje się bardzo brutalne. Trudno go wtedy uspokoić, szczególnie że w takich chwilach jest bardzo chamski i bezczelny. Długo chowa urazę i bardzo trudno jest mu wybaczyć wyrządzone krzywdy. Jeśli ktoś raz utraci jego zaufanie, to na zawsze.
Historia: Nicholas wychowywał się w tak zwanej rodzinie z wyższych sfer. Jego rodzice zajmowali się prowadzeniem rodzinnej firmy. Jak się okazało była to jednak tylko przykrywka, a prawdziwym źródłem ich dochodu była sprzedaż narkotyków na ogromną skalę. Z natury ludzie niemoralni, zepsuci, zawierali bardzo dużo znajomości z podejrzanymi ludźmi. Nigdy nie traktowali Nicholasa jak swojego syna tylko raczej jak zbędny balast. Życie upływało im na ciągłych intrygach i sprzeczkach. Nie interesowali się swoim potomkiem i tym jakim są dla niego przykładem. Opłacali mu co prawda dodatkowe lekcje i kupowali mnóstwo rzeczy, jednak robili to tylko po to, by im nie zawracał głowy. Jedyną osobą, która tak naprawdę się nim zajmowała była wynajęta niania. To ona rozbudziła w nim ciekawość świata i zamiłowanie do wiedzy, poprzez czytanie mu na głos wartościowej literatury i przekazywanie coraz to nowych informacji z gazet czy internetowych artykułów. Jak się jednak okazało podłość rodziców nie znała granic. Pewnego dnia okazało się, że narkotyki przeznaczone na eksport do innego kraju zostały przechwycone przez policję. Jakimś cudem uniknęli oni odpowiedzialności przed sądem, za to poniósł ją któryś z ich wspólników. To nie rozwiązało jednak wszystkich problemów ponieważ ich klient domagał się towaru. Nie mieli oni jednak na niego pieniędzy, postanowili sprzedać firmę, jednak i to nie wystarczyłoby na zapłatę za utracony towar, w który włożyli więcej pieniędzy niż w rzeczywistości mieli, zapożyczając się. Sprzedali więc wszystkie cenne przedmioty, dom, a także... swojego syna. Pewni naukowcy zaoferowali im dość duże pieniądze za ich jedyne dziecko, a ci nie wahali się ani minuty. Na tydzień po propozycji złożonej przez naukowców dosypali oni Nicholasowi silnych środków nasennych do jedzenia, a jego samego oddali w ręce bardzo podejrzanych ludzi, jak się potem okazało lubiących eksperymentować na ludziach. Potem, z nieznanych mu przyczyn Nicholas znalazł się na tajemniczej wyspie.
Partner: brak
Wyposażenie:
- Misternie wykonana broń - ostrza w kształcie półksiężyców. Do przyjazdu na wyspę stanowiła wyjątkową ozdobę w ubiorze Nicholasa, tera jednak pełni funkcje użytkowe.
- Skórzany plecak - dragon trzyma w nich lekarstwa oraz zioła.
- Lekarstwa i zioła - wytwarza je w swojej twierdzy. Mają właściwości regenerujące, odkażające i detoksykacjne.
Inne:
- Nicholas jest biseksualistą
- Interesuje się sztuką oraz literaturą
- Lubi flirtować
- Lubi słuchać muzyki, szczególnie klasycznej
- Zna się na kinie
- Potrafi dobrze gotować
- Uwielbia zwierzęta, przed przyjazdem na wyspę posiadał kota o imieniu Bruno
- Jego ulubionym kolorem jest czarny oraz fioletowy
- Nigdy nie był w związku
- Uwielbia styl wiktoriański
- Jego ulubioną potrawą jest ryż z dodatkami
- Boi się koników polnych
- Interesuje się modą
- Brał wiele razy udział w turniejach szachowych
- Umie mówić w 6 językach
- Studiował medycynę
- W wieku gimnazjalnym namiętnie oglądał anime
- Nie lubi tatuaży
- Lubi kolor swoich oczu, uważa że są one jego największym atutem
Kieruje:
HrabiaMonteChristo@autograf.pl Howrse: Milia
Nowy Osadnik - Yaria Irikhri
![]() |
| Atu |
Imię i nazwisko: Sabrina Sørensen
Wiek: 25 lat
Data urodzenia: 1 czerwca
Numer: 034
Modyfikacja genetyczna: Wilkołak
Etap modyfikacji: 1
Status: Osadnik
Stanowisko: Myśliwy
Miejsce zamieszkania: Siedziba na drzewie
Aparycja: Yaria jest kobietą o ciele wojowniczki i twarzy zbuntowanego anioła. Twarz jest jej największym atutem, owalna o ostrych jak na kobietę rysach, sprawia wrażenie sprzeczności. Wpatrując się w nią dłuższą chwilę, prócz dzikości można dostrzec również tak niepasującą do niej niewinność. Uszy pełne kolczyków również przeczą tej złudnej łagodności. Długie orzechowe włosy z siwym ombre i wplecionymi w nie koralikami nosi zawsze spięte, by nie odwracały uwagi od jej największego atrybutu- heterochromii. Niezwykłe oczy, tak silnie przyciągające wzrok. Prawe w kolorze hipnotyzującego fioletu, lewe lodowatego błękitu. Pełne różowe usta zasłaniają rząd równych, śnieżnobiałych zębów i nieco zbyt długich kłów, które dają niesamowity efekt, gdy Yaria odsłania je w gniewie. Cera w typowym, choć nieco jaśniejszym różowo-białym zabarwieniu miejscami pokryta jest bliznami oraz ranami, prócz których nie ma żadnych innych zmian skórnych. Irikhri mierzy sobie 177 centymetrów wzrostu i waży 65kg. Dobrze rozbudowane mięśnie czyniło ją wyjątkowo silną i wytrzymałą już przed modyfikacją. Wbrew pozorom wieloletnie ćwiczenia, naturalne predyspozycje ani nawet zmiany genetyczne nie pozbawiły jej ciała kobiecości. Podczas polowań z reguły porusza się bezszelestnie, potrafiąc dodatkowo świetnie się maskować, co czyni ją niemal niewykrywalną. W pozostałych przypadkach cechuje ją pewny i stanowczy krok i postawa. Rzadko chcąc zwrócić na siebie uwagę panów, potrafi poruszać się naprawdę ponętnie. Ubiera się w rzeczy, które jest w stanie zrobić sama. Najczęściej są to po prostu skóry z upolowanych zwierząt.
Charakter:Yaria jest typem osoby budzącej u innych raczej negatywne emocje. Wiecznie milcząca, woląca komunikację niewerbalną, owiana mgiełką tajemnicy. Niewiele osób wie o niej coś więcej niż tylko fałszywe imię, rodzaj jej modyfikacji genetycznej czy numer, przez to wzbudza ogólną niechęć i niepokój. Kobieta nie lubi przebywać wśród innych, jest samotnym wilkiem. Czasem jednak z braku innych zajęć wychodzi z domu, siada gdzieś w cieniu i obserwuje innych. Przy próbie kontaktu, jeśli rozmówca nie wyda jej się ciekawy, zbywa go milczeniem, jeśli jednak z jakichś powodów taki jej się wyda, osoba może liczyć na zdawkowe odpowiedzi lub bardzo wymowne w wydaniu Irikhri gesty. Można powiedzieć, że po mistrzowsku posługuje się mową ciała. Podczas prowadzenia z nią wątpliwie wyglądającego dialogu, można dostrzec jej opanowanie. Mało rzeczy jest w stanie zmusić ją choćby do modulowania głosem, by wyrazić jakiekolwiek emocje, nie mówiąc już o wyprowadzeniu z równowagi. Czasem jednak, gdy Yaria ma gorszy dzień, zupełnie przestaje się odzywać i bywa impulsywna. Większość ludzi zaczyna jej wtedy jeszcze bardziej unikać, nie chcąc paść ofiarą jej gniewu. Wbrew pozorom nawet wówczas jest raczej pasywna, stroni od nieuzasadnionej przemocy. Mimo niechęci do ludzi, w razie potrzeby jest skłonna do współpracy. Jako osoba nadmiernie ambitna często wymaga zbyt wiele od innych i samej siebie. Nie znosi być komuś podległa, przez co często nawet wbrew swojej woli dominuje grupę. Na szczęście niewielu jest takich, którym by to przeszkadzało, choć oczywiście umacnia to tylko ich niechęć względem kobiety. Umiejętność trzeźwej oceny sytuacji, rozsądek i talent w zarządzaniu sprawia, że jej decyzje w większości są naprawdę trafne, rzadko się myli. Zawsze podejmuje stanowcze i przemyślane działania. Łatwo potrafi się przywiązać do człowieka i równie łatwo o nim zapomnieć. Gdy komuś jednak uda się do niej zbliżyć, może dostrzec fakt, że w głębi duszy Yaria jest wrażliwa, że nie jest aż tak wyprana z ludzkich odruchów. Zabiła w sobie emocje, bo ich nie potrzebuje, izoluje się od innych, bo chce. Jeśli Irikhri czuje względem kogoś sympatię, potrafi być miła, wielkoduszna i hojna. Pozostali widzą w niej tylko wrogo usposobioną łowczynię z silną potrzebą imponowania pozostałym. Kobieta jest bardzo aktywna i pełna życia, uwielbia spędzać czas w lesie, zwłaszcza podczas polowań, podczas których może rozładować część drzemiących w niej pokładów energii. Jest również niezależna, nie potrzebuje niczyjej pomocy, a przynajmniej tak myśli. Wszystko potrafi zrobić samodzielnie. Nie znosi sytuacji, w których uświadamia sobie, że nie do końca jest tak samowystarczalna. Jak każdy i tak pewnej siebie osobie, jaką jest Yaria, zdarza się nieśmiałość, zwłaszcza wobec mężczyzn. Chwila lenistwa też jej nieobca. Najlepiej zna się jednak z niecierpliwością, objawiającą się kompulsywnym stukaniem palcami w blat stołu czy jakąkolwiek inną powierzchnię. Nie pokazuje emocji publicznie ani dobrych, ani złych.
Historia: Nie pamięta zbyt wiele ze swojej przeszłości. Jedynie poszczególne wspomnienia: z czasów dzieciństwa, że wychowywała się w Norwegii i zawsze była sama. Kochała chłód i śnieg, przez co większość czasu spędzała na dworze, nie miała przyjaciół. Miała za to bogatych rodziców, których szczerze nienawidziła, nawet nie pamięta dokładnie za co. Chodziła na masę z zajęć, z których najbardziej lubiła sztuki walki. Cieszyła się, bo nieraz były przydatne w późniejszym czasie. Gdy była nastolatką, rodzice stracili majątek. Załamali się, nie mogli poradzić sobie z nową rzeczywistością. Ojciec zaczął znęcać się nad rodziną, niedługo potem zginął w wypadku drogowym. Matka nie umiejąc utrzymać domu, wpadła w depresję i popełniła samobójstwo. Sabrina trafiła do domu dziecka, nie wspominała go dobrze, właśnie podczas pobytu w placówce sztuki walki przydały jej się najbardziej. Nie minęło wiele czasu, gdy uciekła stamtąd, była zaradna więc przez jakiś czas żyła na ulicy. Później nie pamięta już nic, prócz bólu. Następne wspomnienie pochodzi już z chwili, gdy obudziła się na tajemniczej wyspie, czując, że coś się w niej zmieniło. Szybko doszła do tego, co się z nią stało, poprzesz nękające ją po nocach koszmary.
Partner: Brak.
Wyposażenie:
– Długi łuk i strzały własnej roboty. Jako wytrawny myśliwy sama wykonuje swoją broń łowiecką z surowców zakupionych u handlarzy, kowala lub zdobytych samodzielnie.
– Niewielka skórzana torba
Inne:
– Jada tylko mięso i jabłka, nie lubi warzyw ani innych owoców.
– Mimo świadomości wpływu alkoholu na kondycję, czasem go nadużywa. Ma mocną głowę.
– Jest oburęczna, choć dominuje u niej prawa ręka.
– Lubi czytać książki
– Jest Biseksualna
Kieruje: howrse – Arry, mail – koloniakarnablogger@gmail.com
2 sierpnia 2019
Podsumowanie miesiąca - lipiec
Tak o to skończył się lipiec, a tym samym został nam tylko jeden miesiąc wakacji. Nie wiem jak wy, ale mnie ta informacja bardzo przytłacza. Mam nadzieję, że nasza zabawa z blogiem nie przystanie w roku szkolnym i będziemy od czasu do czasu znajdywać chwilę na napisanie jakiegoś opowiadania lub przynajmniej zerknięcia na chat. Póki co ja się stąd nie zmywam, więc możecie na mnie liczyć.
Jak większość z was wie, nowe modyfikacje już w drodze, a te obecne są nieco poprawiane i dopracowywane. Zostaniecie poinformowani o ich aktualizacji i będzie trzeba dostosować się do zmian w opowiadaniach.
Na serwer doszły nowe osóbki, które są w trakcie robienia formularzy, więc z niecierpliwością na was czekamy i z przyjemnością będziemy gościć was na naszym blogu. Nawet owca robi formularz!!
Pora roku zmienia się dopiero za miesiąc, więc korzystajcie z brzydkiej jesieni na wyspie.
Nie przedłużając dłużej (to nie tak, że nie wiem co napisać) zapraszam do tej nudniejszej części podsumowania czyli... podsumowania!
Stan osadników:
- 2 kobiety
- 6 mężczyzn
Stan samotników:
- 2 kobiety
- 6 mężczyzn
Łączna liczba postaci na blogu:
16
Dyktatorzy na lipiec:
- 2 kobiety
- 6 mężczyzn
Stan samotników:
- 2 kobiety
- 6 mężczyzn
Łączna liczba postaci na blogu:
16
Dyktatorzy na lipiec:
Melody (6 głosów)
Specter (5 głosów)
Stan opowiadań:
- Pan Staś: 8
- Aven: 4
- Lucan: 3
- Renard: 2
- Phathom: 2
- Fafnir: 1
- Melody: 1
- Tenerbis: 1
- Lunaye: 1
Osoby, które nie napisały jeszcze opowiadania lub napisały tylko jedno,
przypominamy o aktywniejszym udzielaniu się na blogu i w nagłych przypadkach
zgłaszaniu nieobecności.
~
Stan kont:
Lucan: 3674 koron
Lucio: 1505 koron
Tenebris: 955 koron
Aven: 245 koron
Melody: 960 koron
Raven: 690 koron
Ancymon: 655 koron
Fafnir: 4875 koron
Hayi: 90 koron
Renard: 760 koron
Lunaye: 140 koron
Phanthom: 270 koron
Virion: koron
Pan Staś: 1575 koron
Specter: 0 koron
Deryck: 0 koron
Lucio: 1505 koron
Tenebris: 955 koron
Aven: 245 koron
Melody: 960 koron
Raven: 690 koron
Ancymon: 655 koron
Fafnir: 4875 koron
Hayi: 90 koron
Renard: 760 koron
Lunaye: 140 koron
Phanthom: 270 koron
Virion: koron
Pan Staś: 1575 koron
Specter: 0 koron
Deryck: 0 koron
To tyle, mam nadzieję, że wakacje miło wam upływają.
~Dobranoc i takie tam, amministrazione (tak to po włosku)
1 sierpnia 2019
Od Tenebris'a - odejście Nirali [+18]
Powoli wracałem do siebie. Nie byłem zadowolony z faktu, że pomocy
udzielili mi Osadnicy. Bo jaki Samotnik by był? Ale, czy tego chciałem
czy nie, dzięki nim wyzdrowiałem, a może i nawet uniknąłem śmierci.
Towarzystwa dotrzymywała mi Nirali. Czasem towarzyszyli jej inni medycy,
ale tylko z nią rozmawiałem.
Osadnicy twierdzili, że hybryda,
która mnie zaatakowała nie była jednym ze stworzeń, które można było
spotkać na wyspie w większej ilości niż pojedynczy okaz. Oznaczało to,
że zabawa naukowców wciąż trwa. Musieliśmy mieć się na baczności.
Zarówno Samotnicy jak i Osadnicy. Postanowiliśmy, że najlepszym wyjściem
będzie odnalezienie hybrydy i jej zabicie. Oczywiście zgłosiłem się na
ochotnika. Zamierzałem odpłacić potworkowi pięknym za nadobne.
***
Gdy
tylko wyzdrowiałem, przystąpiłem do obmyślania planu działania z
mieszkańcami wioski. W pojedynkę każdy z nas miał raczej marne szanse.
Dlatego musieliśmy współpracować. Ciekawe było to, że to ja miałem być
przynętą.
Plan był taki, że miałem przyciągnąć uwagę hybrydy,
nie dając się jej zabić. Osadnicy natomiast mieli za zadanie mnie
osłaniać i zabić bestię, gdy tylko nastąpi właściwy moment. Jakoś
specjalnie nie odpowiadało mi takie rozwiązanie, ale nikogo to nie
obchodziło. Pozostało mi tylko wykonać swoje zadanie jak najlepiej. Od
tego w końcu zależało moje życie.
Znaleźliśmy bestię w
Opuszczonym Lesie, gdzie pożywiała się swoją zdobyczą. Zerknąłem
porozumiewawczo na Osadników i zaszedłem ją od tyłu. Bestia niemal od
razu wyczuła mój zapach. Odwróciła się do mnie, szczerząc ostrzegawczo
kły. Automatycznie zacisnąłem dłoń na rękojeści noża, który miałem przy
sobie. Byłem gotowy na jej atak.
Obserwowałem każdy ruch
bestii i widząc, że szykuje się ona do skoku, wykonałem unik. Ostre,
połyskujące w słabym świetle szpony mignęły mi przed oczami. Spojrzałem
kątem oka na Osadników. Dlaczego nie atakowali? Mogli strzelać z łuków,
gdy tylko hybryda odsłoniła swój brzuch. A co robili? Stali i patrzyli
się jakby oglądali dobry film.
- Co z wami?! - krzyknąłem, rozbudzając kilku mieszkańców wioski. Potrzebowali zaproszenia?
Przez
oderwanie uwagi od bestii, ledwo uniknąłem ciosu jej wielkiej łapy.
Hybryda kroczyła w moją stronę. Kilku Osadników wystrzeliło swoje
strzały, odwracając na chwilę jej uwagę. Wykorzystałem to, by wbiec na
drzewo, chwytając zaraz po tym jedną z niższych gałęzi i wykonując
salto do tyłu. Wylądowałem na grzbiecie hybrydy. Chwyciłem mocno jej
futro, by nie spaść, gdy próbowała mnie zrzucić. Wyciągnąłem z kieszeni
nóż, gotowy wbić go w ciało bestii. Lecz w tym momencie hybryda padła na
plecy, chcąc mnie zgnieść. Odskoczyłem od niej i przeturlałem się po
trawie.
- Strzelać! - krzyknąłem, gdy potwór zaczął się
zbliżać. Kilka pocisków poleciało w stronę hybrydy i wbiło się w jej
bok, przenosząc jej uwagę na Osadników. Czym prędzej przeturlałem się
pod bestię. Gdy byłem pod nią, wbiłem nóż w jej brzuch aż do rękojeści.
Chwyciłem go obiema rękami i przeciągnąłem w dół, rozcinając ciało
hybrydy. Zanim spadły na mnie wnętrzności bestii oraz jej ciało,
wyturlałem się spod niej. Dopiero wtedy Osadnicy przystąpili do ataku,
dobijając potwora. Miałem dość emocji jak na jeden dzień.
Osadnicy
zadecydowali, że wezmą hybrydę i wykorzystają ją do swoich badań. Nie
protestowałem, bowiem nie zależało mi na tej zdobyczy. Nie mogłem mieć
pewności, że jej mięso jest jadalne, a połączenie zbyt wielu zwierząt
nie przypadło mi do gustu. Pożegnałem więc Osadników i ruszyłem w swoją
stronę.
***
Subskrybuj:
Posty (Atom)

