Czułam się niezwykle błogo w lodowatej wodzie. Zrelaksowałam się na tyle
mocno, że nie usłyszałam, jak ktoś nadchodzi, co niestety mogło
skończyć się tragicznie, jeśli było by to dzikie drapieżne zwierzę.
Dopiero krzyk zainteresowania wybudził mnie z tego uczucia. Jakoś bardzo
się nie zdziwiłam, w końcu to dość dziwny widok, kiedy jakaś osoba
kąpię się praktycznie w lodzie. Odwróciłam się by zobaczyć tą dobrą
duszę. Była to niższa kobieta o ognistych włosach. Wyglądała na
tutejszą, gdyż miała przy sobie jakieś naczynia i pełne ubranie idealne
na tą porę roku. Skoro ona tu była, to oznaczało, że mieszka tu więcej
ludzi. Co jednak zrobić w danej sytuacji? Uciec? Ale przed czym? Nie
wyglądała na niebezpieczną, w dodatku, gdyby chciała mnie zabić już
dawno by to zrobiła, zamiast zwrócić moją uwagę. Zaatakować? Nie, może
się przydać i opowiedzieć mi o tym miejscu, na przykład gdzie są inni
ludzie. Szybko chwyciłam za swoje ubrania i wyszłam z wody od razu się w
nie ubierając, co nie było najłatwiejsze przez fakt, ze byłam jeszcze
mokra.
- Wybacz, za ten dość… dziwny widok! Wyrzuciło mnie tu morze dość
niedawno i dopiero odkrywam co zrobili z moim ciałem. Znalazłam właśnie,
że zimno mi w cale nie przeszkadza, a wręcz ma dla mnie przeciwne
działanie, co musisz przyznać, w tą porę roku jest bardzo przydatne!
- Uśmiechnęłam się próbując się wytłumaczyć i dać wrażenie, ze nie
stanowię zagrożenia, bo faktycznie nie miałam na razie zamiaru nic
zrobić tej nowo spotkanej osobie. Stałam tak chwilę przy brzegu
zamarzniętego jeziora i patrzyłam na dziewczynę.
- Możesz mi mówić Asra! - Powiedziałam znowu próbując nawiązać trochę dłuższą rozmowę.
- A jak ciebie mam nazywać? Jest tutaj więcej ludzi? Żyjesz gdzieś
niedaleko i... Masz trochę jedzenia? - Zasypałam ją pytaniami, mając
nadzieję, że na któreś dostanę odpowiedź. W głębi duszy jednak wątpiłam,
że kobieta będzie chętna udzielić mi pomocy, jednak może się myliłam?!
Aven?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asra. Pokaż wszystkie posty
14 listopada 2018
28 października 2018
Od Asry (do ktosia)
Obudziłam się cała mokra na brzegu wyspy jeszcze z lekką ilością wody w
płucach. Gwałtownie się podniosłam kaszląc, dławiąc się. Łapczywie
wciągałam powietrze. Kiedy w końcu mój oddech się ustabilizował zdałam
sobie sprawę, że siedzę na śniegu całkiem naga. Czemu jednak nie
odczuwałam bólu związanego z odmrożeniami? Dlaczego w ogóle nie czułam
zimna? Powinnam już dawno opuścić ten świat z powodu zamarznięcia. Może
to jest tylko moja fantazja? A może mam wstrząśnienie mózgu i tego nie
odczuwam?!
-Cóż, nie ważne jaka jest przyczyna, trzeba znaleźć jakieś schronienie i ubranie! - W końcu powiedziałam na głos, zamiast myśleć po cichu. Nagle jednak usłyszałam odgłosy mojego pustego żołądka. - No i jedzenie...
Ruszyłam więc w kierunku białego od śniegu lasu, po drodze oglądając swoje ciało. Nie znalazłam żadnych ran po odmrożeniu, jednak dostrzegłam ślady po igłach i paru operacjach. Tak samo na moich plecach pojawiła się szorstka sierść, przypominająca tą u jelenia. Sny nie są tak szczegółowe, więc coś musieli zrobić z moim ciałem! Ale kto? Jak? A najważniejsze, po co? Idąc tak zamyślona prawie nie zauważyłam płotu.
-Inni? - Szepnęłam do siebie i zajrzałam ostrożnie. Faktycznie był tam budynek, jednak nie dostrzegłam żadnych ludzi, lub innych stworzeń. Przeskoczyłam przez wcześniej wspomniany płot by rozejrzeć się lekko po okolicy. Dom był widocznie stary i od dawna nikt w nim nie zamieszkiwał. Ściany miały parę dziur, jednak sufit wydawał się odpowiedni, by ochronić mieszkańca przed deszczem czy śniegiem. Przy drzwiach wisiało ubranie z szarego futra i skóry. Nie miałam pojęcia od jakiego zwierzęcia pochodziło, jednak podejrzewałam wilka. Od razu je założyłam. Było lekko zepsute i dosięgało mi do kolan. Zasłaniało najważniejsze miejsca, więc uznałam, że powinno wystarczyć.Rozejrzałam się raz jeszcze po pomieszczeniu. Panował w nim chaos. Nie było tam martwych zwierząt, czy zepsutego jedzenia, ale wszędzie na podłodze leżały puste kartki. Prawdopodobnie przeciąg wpadający przez szczeliny w ścianach je zdmuchnął. Uznałam jednak, że nie ma tu nic ciekawego, a samo miejsce może się nadać na schronienie na noc, o ile nie znajdę nic lepszego. Wyszłam na zewnątrz i skierowałam się znowu w stronę lasu starając się zapamiętać drogę, którą idę. Po paru, może parunastu minutach doszłam do jeziora. Temperatura jednak nie była tak niska, by woda zamarzła. Odkąd tutaj trafiłam zauważyłam, że niska temperatura nie robi mi krzywdy, jednak byłam ciekawa swoich limitów. Podeszłam więc do wody i zanurzyłam w niej rękę. Nic nie poczułam. Ściągnęłam więc niedawno zdobyte ubranie i powoli zanurzyłam się. Nie czułam zimna, czy bólu, a przyjemne uczucie, którego nie potrafiłam wytłumaczyć.
Ktoś?
-Cóż, nie ważne jaka jest przyczyna, trzeba znaleźć jakieś schronienie i ubranie! - W końcu powiedziałam na głos, zamiast myśleć po cichu. Nagle jednak usłyszałam odgłosy mojego pustego żołądka. - No i jedzenie...
Ruszyłam więc w kierunku białego od śniegu lasu, po drodze oglądając swoje ciało. Nie znalazłam żadnych ran po odmrożeniu, jednak dostrzegłam ślady po igłach i paru operacjach. Tak samo na moich plecach pojawiła się szorstka sierść, przypominająca tą u jelenia. Sny nie są tak szczegółowe, więc coś musieli zrobić z moim ciałem! Ale kto? Jak? A najważniejsze, po co? Idąc tak zamyślona prawie nie zauważyłam płotu.
-Inni? - Szepnęłam do siebie i zajrzałam ostrożnie. Faktycznie był tam budynek, jednak nie dostrzegłam żadnych ludzi, lub innych stworzeń. Przeskoczyłam przez wcześniej wspomniany płot by rozejrzeć się lekko po okolicy. Dom był widocznie stary i od dawna nikt w nim nie zamieszkiwał. Ściany miały parę dziur, jednak sufit wydawał się odpowiedni, by ochronić mieszkańca przed deszczem czy śniegiem. Przy drzwiach wisiało ubranie z szarego futra i skóry. Nie miałam pojęcia od jakiego zwierzęcia pochodziło, jednak podejrzewałam wilka. Od razu je założyłam. Było lekko zepsute i dosięgało mi do kolan. Zasłaniało najważniejsze miejsca, więc uznałam, że powinno wystarczyć.Rozejrzałam się raz jeszcze po pomieszczeniu. Panował w nim chaos. Nie było tam martwych zwierząt, czy zepsutego jedzenia, ale wszędzie na podłodze leżały puste kartki. Prawdopodobnie przeciąg wpadający przez szczeliny w ścianach je zdmuchnął. Uznałam jednak, że nie ma tu nic ciekawego, a samo miejsce może się nadać na schronienie na noc, o ile nie znajdę nic lepszego. Wyszłam na zewnątrz i skierowałam się znowu w stronę lasu starając się zapamiętać drogę, którą idę. Po paru, może parunastu minutach doszłam do jeziora. Temperatura jednak nie była tak niska, by woda zamarzła. Odkąd tutaj trafiłam zauważyłam, że niska temperatura nie robi mi krzywdy, jednak byłam ciekawa swoich limitów. Podeszłam więc do wody i zanurzyłam w niej rękę. Nic nie poczułam. Ściągnęłam więc niedawno zdobyte ubranie i powoli zanurzyłam się. Nie czułam zimna, czy bólu, a przyjemne uczucie, którego nie potrafiłam wytłumaczyć.
Ktoś?
23 października 2018
Nowy samotnik - Asra
![]() |
| ??? |
Imię i nazwisko: Victoria Reed
Wiek: 25 lat
Data urodzenia: 21.01
Numer: 024
Modyfikacja genetyczna: Wendigo
Etap modyfikacji: 1
Status: Samotnik
Miejsce zamieszkania: brak
Aparycja: Kobieta mierzy sobie 170 cm wzrostu, czyli tylko lekko odchodzi od średniej. Na jej głowie rosną długie kruczoczarne lekko zakręcone włosy. Po mutacji na jej karku i części pleców wyrosła szorstka krótka sierść o równie ciemnym kolorze co włosy. Na jej delikatnej twarzy nie można zauważyć, ani jednej zmarszczki, a złote oczy wręcz błyszczą w ciemności, co możliwe, że również jest spowodowane mutacją. Zanim trafiła na wyspę zazwyczaj nosiła czarne/ciemne, lub szarawe ubrania. Kiedy ubrała jaskrawe kolory, uznawała, że wygląda jak "landrynka". Teraz niestety nie ma zbytnio wyboru i musi nosić zwierzęce skóry, które jednak służą tylko do zakrycia ciała, w końcu nie potrzebuje już ciepła w zimniejsze dni. Sylwetka Victorii jest kobieca, jednak lekko muskularna, przez fakt, że często ćwiczyła i ćwiczy, kiedy nie jest zajęta polowaniem lub walką o życie. Tak na prawdę Asra nigdy nie lubiła zachowywać się bardzo kobieco. Fakt uwielbiała czasem ubrać się modnie i elegancko, ale zawsze preferowała spodnie, niż sukienkę lub spódnicę i trampki niż buty na obcasach.
Charakter: Victoria jest dość tajemniczą i sceptycznie nastawioną do innych osobą. Przy pierwszym spotkaniu można uznać ją za niezwykle spokojną, ciekawską, dość zamkniętą w sobie oraz dość zimną osobę, z lekko niepokojącą aurą. Jednak to tylko pozory. Kobieta od dziecka miała skłonności psychopatyczne i sadystyczne. Od zawsze uwielbiała patrzeć jak inni cierpią, jednak szybko zdała sobie sprawę, że nie jest to zbyt akceptowane przez ludzi w społeczeństwie i zaczęła to ukrywać, udawać całkowicie normalną osobę, co w końcu musiało się wydać. Asra wybrała życie samotnika na wyspie z paru powodów. Nigdy i tak nie przepadała za towarzystwem innych ludzi i dodatkowo, kiedy żyje się samotnie nikt nie może powiedzieć co możesz robić, a co nie. To idealnie odpowiada jej "zainteresowaniom". Kobieta bywa również arogancka i zadumana w sobie. Potrafi być pomocną osobą, ale nigdy nie robi nic za darmo, jednak łatwo ją do czegoś przekonać.
Historia: Victoria Reed. Jedynaczka urodzona w przeciętnej rodzinie, z niezwykle wymagającymi rodzicami. Chyba każdy kojarzy ten typ rodziców, którzy każą zostać swojemu dziecku lekarzem i zapisują je na wszelkie możliwe zajęcia dodatkowe. Takie życie właśnie miała Victoria. Kiedy wracała do domu, po tym jak zrobiła coś sprzecznego z zasadami jej rodziców była bita. Ktoś może pomyśleć, że dziewczyna żyła w patologii, jednak dla niej to było normalne, a jej opiekunowie tak naprawdę kochali i troszczyli się o nią na co dzień. Kobieta od zawsze miała problemy w komunikacji międzyludzkiej. Nie odczuwała empatii tak jak inni, czy nie przyswajała odruchów moralnych. Nie potrafiła także do nikogo się przywiązać, nawet do rodziny i wszystkich traktowała i traktuje jak lalki, którymi może się dowolnie bawić. Po wizycie u psychiatry, do którego chodziła równie długo, odkryto, że choruję na psychopatię. W późnym etapie swojego życia udało jej się dostać na uczelnie medyczną, gdzie przesiedziała parę lat. Wyrzucono ją jednak po pewnym incydencie fizycznego znęcania się nad innym uczniem. Kiedy wróciła do domu swoich rodziców ci byli przerażeni własną córką. Tego samego dnia zabiła ich we śnie i została złapana przez policję. Przynajmniej tak się jej wydawało na początku, bo potem została uśpiona i wyrzucona na dziwnej wyspie ze śladami igieł w ciele.
Partner: brak
Wyposażenie:
- Lekkie ubranie, a dokładniej narzuta ze zwierzęcych skór.
- Baniak ze skóry, w którym trzyma wodę.
- Prowizoryczna apteczka, którą zrobiła sama z dostępnych materiałów.
Inne:
- Ma Osobowość dyssocjalną (Psychopatię)
- Sadystka
- Potrafi grać na pianinie, jednak nie czerpie z tego przyjemności
- Zna się na medycynie
- Jeśli to możliwe lubi prowadzić dziennik/pamiętnik
Kieruje: Natusiaoo [hwr]
Subskrybuj:
Posty (Atom)
