Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odeszli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odeszli. Pokaż wszystkie posty

10 maja 2020

Odejście

Z przykrością informujemy o podjęciu decyzji o wydaleniu czterech postaci z powodu braku aktywności na blogu. Nie zapominajmy jednak, że każdy jest tutaj mile widziany i w każdej chwili może do nas wrócić :)

21 kwietnia 2020

Odejście



Żegnamy Ai Norę i przypominamy, że zawsze można do nas wrócić!


16 stycznia 2020

13 grudnia 2019

Od Lucana C.D Melody. - Śmierć Krwiopijcy.

       Uczucie ciepła, które zacząłem odczuwać przy tej drobnej, niewinnej istocie, zdawało się nie mieć końca, a za razem było dla mnie tak obce, że czułem się niedobrze. A może wcale nie było obce, tylko po prostu dawno i głęboko zakopane gdzieś wewnątrz mnie? Nie wiem. Patrząc na nią wydawało mi się, że skądś ją znam, najprawdopodobniej z życia, kiedy jeszcze nie byliśmy skazani na cały ten koszmar - bycia wyklętymi istotami podążającymi donikąd. Sapnąłem pod nosem, wgapiając się w jej duże, niebieskie oczy.

7 grudnia 2019

Od Bobby - odejście Bjorna - etap2 > etap3 [+18]

Znam ten typ, te w głębi delikatne i skrzywdzone dusze. Otacza ich niewidzialny mur, którego czasem będą zajadle bronić, a czasem tylko patrzeć jak kruszeje. Ten wysoki i siwy mężczyzna już po kilku głębszych w barze otworzył się jak kokos – biedaczysko już dawno musiał nie utrzymywać bliższych stosunków z jakimkolwiek człowiekiem. Mimo nie najlepszego pierwszego wrażenia dawał się lubić. Do końca wierny swojej żonie i gotowy nieść pomoc tym, których uważał za bliskich swemu sercu. Tu, na tej przeklętej wyspie spoczywa Agnar, znany, lub nie znany bliżej jako Björn.

Taką krótką przemowę wygłosiłabym, gdybym nie była jedyną uczestniczką tego pogrzebu. Przerzuciłam ostatnie już grudki ziemi i oparłam się na stylisku łopaty. Odetchnęłam ciężko. Pośród gęstej wieczornej mgły, biała para oddechu rozpełzała się niczym dym. Kopanie zmarzniętej gleby zajęło mi znacznie dłużej niż przypuszczałam, ale nie chciałam jeszcze opuszczać przyjaciela, dzięki któremu jeszcze nie wącham kwiatków od spodu. Już wiem, że tego wieczoru na pewno urżnę się do nieprzytomności, pijąc do lustra w swoim domu na bagnach.

Jak do tego mogło dojść? Dlaczego to on leży w zimnej mogile, poległszy śmiercią bohatera? Sama myśl o odpowiedzi ściska mnie za gardło.

29 września 2019

Nowy osadnik - Damen



LAS-T

Damen | 20 lat | Syren



Miano: Damen
Imię i nazwisko: Maxwell Sena
Wiek: 20 lat
Data urodzenia: 24 Grudnia
Numer: 045
Modyfikacja genetyczna: Syren/ tryton
Etap modyfikacji: etap 1
Status: Osadnik
Stanowisko: Transfer
Miejsce zamieszkania: Ukryty dworek
Aparycja:  Maxwell jest wysokim mężczyzną, który może się pochwalić swoimi 198 centymetrami wzrostu. Jak na takie rozmiary ma ładnie zarysowaną talie i średnio wyrzeźbione ciało. Jego blada skóra idealnie komponuje się z wysokimi kościami policzkowymi i jasnym (niebieskim) kolorem oczu. Na głowie stara się zawsze utrzymać krótką fryzurę, jego czarne włosy jednak żyją swoim własnym życiem i sprawiają mu niezłe kłopoty każdego dnia, kiedy ten chce wyjść. Skoro o pokazywaniu mowa, Damen preferuje ciemne ubrania. Nigdy nie odważył się założyć na siebie czegoś innego niż czerń i szarość. W jego szafie można znaleźć tylko tą game kolorów. Niektórzy uważają to za dosyć monotonne i nudne, ale nie on w tym zestawie czuje się jak "ryba w wodzie". No tak, propo ryby.. Niestety podczas przemiany w syrena, jak nazłość jego ogon jest jasno-niebieski z czerwonymi wzorami, które się wręcz iskrzą. Na szyji nosi coś w rodzaju zęba, podobno należy on do jakiegoś wielkiego "drapieżnika".
Charakter: Maxwell mimo tej mrocznej otoczki, która wokół siebie rozsiewa jest zupełnie innym człowiekiem. Gdyby kazać osobie znającej Damena od kilku dni, opisać go w dwóch słowach, zapewne otrzymano by odpowiedź: dusza towarzystwa. Faktycznie, mężczyzna ten uwielbia kontakty międzyludzkie, a w dużych grupach czuje się jak ryba w wodzie. Obdarzony jest wykwintnym poczuciem humoru (czyt. ma w zanadrzu zawsze jakiegoś suchara, czy głupkowaty tekst). Z jego twarzy rzadko znika uśmiech. Jest z natury pogodny, stara się znaleźć chodź jeden, drobny pozytyw nawet w najgorszej sytuacji. Ceni sobie każdego nowego przyjaciela, czy znajomego, a każdy nowy "sojusznik" jest na wagę złota. Lubi okazjonalne psoty, przez co czasem wpada w kłopoty. Jednym z jego ulubionych zajęć jest pocieszanie i rozśmieszanie przyjaciół, które w pewnym sensie daje mu powód do życia. Mimo całej tej otoczki "pędzącego pociągu szczęścia" chłopak jest dość niepewny w swoich działaniach i brak mu poczucia własnej wartości.
Historia: Maxwell urodził się w bogatej rodzinie, w życiu nigdy mu niczego nie brakowało. Od rodziców dostawał cały czas nowe zabawki, czy też ubrania. Gosposie sprzątające w ich domu co jakiśc czas, śmiało mogły nazwać go rozpuszczonym dzieciakiem. Taki też był, kiedy czegoś nie dostawał, albo mu się coś nie podobało wpadał w złość. Jego charakter uległ drastycznej zmianie, kiedy rodzice wysłali go do prywatnej szkoły. Tam naptkał problemy w postaci złośliwych równieśników. Kat wpadł w swoją własną pułapkę, drapieżnik stał się ofiarą. Po ukończeniu pierwszej szkoły udał się do następnej, tam sytuacja zmieniła się zupełnie nie do poznania. Damen spotał prawdziwych przyjaciół, przez co w niebywałym tempie otworzył się na świat, mimo przeszłości która ciągle za nim pełzała. Dzięki nim dostał się do klubu pływarskiego i tam zdobył swoje pierwsze osiągnięcia. Pewnego dnia on i jego "chłopacy" udali się do klubu na mocną popijawkę i tańce. Niestety dla Maxwella nadszedł ten moment w którym musiał wyjśc na zewnątrz i trochę ochłonąć. Niestety kiedy odszedł trochę dalej poczuł mocny ból  tyłu głowy.. Ciemność przesłoniła mu oczy.
Partner: Brak
Wyposażenie: Chwilowo brak
Inne:
-  Uwielbia pływać.
- Jego ulubionym jedzeniem są pieczone warzywa.
- Tęskni za swoimi przyjaciółmi, każdego dnia o nich rozmyśla.
Kieruje:
E-mail: amyhikaru8@gmail.com
Howrse: Red Lion (prawie nie wchodzę)

28 września 2019

Od Lucia - odejście

    W życiu mężczyzny o kiepskiej przeszłości i rodowodzie miłość mogła okazać się jedynym ratunkiem. Nie sądził nawet, że kiedykolwiek takową znajdzie i zadurzy się w kimś po uszy. Oczywiście nie w jego naturze było przyznawanie się do taki wstydliwych tematów, ale owszem, kochał Galię. Odkąd pierwszy raz ją ujrzał wiedział, że szybko z jego życia nie zniknie. Jak się poznali? Cóż, wszystko zaczęło się od dźgnięcia wilkołaka w żebra. Lucio na pewno sam bardzo dobrze by sobie poradził i się z tego wylizał, ale nie mógł odstąpić od pomocy Galii. Dziewczyna chciała mu pomóc, a on musiał oczywiście skorzystać. Ich ogólna relacja następnymi czasy nie wyglądała zbyt radośnie, ale to nic. Facet nie był idealny i dlatego jego los również nie mógł toczyć się tak jakby on sobie go wymarzył. Często były kłótnie, krzyki, a nawet walki, ale to nie oznacza, że nie było miłych momentów. Takich, które zapadają w pamięci na długie lata późniejszego życia. Było sporo wspaniałych wspomnień, które bardzo często powracały Lucio w pamięć. Szkoda było tylko, że nowych wspomnień nie dało się już kreować. Nie było z kim i po co.

    Kobieta, którą Lucio miał przed sobą była piękna. Jej włosy w połyskującej czerni były miękkie w dotyku, a zaróżowione policzki pełne uroku. Nigdy jej się do tego nie przyznał, ale uwielbiał na nią patrzeć. Często miewali swoje wieczorne pikniki daleko od wioski, od wszystkich, gdzie nikt nie mógł dostrzec, że osadniczka brata się z samotnikiem. Te spotkania były chyba najlepszym co spotykało go na tej potwornej wyspie. Bo co innego mogłoby mu sprawiać przyjemność? Zabójcze zwierzęta krążące dookoła, czy okropna wilgoć i bieda? Mimo, iż Lucio nie umiał odnaleźć się w sytuacji, jego serce przynajmniej na chwilę przystanęło i znalazło swoje miejsce. Podczas pewnego pikniku usiłował odwrócić wzrok od ciemnowłosej, ale nie potrafił, a na jego twarzy zawitał niespodziewany uśmiech. Gdy Galia zwróciła się ku niemu, on oczywiście musiał spojrzeć gdzieś indziej, ale dziewczynie udało się go zdemaskować.

27 września 2019

Odejście i zawieszenie


    

Z przykrością muszę poinformować, iż Szepcząca (Imoth) opuszcza bloga z przyczyn osobistych. Zaś Yaria Irikhri (Arry) zostaje zawieszona na własną prośbę. Oznacza to, że formularz zostanie przechowany do momentu, aż osoba zawieszona podejmie decyzję o powrocie na bloga.

Pamiętajcie, że każdy na naszym blogu jest mile widziany i zawsze można tutaj wrócić. 

 
  

14 września 2019

Nowy osadnik - Athena

Miano: Athena
Imię i nazwisko: Aria Dark
Wiek: 21
Data urodzenia: 7 lipca
Numer: 044
Modyfikacja genetyczna: Harpia
Etap modyfikacji: 1
Status: osadnik
Stanowisko: Uzdrowiciel
Miejsce zamieszkania: bungalow
Aparycja: Athena jest średniego wzrostu kobietą (posiada ona bowiem 165 centymetrów wzrostu). Nie przypomina swoim wyglądem modelki z wybiegu victoria secret - jest lekko umięśniona i posiada krągłości tam gdzie trzeba, choć może nie jest to tak bardzo nakreślone. Jak na osobę, która spędziła dużą część życia w pomieszczeniach niezbyt przemieszczając się po nasłonecznionym terenie ma jasną cerę. Jej twarz ma kształt owalu, a na świat patrzy parą błękitnych oczu. Jej włosy są koloru jasnego blondu, ich krótka forma jest wygodna, ponieważ nie ma potrzeby ich zawiązywania, układania w misterne fryzury czy też się nie plączą tak szybko.Ubiera się zazwyczaj tak jak ma na to humor co czasami kłóci się z pogodą lub tym co ma robić. Niekiedy założy delikatną kobiecą sukienkę,a innym razem ubierze się po męsku. Jednak typowym jej atrybutem jest pojemna materiałowa torba w której może zmieścić wiele rzeczy. Często chodzi boso lub w przyczepnych i dobrze zginających się butach tak by bez problemu wchodzić po różnych powierzchniach do celu.
Charakter: Od zawsze była wielce społeczną osobą. Tworzenie nowych znajomości nie było dla niej niczym trudnym, a prowadzone inicjatywy zawsze prowadziły do końca. Względem swoich przyjaciół zawsze lojalna i wspierająca. Jej odwaga często graniczy z brawurą przez co może popaść w problemy z których nie zawsze łatwo jest jej się wydostać. Nie lubi pokazywać swoich słabości, strachu czy też dezaprobaty. Woli aby inni postrzegali ją z jak najlepszej strony. Jej wysoka aktywność ma również swoje gorsze strony. Czasem daje się ponieść i staje się impulsywna i wybuchowa, ugiąć pod nieustającą krytyką ze strony jakiejś osoby. Potrafi też kłamać czy ukazywać inną stronę prawdy tylko żeby nie skrzywdzić kogoś. Ciekawość do świata oraz mechanizmów nim rządzących może zaprowadzić ją autostradą do piekła. Jak to się mówi “Im mniej wiesz tym lepiej śpisz” w tym wypadku dziewczyna nie powinna spać w ogóle a jest to jedna z jej ulubionych czynności w ciągu dnia choć przesypia normalną liczbę godzin.
Historia: Dziewczyna historię miała przeciętną. Dorastała w rodzinie niezbyt bogatej jednak posiadała wszystkie podstawowe dobra. Od dziecka była bardzo sprytna i lubiła kombinować. Jej główne zainteresowania skupiły się wokół elektroniki. Początkowo ciężko było finansować jej hobby ale wraz z wiekiem oraz nabywanymi umiejętnościami zaczęła na tym zarabiać. Jednak ciekawość zaprowadziła ją wprost pod piekielne wrota. Wraz z przyjaciółmi polubiła włamywanie się na sprzęty osób, które mógłby sobie tego nie życzyć i zdobywać informacje. Były to gwiazdy i ich kryminalna przeszłość oraz rzeczy o których nikt nie powinien wiedzieć czy też politycy i wydawane przez nich państwowe pieniądze na dobra własne. Upublicznianie takich informacji miało na celu dobro ludzi oraz pewne pieniądze. Myślicie pewnie, że było to igranie z ogniem? Że w każdej chwili ktoś mógłby zgłosić to na policję? A więc nie. Policja jak każdy miała pełno brudów, których nie chciała udostępniać. Zresztą syn głównego naczelnika należał do ich grupy. Lecz pewnego dnia ich ciekawość poszła za daleko. Chcieli dowiedzieć się czegoś więcej na temat MOOG i modyfikacji. Odpowiedzialna za to miała być Aria jednak tajemnica była tak strzeżona, że gdy już się włamała i zaczęła szukać informacji, wojsko wpadło do niewielkiego lokalu. Zabrali cały sprzęt oraz dziewczynę. W tajnej placówce przeżyła pełno przesłuchań. Nigdy jednak nie wspomniała o towarzyszach by i oni tam nie trafili. Potem obudziła się na wyspie. Jedyne co pamięta to brak istotnej rzeczy, którą miała przez większość swojego życia. Przybrała imię Athena bowiem jest to jedyne imię, nazwa które pamięta ( zapewne było na jakimś obiekcie wojskowym).
Partner: brak
Wyposażenie: Torba(a w niej między innymi zioła), dwa sztylety, ubrania , bukłak na wodę
Inne: -
Kieruje: kasiopeja.venus@gmail.com

2 września 2019

Nowy osadnik - Leo



Gerry Arthur

Leo | 28 lat | Faun



Miano: Leo
Imię i Nazwisko: Leonard Darvyn
Wiek: 28
Data urodzenia: 29 marzec
Numer: 043
Modyfikacja Genetyczna: Faun
Etap: Etap 1
Status: Osadnik
Stanowisko: Strażnik
Miejsce zamieszkania: Ukryty dworek
Aparycja: Leo jest wysokim na 190cm mężczyzną o dość spokojnych rysach twarzy co nie do końca współgra z kilkoma bliznami będącymi swego rodzaju "ozdobą" na jego twarzy. Stosunkowo długie i gęste jak na faceta włosy kruczego koloru sięgają karku które całkowicie zakrywając drobne wypustki wyczuwalne na czubku głowy. Posiada zielonkawe oczy o inteligentnym spojrzeniu oraz zadbany zarost (a przynajmniej w takim stopniu w jakim można sobie pozwolić na wyspie). Leonard jest bardzo dobrze zbudowany do czego w pewnym stopniu zmuszała go praca którą wykonywał przed dostaniem się na wyspę. Silne smukłe palce nie raz pomogły mu już w życiu, nie mówiąc o grze na flecie którą uwielbiała jego siostra. W lewym uchu posiada kolczyk który wpiął podczas swojej pierwszej porażki, który nie pozwala mu zapomnieć o tym co się stało i inspiruje do ciągłego rozwoju, gdy go dotyka w głowie rozbrzmiewa głos "PAMIĘTAJ". Od przybycia na wyspę nosi lekką brązową kurtkę białą koszulkę i jeansowe spodnie które złożył tamtego feralnego dnia oraz wisiorek którego nigdy nie zdejmuje, jest to prezent który dostał od siostry. Chłopak ma ciepły i przyjemny dla ucha głos, ciężko jest zaprzeczyć, że bardzo przyjemnie się go słucha.
Charakter: Leonard jest osobą niesamowicie optymistyczną o dobrym sercu i spokojnej duszy, od małego miał w sobie takie wewnętrzne poczucie które sam zresztą nazywa "głosem" które nakłania go do pomocy innym. Jest to człowiek którego jednocześnie łatwo i ciężko jest zranić, ponieważ o ile sam nie odczuwa zniewag, to jest wrażliwy na ból innych który powoduje u niego niesamowity przypływ adrenaliny. Jest bardzo towarzyski i jak na faceta czasem zdecydowanie zbyt emocjonalny. Praktyczne podejście do sprawy jest jego mocną stroną, jest bardzo zdecydowany i szybko przechodzi do działania, no czasem zbyt szybko przez co nieraz wpada w kłopoty. Ceni sobie chwilę w których może spędzić trochę czasu sam na łonie natury i pogrążyć w myślach. Uwielbia rozmowę z innymi ludźmi i bardzo ceni sobie jeśli jest się wobec niego szczerym. Jeśli chodzi o miłość to jest wierny i lojalny wobec swojej drugiej połówki jeśli kiedyś w ogóle jakąś znajdzie, bardzo lubi wszelki kontakt fizyczny szczególnie z płcią przeciwną a najbardziej przytulanie. Na razie jego jedyną miłością jest siostra.
Historia: Leonard urodził się średnio zamożnej rodzinie, matka prowadziła dom oraz dorywczo pracowała w piekarni, ojciec był aktywnym żołnierzem wyjeżdżającym na misję za wschodnią granicę. Gdy chłopak miał 12 lat urodziła się jego siostra która stała się jego oczkiem w głowie, w końcu był dla niej jednocześnie jak brat i ojciec którego często nie było w domu. 4 lat później ojciec nie wrócił na czas, pierwsze myśli były pozytywne, niestety kilka tygodni później przyszedł list a w zasadzie dwa, o pierwszym wiedzieli wszyscy drugi matka ukryła zgonie ze wskazówkami. Ojciec nie żyje, wszyscy pogrążyliśmy się w żałobie, po fali smutku przyszło jednak opamiętanie i gniew. Dlaczego musiał jechać, dlaczego musiał zostawić swoją rodzinę samą, znowu i tym razem już na zawsze, był na niego wściekły. Koniec końców matka dostała rentę wojskową i jakoś im się żyło, nie dobrze, nie źle, tak po środku. 
Nadal mieli siebie i na tym się teraz skupili, lecz najgorsze miało dopiero nadejść. W dniu jego 18 urodzin matka całkiem opadła z sił a w szpitalu nie mogli jej pomóc. Całymi dniami siedzieliśmy nad jej łóżkiem oczekując cudu jednak ten nie nadszedł, ostatniego dnia kiedy kobieta była jeszcze przytomna podała mu list i wyszeptała "bardzo was kocham" po czym wydała ostatnie tchnienie. Powrócił do domu trzymając wyczerpaną z płaczu siostrę w ramionach, położył do łóżka po czym roniąc łzy usiadł na kanapie i otworzył kopertę. W środku znalazł zdjęcie i długi list w którym ojciec przepraszał za wszystkie swoje błędy, pisał o obawach dotyczących życia na froncie a przede wszystkim o tym co nim kierowało. Ciągnęło go do pomocy innym, pisał o ludności cywilnej na froncie i dzieciach, które musiały w takich warunkach żyć wiecznym strachu, bólu, głodzie. Poczuł jak cała nienawiść która w nim ciążyła roztapia się i odpływa, spojrzał na zdjęcie na którym był jego ojciec i kilkoro dzieci które uratował. Zrozumiał, że ojciec czuł dokładnie to samo co on, zdecydował, że też będzie pomagać ludziom dlatego zatrudnił się w staży pożarnej, dzięki której mógł pogodzić swoje pragnienia oraz opiekę nad młodszą siostrą. Jednak kilka lat po odejściu matki rozpoczęły się ciężkie czasy, mimo, że starał się z całych sił zapewniać dostatek swojej małej rodzinie ledwo łączył koniec z końcem. Całymi dniami siedział w pracy albo zajmował się siostrą, noce spędzał nad samodoskonaleniem swojego ciała i drobnymi zadaniami za które otrzymywał niewielkie wynagrodzenie. Jednak długi zamiast maleć rosły, w końcu otrzymał listownie dokument w którym zagrożono mu, że jeśli nie spłaci długów do końca miesiąca zabiorą mu siostrę zdesperowany szukał wszędzie, lecz wszyscy się od niego odwrócili. Leonard był w rozpaczy, jednak ostatniego dnia zapukała do niego niespodziewana pomoc, kiedy siostra już spała w ich domu pojawił się mężczyzna w garniturze który jasno i przejrzyście przedstawił mu warunki współpracy. Oni uregulują długi oraz zapewnią wsparcie finansowe jego siostrze aż do ukończenia  szkoły wyższej, w zamian dobrowolnie zgodzi się poddać eksperymentom po których zostanie zesłany na wyspę zapomnianą przez świat. Chłopak nie wahał się ani chwilę podpisał potrzebne papiery i oddał się w ręce naukowców. W ośrodku badawczym został poddany wielu eksperymentom oddziałującym na jego ciało, niekiedy bardzo bolesnym, jednak myśl o siostrze pozwalała mu przeżyć kolejne zastrzyki i inne działania których sam nie byłby w stanie określić. W końcu po utracie przytomności obolały został zesłany na wyspę w tym co miał na sobie po wejściu do tajemniczego ośrodka. Czuł, że coś się zmieniło, ale sam nie do końca był w stanie tego ogarnąć, dołączył do tutejszej ludności osadniczej która przyjęła o z otwartymi ramionami.
Partnerka: Brak
Wyposażenie: Toporek typu tomahawk, Prowizoryczny plecak, Prymitywny nóż, drewniany flet poprzeczny
Inne:
- Kiedy zobaczysz go samotnie wpatrującego w gwiazdy najpewniej myśli o siostrze.
- Przed śmiercią matki jego metodą na rozładowanie emocji był box i taekwondo
- Lubi alkohol
- Lubi się przekomarzać z innymi i ironizować
- Poza tęsknoty do siostry niesamowicie boli go, że po wyjściu z laboratorium zbrzydło mu mięso które wręcz ubóstwiał
- Pragnie poznać bliźniaczą duszę
- Uwielbia towarzystwo zwierząt
- Potrafi dobrze grać na flecie
- Siostra jest pewna, że zginął podczas nocnej akcji ratowniczej
Kieruje: ataszan@gmail.com

25 sierpnia 2019

Nowy Osadnik - Denver



Miano: Denver
Imię i nazwisko: Mortimer Lars Herdernhaier znany też jako Projekt X
Wiek: 29 lat
Data urodzenia: 13.09
Numer: 041
Modyfikacja genetyczna: Kotołak
Etap modyfikacji: 1
Status: Osadnik
Stanowisko: Strażnik
Miejsce zamieszkania: Dom na skraju nerwicy, nazwany tak, ze względu na to, że chłopak nienawidzi wysokości, ale woli mieszkać w tym miejscu, gdyż jest przynajmniej ukryty i nikt prawie nie wie o jego istnieniu.
Aparycja: Wygląd Mortimera, jest troszkę inny niż reszty przybyłych na wyspę, choć facet mierzący metr osiemdziesiąt jeden, nie jest niczym szokującym, lecz do rzeczy, które mogą zaskoczyć przejdziemy później. Chłop z twarzy nie wygląda na miłego człowieka, ale zazwyczaj przymyka na to oko i ignoruje innych ludzi, który tak twierdzą. Włosy Denvera, były zawsze przystrzyżone w taki sposób aby dopasowywał się z innymi wojskowymi, lecz teraz olał to, pozwalając sobie aby jego włosy popadły w lekki nieład, który i tak codziennie układa, aby wyglądać jak człowiek, a nie jak potwór, który wstał lewą nogą z łóżka. Kiedyś mówiono na niego złoty chłopiec, gdyż kolor jego tęczówek jest właśnie złoty. Jego broda, jest jednym z elementów urody, o który dba najbardziej, gdyż nie wyobraża sobie w ogóle jej nie mieć, a nie raz słyszał, że ta bródka dodaje mu uroku. Możesz być ślepcem, ale i tak rozpoznasz, że jest coś nie tak z jego rękoma, ponieważ nikt nie ma twardych i zimnych jak lód dłoni, które po popukaniu wydają z siebie dźwięk blachy. Kiedy mężczyzna wrócił z zabiegu, w którym doprawiono mu ręce, ruszył śmiało na rehabilitację, która głownie opierała się na wyrobieniu sobie wszystkich mięśni, przez co ma idealnie wycięte V. Nasz uroczy Projekt, ubiera się zazwyczaj w czarne, sprane jeansy, dwie ciemne koszule i wojskowe buty, które znalazły się przy nim na wyspie tylko dlatego, że jego ojciec zapłacił naukowcom, aby zostawili mu chociaż te rzeczy, wraz z ukrytym w bucie nożem.
Charakter: Herdernhaier, jest dość specyficzną osobą. Z jednej strony wygląda na nieugiętego faceta, który chce osiągnąć wszystko, zabijając wielu ludzi na swojej drodze, ale tak nie jest. Chłopak, chce żyć swoim życiem i nie przejmować się niczym. Nie lubił nigdy przemocy, przez co stroni od niej jak tylko może, choć lubi czasami postraszyć ludzi, że im wpierdoli. Jeśli ktoś go poprosi o pomoc, pierw się upewni czy to nie jest jakiś podstęp, ale pomoże, szczególnie jeśli człowiek ma coś do zaoferowania za pomoc. Najchętniej kochałby wszystko i wszystkich, ale wie, że nie może taki być przez co czasami zmienia swój charakter, aby nie wyjść na totalnego mięczaka, którym gdzieś we wnętrzu jest. Nigdy nienawidził osób, które się popisują, więc takie zazwyczaj olewa i idzie w długą, pokazując im środkowy palec. Gość lubi kłamać, przez co często pakuje się w jakieś kłopoty, które nie wychodzą mu zazwyczaj na dobre, przez co ludzie też patrzą na niego z góry i oceniają po wyglądzie, gdyż nie każdy chce nawet się odezwać do tego cyborga, przez co czuje się z tym cholernie źle i najchętniej skończyłby ze sobą, lecz nie ma na tyle odwagi.
Historia: Lars, bo tak miał mieć na imię syn generała i lekarki, urodził się niestety bez rąk, przez co Madeline, bo tak nazywała się jego matka, porzuciła dziecko, oddając je w dobre ręce, po czym popełniła samobójstwo, twierdząc, że urodziła zdeformowane dziecko, przez kontakt z pacjentami. Totalna wariatka, przez co Lorenz, ojciec chłopca, stwierdził, że ma pieniądze i może dać dziecku dobry dom i opiekę, a następnie sprawić cuda, które faktycznie po kolejnych latach udało mu się osiągnąć. Chłopak przeszedł operację, przez którą otrzymał swoje bioniczne dłonie, a jego radość była cholernie wielka, gdyż w końcu mógł coś chwycić w dłoń. Zabawa w licznie palców, nie trwała zbyt długo, ponieważ, ojciec chłopaka rzekł jasno i dosadnie, że zostaje on żołnierzem. To był rozkaz, a świat młodego mężczyzny zaczął szaleć. Nigdy nie chciał być wojskowym, a szczególnie przymuszonym do tego przez swego jedynego członka rodziny. Nie miał jednak wyboru, przez kolejne lata, służył krajowi, aż do momentu, dowiedzenia się, że ojciec sprzedał go naukowcom na eksperymenty, pod pretekstem, który brzmiał "Do niczego się nie nadaje, nawet nie potrafi zabijać.." Po tych słowach Denver wpadł w wściekłość, więc chwytając głowę ojca w dłonie, skręcił mu kark, to była jedyna osoba, którą zabił.. a reszta historii? Dalszy ciąg poznacie na wyspie.
Partner: Raczej nie ma szans na znalezienie drugiej połówki na tej wyspie, z resztą kto go zechce.
Wyposażenie: 
- Nóż, który znalazł w bucie.
- Łuk i strzały, wykonane amatorsko z drewna.
- Krzesiwo oraz olej, który przydaje się gdy kroczy nocą przez lasy.
Inne: 
- Mając 18 lat lat został zmuszony przez ojca, aby wstąpił do wojska.
- Od dziecka nie posiadał kości promieniowych i dłoni, obu rąk.
- Kocha książki.
- Jego najczęstszym pokarmem są ryby.
- Kilka godzin przed oddaniem go w ręce naukowców, zamordował ojca, gdyż dowiedział się, że został sprzedany na eksperymenty.
- Ma uczulenie na pyłki kwiatów.
- Jest gejem.
- Ma lekki lęk wysokości.
- Pali może jednego papierosa na tydzień.
Kieruje: Ściśle Tajne

6 sierpnia 2019

Nowy Samotnik - Platinum


Unknown
Miano: Platinum
Imię i nazwisko: Rosalie O'Conner
Wiek: 27
Data urodzenia:  Drugi Stycznia
Numer: 037
Modyfikacja genetyczna:  Zmora
Status: Samotniczka
Miejsce zamieszkania: Dom z niczego
Aparycja: Rosalie to nie wysoka, mierzącą sto siedemdziesiąt centymetrów, szczupła dziewczyna. Posiada proste, sięgające do połowy pleców włosy w kolorze zabrudzonej bieli. Nie, to nie świadczy o podeszłym wieku, bo kolor nie jest do końca siwy, a ona nie jest taka stara. Sądzisz, że to dziwne, ale z włosami o takim kolorze przyszła na świat. Jej oczy są duże, w odcieniu ciemnego szmaragdu. Przez swój nietypowy kolor oraz jego tonację, mocno kontrastują z bladą cerą oraz zbyt jasnymi włosami głowy i brwi.  Długie, zgrabne nogi, jędrne pośladki, piękne wcięcie w talii i wydatny biust, wszystko znajduje się na swoim miejscu i pasuje do siebie niczym puzzle. Ogólnie rzecz ujmując, seksowna, przyciągająca wzrok kobieta. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Ponadto jej ciało zdobią liczne tatuaże, jednak te sprytnie ukrywa pod ubraniami. Zazwyczaj nosi się w czerni, obcisłe spodnie i przewiewna, luźna koszula, często gęsto męska, do tego buty na traperowej podeszwie, w których trafiła na wyspę. Dzięki dobrym kontaktom z krawcową z osady nosi się w najlepszych materiałach jakie można na wyspie zdobyć.
Charakter:  Rosalie bez wątpienia można nazwać beztroską manipulantką bądź zimną suką.  Od kiedy trafiła na wyspę, nie okazuje zbędnej sympatii niczemu co się rusza, a w szczególności gdy owe coś zajdzie jej za skórę. Na pewno nie można powiedzieć, że jest jedną z tych kobiet, które są wrażliwe na krzywdę a widok krwi przed oczami doprowadza je do omdlenia, w żadnym wypadku. Na cudzą krzywdę zazwyczaj odpowiada obojętnością a krew w pewnym sensie ją bardzo podnieca, lubi jej wygląd, zapach i smak, nie czuje do niej żadnego obrzydzenia. Brzydzi się natomiast kłamstwem i  zdradą, ludzi którzy się tym cechują poniża, nie toleruje i gdyby była w stanie, rozgniotłaby ich butem niczym zbędne i ohydne insekty. Zdarza się, że bywa konfliktowa, ale dzieje się to najczęściej, gdy ktoś zszarga jej nerwy bądź perfidnie ją sprowokuje, w tego typu sytuacji nie stroni od małej bójki bądź krwawej jatki. Jest kobietą pewną swego, rzadko się waha i podejmuje rozsądne decyzje, wcześniej je analizując. Mściwa i żądna władzy nie zatrzymuje się przed niczym, aby osiągnąć wyznaczone przez siebie cele, wtedy może iść nawet po trupach. Bez dwóch zdań nazwać ją można erudytką i to nie byle jaką, w czasach gdy to się jeszcze liczyło posiadała bardzo wysokie wykształcenie, parę tytułów oraz ogrom dyplomów, teraz nie jest jej to do niczego potrzebne, ale wiedza wciąż siedzi w jej głowie. Nienawidzi gdy ktoś  mało inteligenty pragnie postawić na swoim pomimo braku racji. Krew ją wtedy zalewa i jest w stanie roznieść wszystko dookoła. Wszystkie te cechy wynikają z jej skomplikowanego życia za młodych lat. Mówi się, że najłatwiej jest winę zrzucić na kogoś, ale w tym przypadku jest o co osądzać, bo to przez obojętność i agresję rodziców, dziewczynie wykształtował się taki a nie inny charakter. Mimo tego wszystkiego  Rosalie posiada również dobrą stronę. Potrafi być rozrywkowa i wrażliwa na cierpienie innych, szczególnie gdy ktoś jest jej szczególnie bliski. Do osób, które darzy sympatią okazuje serdeczność a na dłoni wykłada całe swoje serce.  Doskonale odgrywa wszystkie powierzone jej role, od nauczycielki po kochającą macochę. Sumiennie wykonuje powierzone jej zadania, obietnic dotrzymuje a sekretów dochowuje. Często i gęsto popada w zauroczenia jak również okazuję nadmierną sympatię osobom, które wpadną jej w oko. Dzieje się tak dla tego iż nie lubi samotności, ba, nienawidzi jej. Boi się jej - samotności, boi się zostać sama, opuszczona, dlatego kiedy już się do kogoś zbliży, nie jest jej łatwo odpuścić ani odejść. Dobry materiał na przyjaciółkę i kochankę, jednak na wroga poszukałabym zgoła innej osoby, gdyż zadarcie z nią może się dla Ciebie nieciekawie skończyć.
Historia:Nie jest jakaś zaskakująca. W odróżnieniu od piątki swojego rodzeństwa, ona jedyna była owocem nieczystej miłości jej matki z kochankiem. Impulsywny mąż sam odkrył prawdę kiedy niespodziewanie zaszła w ciąże. Od początku uznawał Rose za nieswoją, nie potrafił jej zaakceptować, poniżał ją i starał się odsunąć od reszty rodzeństwa. Jego agresywne podejście napawało dziewczynkę strachem i pogarszało jej psychikę już od najmłodszych lat. Pomimo wszelkich starań ojca, próby odseparowania od siebie jego dzieci z nieczystym pomiotem były nie do wykonania, gdyż już od pierwszych chwil zacieśniła się pomiędzy nimi ogromna więź. Dorastała powoli, niekoniecznie spokojnie. Jej matka nie była osobą opiekuńczą, bynajmniej wobec niej. Oblewała córkę falami obojętności, wmawiając jej, że to przez nią rozpada się jej małżeństwo. Obarczała ją za popełnione przez siebie błędy oraz nie okazywała potrzebnej dziecku miłości. Dlatego też Rose starała się zaimponować matce i ojczymowi na każdym kroku, niestety każda próba kończyła się fiaskiem i w wielu przypadkach srogim laniem. W takich chwilach jak te chroniła ją dwójka starszych braci, narażając własne skóry na gniew ze strony ojca. Przez sytuację, jaka panowała w jej domu rodzinnym, nie radziła sobie dobrze z nauką. Po ukończeniu szkoły średniej wybrała się do pracy i pozostawiając dom rodziców, wyniosła się na swoje kąty. Udało jej się zarobić na studia i zakończyć je z bardzo dobrymi wynikami, czego nigdy w życiu nikt by się po niej nie spodziewał. Pięła się po szczeblach kariery w górę, zapominając o nieprzyjemnościach z dawnego życia. Znalazła partnera, wyszła za niego za mąż, zaszła w ciążę. Żyjąc w świadomości, że pragnie stworzyć lepszą rodzinę niż ta, w której została wychowana starała się dopinać wszystko na ostatni guzik, aby jej, jej dziecku i mężowi niczego nie brakowało. Wtem, kiedy była już na ostatniej linii -poroniła. Był to cios poniżej pasa dla ich dwojga, gdyż wszelkie przygotowania i starania aby przyjąć nowego członka rodziny jak najlepiej stały się po prostu bezużyteczne. Ich świat zamarł, stał się szary i ponury, bardzo podobny do tego, w którym się wychowywała. Zaczęły się kłótnie, trzaskanie drzwiami, obarczanie winami przeciwną stronę, wyzwiska i brak jakichkolwiek uczuć. Mąż białowłosej bezpodstawnie zrzucił na kobietę całą odpowiedzialność związaną ze śmiercią dziecka, wmawiając jej, że skoro na zewnątrz jest albinosem, czyli odmieńcem, jej kod genetyczny jest tak samo zepsuty. To już ją przerosło. Rozstali się, a każde poszło w swoją stronę, poszukując lepszej strony życia, niestety, słowa mężczyzny po długim okresie nadal brzmiały w głowie kobiety, przez co ta zdecydowała się na szereg wielu badań i leczenia, które jak można się domyślić wcale nie były potrzebne. Potem znalazła się już w nieodpowiednim miejscu i czasie, a z mocnego trwającego - jak sądziła - wieki snu, wyrwał ją skrzekot mew i mokry, klejący się do jej policzka piach. 
Partner: Raczej po tym wszystkim nie jest gotowa na kogoś nowego. 
Wyposażenie: | Kobieta wyposażyła się w szereg broni, które pozyskała z wraków statków, ich blacha była bardzo dobrym materiałem na stworzenie potrzebnych narzędzi do przetrwania | Na co dzień ma ze sobą jedynie nóż schowany w jednym z butów | 
Inne: | Jej ciało usiane jest tatuażami | Zasnąć może jedynie pod wpływem silnych środków usypiających, bądź gdy traci przytomność | Chciałaby, żeby jej życie wróciło do normy, mimo świadomości, że nie ma na to szans | Uwielbia bawić się kostką rubika, którą znalazła w jednym z wraków | W dawnym życiu uwielbiała wszelkie gry logiczne, ponadto grała wyśmienicie w szachy, bardzo żałuje, że na wyspie nie może tego kontynuować. | Nie umie pływać | Na wyspie nauczyła się perfekcyjnie rzucać nożami do celu | Jest prawdziwą wirtuozką, kocha muzykę, za dzieciaka nauczyła sie grać na skrzypcach oraz fortepianie | Poliglotka | Uwielbia czytać książki | Posiada tytuł doktora, ale co jej z tego na wyspie |

Kieruje: pesymistyczna.egoistka@gmial.com 


Nowy osadnik - Björn

Marcela Freire Art
Miano: Björn
Imię i nazwisko: Agnar Bjørnson
Wiek: 34
Data urodzenia: 4 kwietnia
Numer: 036
Modyfikacja Genetyczna: Berserk
Etap modyfikacji: Etap pierwszy
Status: Osadnik
Stanowisko: Rybak
Miejsce zamieszkania: Dom w skale
Aparycja: Agnar to wysoki na metr i osiemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu, prawie całkowicie siwy, silny mężczyzna, którego niegdyś kruczoczarne, długie do dolnej części łopatki włosy okalają jego delikatnie zarośniętą, pooraną bliznami od oparzeń twarz. W pożarze stracił wzrok w prawym oku, pozostało mu jedynie drugie zdrowe, w kolorze błękitnego nieba. Jego szeroka szczęka o ostrym zarysie w pewien sposób dodaje szarmanckości i męskości. Posiada on szpiczasty nos i wydatne usta, które nadają mu lekko zawiadacki wygląd i przyciągały wzrok niejednej kobiety. Agnar to szczupły mężczyzna o lekko zarysowanych mięśniach, ukształtowanych przez jego długie wędrówki po lasach. Na lewej ręce posiada masywne blizny po ataku niedźwiedzia z jednej z wypraw. Ubiera się zazwyczaj w długie, ciemne brązowe spodnie oraz zwiewną zieloną koszulę. Gdy robi się na prawdę zimno przywdziewa płaszcz ze skóry nieszczęsnego miśka, który ośmielił się zaatakować go wśród górskich szlaków, który z łaskawości naukowców wylądował razem z nim jako jedyne odzienie na wyspie. Od ciężkiej pracy fizycznej ma bardzo duże dłonie o niezwykle twardej skórze.
Charakter: Björn jest jak ucieleśnienie powiedzenia o wewnętrznej walce dwóch wilków – z jednej, lepszej strony potrafi być prawdziwie miły, sympatyczny i poświęcać się dla innych, jednak czasem pokazuje się też ta druga, gorsza strona – zachłanna, samolubna i cholernie arogancka. Delikatnie rzecz ujmując, przy pierwszym spotkaniu bardzo często niekoniecznie odbierany jest tak, jakby sobie tego zażyczył, mimo jego częstych starań. Jeśli jednak nawet ktoś na dzień dobry uzna go za wrednego gbura, to bardzo szybko przekona się o błędzie swojej oceny. O osoby, które nazywa przyjaciółmi troszczy się tak, jak mało kto potrafi, jednak na to miano należy u niego sowicie zasłużyć – stąd to grono nie należy do najliczniejszych. Gardzi ludźmi których uzna za podłych i złych, jednak ceni sobie szczerość i dotrzymywanie słowa. Jego najlepsze cechy wydobywała z niego żona, po jej stracie zamknął się w sobie. Przebywając wraz z innymi osadnikami musi znów nauczyć się funkcjonować w (małym) społeczeństwie i otwierać się na ludzi.
Historia: W młodości Agnar nie był zbyt interesującą osobą – ot zwyczajne dziecko przedstawicieli klasy średniej, które ukończyło przeciętną szkołę. Mimo wszystko był obiecującym uczniem. Opuścił dom rodzinny i udał się na studia, których nigdy nie ukończył, co spowodowane było brakiem samodyscypliny. Nie mogąc spełnić oczekiwań rodziców wyprowadził się, a oni w zamian urwali z nim kontakt. Przez gnębiące go poczucie samotności oddał się w całości swojemu hobby, którym było chodzenie po górach i wędkarstwo. Dzięki swojej pasji do natury został przewodnikiem, co pozwoliło mu spokojnie się utrzymać. W dniu swoich dwudziestych piątych urodzin poznał wybrankę swojego życia, którą jako jedyną z kręgu otaczających go panien prawdziwie pokochał. Zeszli się i po ślubie zamieszkali razem w uroczym domku wśród pięknych gór. Nawet po ślubie jednak wciąż ciągnęło go do lasu, co owocowało kilkudniowymi wyprawami wbrew sprzeciwom żony. Pewnego razu Björn przemierzając las natknął się na niedźwiedzia z kontaktu z którym ledwo uszedł z życiem, zabijając zwierzę kosztem odniesienia znacznych ran, których ślady znaczą jego ramię po dziś dzień. Jego spokojne szczęśliwe życie skończyło się, gdy z oddali zobaczył dym dobiegający z strony jego domu. Gdy dotarł do domu widok palącej się chaty wywołał u niego fale rozpaczy. Björn nie myśląc trzeźwo wbiegł do domu szukając ukochanej, jednak widząc jej ledwo rozpoznawalne ciało zaczął płakać, nagle Dach i podpory chaty zaczęły się walić. Björn będąc dalej w rozpaczy nie zauważył spadającej deski która uderzyła go w prawą część głowy, zostawiając trwałe i dotkliwe obrażenia na Twarzy i szyi. Wybiegł on szybko z chaty która od razu po jego wyjściu się zawaliła, udawszy się w stronę wioski wszedł do karczmy i siadł przy stoliku w oddalonym kącie, po czym po chwili dosiadła się do niego pewna nieznajoma postać która wyciągnęła w Jego stronę dłoń w której znajdowała się koperta. Björn nie wiedząc co ma dalej robić wziął kopertę i schował ją do kieszeni osmalonego płaszcza. Gdy mężczyzna podniósł głowę do góry Tajemniczej postaci już nie było, Wyleciał z karczmy szukając Tajemniczej osoby gdy nagle dostał w głowę czymś twardym. Gdy się obudził nie pamiętał co się z nim stało, obudził się na beczce odziany w przemokły płaszcz z kopertą w środku, straciwszy przytomność po raz drugi obudził się na Wyspie
Partner: Brak
Wyposażenie:
- Własnoręcznie zrobiony łuk
- Nóż myśliwski z kości o rękojeści z poroża jelenia
- obudził się na wyspie odziany jedynie w płaszcz z niedźwiedzia
Inne: Lubi książki , spacery nocą , spać pod gołym niebem na łonie natury
Kieruje: kubaw0@o2.pl

4 sierpnia 2019

Nowy Osadnik - Nicholas

thanomluk
Miano: Nicholas
Imię i nazwisko: Nicholas Virsey
Wiek: 23 lata
Data urodzenia: 26 kwietnia
Numer: 035
Modyfikacja genetyczna: Dragon
Etap modyfikacji: Etap pierwszy
Status: Osadnik
Stanowisko: Szaman
Miejsce zamieszkania: Opuszczona Twierdza
Aparycja: Nicolas jest postawnym mężczyzną, mierzy aż 198 cm wzrostu. Jest dobrze zbudowany, może nie jak kulturysta, jednak mięśnie jego rąk czy brzucha są wyraźnie widoczne, choć to jego plecy są najbardziej imponujące pod względem budowy. Jest to skutek uprawiania sportu (pływania) od ósmego roku życia. Twarz mężczyzny ma kolor bardzo jasny, wręcz chorobliwie blady. Biała wręcz cera silnie kontrastuje z jego czarnymi jak onyks włosami oraz dość gęstymi ciemnymi brwiami.  Jego oczy są koloru głębokiego fioletu, nadają jego spojrzeniu głębi. W silnym świetle w jego tęczówkach można dostrzec kilka małych, czarnym plamek. Dragon ma silną, typowo męską szczękę. Ma prosty nos oraz pełne, kształtne usta. Rysy jego twarzy są bardziej łagodne, niż ostre. Niestety brak  u niego wystających kości policzkowych. Jednak gdy się uśmiecha, choć robi to rzadko, okazuje się iż jest on posiadaczem urzekających dołeczków w policzkach. Skóra na całym jego ciele jest dość delikatna i miła w dotyku, niezeszpecona ani jedną blizną, gładka. Nicolas ma piękne dłonie z bardzo długimi palcami oraz długie paznokcie które zwykle maluje na czarny lub ciemnofioletowy kolor. Ubiera się w rzeczy, w których znalazł się na wyspie. Jest to mianowicie długi, czarny, skórzany płaszcz, sięgający aż do ziemi. Skutecznie chroni on mężczyznę przed wszelkimi niekorzystnymi warunkami pogodowymi dzięki wewnętrznej stronie, wyściełanej futerkiem. Elementem jego codziennego stroju jest również prosty czarny golf,  czarne spodnie wykonane z grubego materiału posiadające liczne kieszenie oraz czarne buty - wodoodporne glany, doskonałe na wszelkie tereny podmokłe.
Charakter: Jako dziecko, Nicolas był wyjątkowo inteligentny jak na swój wiek. Z dość dużym powodzeniem potrafił odgadnąć intencje innych ludzi oraz ich charakter. W szkole miał świetne oceny, nie miał problemu z zapamiętywaniem informacji. Zawsze głodny wiedzy, ambitny, starał się wypaść jak najlepiej. Lubił się wyróżniać, jednak nie w znaczeniu negatywnym. Chciał zostać zauważonym poprzez trud jaki wkładał w zdobywanie nowych, pozaprogramowych umiejętności, opanowywanie trudnych zagadnień czy świetne zdolności przywódcze. Mimo to w szkole nie był zbyt lubiany. Wiele dzieci zazdrościło mu sukcesów i przez to Nicholas pozostawał na uboczu. Miało to jednak swoje dobre strony. Poprzez stanie z boku rozwinęła się u niego świetna zdolność obserwacji i patrzenia na sprawy z dystansu. Za młodu nie sprawiał problemów wychowawczych. Zawsze posłuszny rodzicom starał się, by byli oni z niego dumni. Nicholas nie otrzymał jednak choć cienia aprobaty ojca czy matki. Zawsze obojętni, wyraźnie nim gardzili. Spowodowało to jego zamknięcie się w sobie oraz pewnej urazy do ludzi i świata. Nicolas był również trochę naiwny, nie do końca rozumiał pewne mechanizmy rządzące światem jednak wynikało to z jego młodego wieku. Gdy poszedł na studia jego charakter zmienił się zupełnie. Przestał przejmować się rodzicami, lecz nie porzucił swoich ambicji. Zachowanie ze strony rodziny ukształtowało go jednak ostatecznie na człowieka podejrzliwego i z pozoru nieżyczliwego. Odnosił się do innych z lekką pogardą i arogancją. Jego ton był zawsze lekceważący, nie używał również zwrotów grzecznościowych obojętnie z kim toczył dyskusję. Starał trzymać się na dystans od kogokolwiek kto próbował się do niego zbliżyć. Nigdy nie zwierzał się nikomu, nie czuł także potrzeby by ktokolwiek znał jego tajemnice. W środowisku w jakim przebywał był podziwiany bo choć jego frekwencja pozostawiała wiele do życzenia, tak on sam plasował się na miejscu najlepszego studenta na roku, co roku. Nicolas nie spędzał bowiem dni w których nie było go w szkole na bezczynnym siedzeniu przed telewizorem. Poszarzał swoją wiedzę oraz dużo rozmyślał. Jego ulubionym przedmiotem zawsze była biologia, co jak się okazało, przydało mu się w późniejszym czasie. Szczególnie interesował się ziołami oraz ich właściwościami. Medycyna naturalna nie była mu obca. Wraz z wiekiem budowało się w nim silne poczucie sprawiedliwości. Było ono tak silne, że w pewnym momencie Nicolas postanowił w przyszłości eliminować ludzi, którzy nie odpowiadali jego standardom moralnym. Nie ma żadnego szacunku do życia ludzi, którymi gardzi. Brzydzi się zbrodnią bez uzasadnienia, jest sfrustrowany karami czekającymi więźniów. Nie uważa by choć ich połowa była sprawiedliwa. Popiera zasadę ,,oko za oko, ząb za ząb". Sam nie uważa się za człowieka z natury dobrego czy czyniącego szczególną dobroć. Stara się pomagać ludziom kiedy go o to proszą, jednak często irytuje go obecność osób mniej inteligentnych od niego lub mających inne poglądy niż on. Zirytowany ich towarzystwem zwykle mówi wtedy rzeczy z których nie jest potem szczególnie dumny. Uwielbia spędzać czas grając w gry logiczne. Często wyzywał innych studentów na pojedynki szachowe. Z biegiem czasu stracił jednak wszystkich partnerów do gry. Nicolas zawsze wygrywał, nikt nie chciał więc się z nim mierzyć, ku jemu wielkiemu niezadowoleniu. Czerpie niemałą radość z pokazywania swojej ponadprzeciętnej inteligencji i górowaniu nad innymi. Nieraz ma ogromny problem z odczytaniem emocji innych, choć w okresie dzieciństwa czytał z ludzi jak z otwartej księgi. Gardzi ludźmi, którzy wyolbrzymiają swoje przeżycia wewnętrzne. Sam zawsze zachowuje opanowanie i nie pozwala by ktokolwiek odgadł co w danej chwili dzieje się w jego głowie. Brak kontroli nad mimiką twarzy uważa u innych za ogromną wadę. By naprawdę się o kogoś troszczył musi go łączyć z daną osobą długa relacja, nie jest kimś kto ufa innym od razu. Jeśli chodzi o jego charakter po dotarciu na wyspę, to znacząco się on zmienił. Trudne warunki i przymus współpracy z innymi ludźmi zmusił go do bycia osobą mniej arogancką. Nadal nie jest z niego najbardziej kulturalny osadnik, jednak Nicholas stara się nie zajść nikomu za skórę. Interesuje się zależnościami między poszczególnymi osadnikami i często ocenia ich wartość poprzez pryzmat ich funkcji lub umiejętności. Nie przywiązuje już wagi do ubioru oraz miejsca zamieszkania. Zmuszony do rezygnacji z wygód akceptuje to co ześle mu los, nie narzekając przy tym szczególnie. Nicholas nie wierzy wprawdzie w przeznaczenie anie, jest ateistą, jednak od czasu do czasu nachodzi go chwila refleksji i zastanawia się co tak naprawdę kieruje losem ludzi i czemu trafił na wyspę, czemu to właśnie jego wybrali naukowcy. Samych naukowców nienawidzi całym sercem, skrzywdzili go, a poza tym ich działania odbierają od moralności Nicholasa. Poprzysiągł, że pierwszym co zrobi po opuszczeniu wyspy, będzie mord na naukowcach. Będzie czekać ich śmierć długa i bolesna. Preferuje życie jak najbardziej pozbawione wpływu innych. Mieszka samotnie w swojej twierdzy, czasem tylko odwiedzany przez ludzi rannych lub chorych. Lubi wtedy posłuchać najnowszych informacji z osady. Jest podejrzliwy do nowych znajomych i nie pozwala sobie w ich towarzystwie na choć odrobinę swobody. Zawsze zastanawia się zanim coś powie i rozważa jakie może mieć to skutki w przyszłości. Ma jednak dar do szybkiego nawiązywania znajomości, jeśli tego chce. Potrafi dyskutować na ciekawe tematy oraz rozbawić swojego słuchacza. Niekiedy z ukrycia przypatruje się ludziom, podsłuchuje co mówią. Jest ciekawy co dzieje się w życiu innych i co łączy ich z innymi osadnikami. Jeśli chodzi o jego rolę w osadzie to pełni funkcję Szamana. Zawsze interesowała go zakazana wiedza, w tym czarna magia i okultyzm, toteż można go nazwać wręcz ekspertem w tej dziedzinie. Jest również biegły w produkcji leków i chętnie pomoże każdemu rannemu lub choremu człowiekowi, który zwróci się do niego o pomoc. Nie jest jednak typem osoby pracowitej. Wyrastał w luksusach i zajmował się tylko tym na co akurat miał ochotę, wyręczany przez służbę. Ciężko mu przyzwyczaić się do całkowicie samodzielnego życia, przez co niekiedy zaniedbuje swoje obowiązki. W walce z wszelkimi zwierzętami pozostaje bezwzględny. Nigdy nie waha się by zabić. Doskonale rozumie, że ich skóry mają wartość praktyczną. Nie jest zbyt skory do otwartego okazywania przemocy, jednak jeśli ktoś doprowadzi go na skraj wytrzymałości, jego zachowanie staje się bardzo brutalne. Trudno go wtedy uspokoić, szczególnie że w takich chwilach jest bardzo chamski i bezczelny. Długo chowa urazę i bardzo trudno jest mu wybaczyć wyrządzone krzywdy. Jeśli ktoś raz utraci jego zaufanie, to na zawsze.
Historia: Nicholas wychowywał się w tak zwanej rodzinie z wyższych sfer. Jego rodzice zajmowali się prowadzeniem rodzinnej firmy. Jak się okazało była to jednak tylko przykrywka, a prawdziwym źródłem ich dochodu była sprzedaż narkotyków na ogromną skalę. Z natury ludzie niemoralni, zepsuci, zawierali bardzo dużo znajomości z podejrzanymi ludźmi. Nigdy nie traktowali Nicholasa jak swojego syna tylko raczej jak zbędny balast. Życie upływało im na ciągłych intrygach i sprzeczkach. Nie interesowali się swoim potomkiem i tym jakim są dla niego przykładem. Opłacali mu co prawda dodatkowe lekcje i kupowali mnóstwo rzeczy, jednak robili to tylko po to, by im nie zawracał głowy. Jedyną osobą, która tak naprawdę się nim zajmowała była wynajęta niania. To ona rozbudziła w nim ciekawość świata i zamiłowanie do wiedzy, poprzez czytanie mu na głos wartościowej literatury i przekazywanie coraz to nowych informacji z gazet czy internetowych artykułów. Jak się jednak okazało podłość rodziców nie znała granic. Pewnego dnia okazało się, że narkotyki przeznaczone na eksport do innego kraju zostały przechwycone przez policję. Jakimś cudem uniknęli oni odpowiedzialności przed sądem, za to poniósł ją któryś z ich wspólników. To nie rozwiązało jednak wszystkich problemów ponieważ ich klient domagał się towaru. Nie mieli oni jednak na niego pieniędzy, postanowili sprzedać firmę, jednak i to nie wystarczyłoby na zapłatę za utracony towar, w który włożyli więcej pieniędzy niż w rzeczywistości mieli, zapożyczając się. Sprzedali więc wszystkie cenne przedmioty, dom, a także... swojego syna. Pewni naukowcy zaoferowali im dość duże pieniądze za ich jedyne dziecko, a ci nie wahali się ani minuty. Na tydzień po propozycji złożonej przez naukowców dosypali oni Nicholasowi silnych środków nasennych do jedzenia, a jego samego oddali w ręce bardzo podejrzanych ludzi, jak się potem okazało lubiących eksperymentować na ludziach. Potem, z nieznanych mu przyczyn Nicholas znalazł się na tajemniczej wyspie.
Partner: brak
Wyposażenie: 
- Misternie wykonana broń - ostrza w kształcie półksiężyców. Do przyjazdu na wyspę stanowiła wyjątkową ozdobę w ubiorze Nicholasa, tera jednak pełni funkcje użytkowe.
- Skórzany plecak - dragon trzyma w nich lekarstwa oraz zioła.
- Lekarstwa i zioła - wytwarza je w swojej twierdzy. Mają właściwości regenerujące, odkażające i detoksykacjne.
Inne: 
- Nicholas jest biseksualistą
- Interesuje się sztuką oraz literaturą
- Lubi flirtować
- Lubi słuchać muzyki, szczególnie klasycznej
- Zna się na kinie
- Potrafi dobrze gotować
- Uwielbia zwierzęta, przed przyjazdem na wyspę posiadał kota o imieniu Bruno
- Jego ulubionym kolorem jest czarny oraz fioletowy
- Nigdy nie był w związku
- Uwielbia styl wiktoriański
- Jego ulubioną potrawą jest ryż z dodatkami
- Boi się koników polnych
- Interesuje się modą
- Brał wiele razy udział w turniejach szachowych
- Umie mówić w 6 językach
- Studiował medycynę
- W wieku gimnazjalnym namiętnie oglądał anime
- Nie lubi tatuaży
- Lubi kolor swoich oczu, uważa że są one jego największym atutem
 Kieruje: 
 HrabiaMonteChristo@autograf.pl  Howrse: Milia

1 sierpnia 2019

Od Tenebris'a - odejście Nirali [+18]

Powoli wracałem do siebie. Nie byłem zadowolony z faktu, że pomocy udzielili mi Osadnicy. Bo jaki Samotnik by był? Ale, czy tego chciałem czy nie, dzięki nim wyzdrowiałem, a może i nawet uniknąłem śmierci. Towarzystwa dotrzymywała mi Nirali. Czasem towarzyszyli jej inni medycy, ale tylko z nią rozmawiałem.
Osadnicy twierdzili, że hybryda, która mnie zaatakowała nie była jednym ze stworzeń, które można było spotkać na wyspie w większej ilości niż pojedynczy okaz. Oznaczało to, że zabawa naukowców wciąż trwa. Musieliśmy mieć się na baczności. Zarówno Samotnicy jak i Osadnicy. Postanowiliśmy, że najlepszym wyjściem będzie odnalezienie hybrydy i jej zabicie. Oczywiście zgłosiłem się na ochotnika. Zamierzałem odpłacić potworkowi pięknym za nadobne. 
***
Gdy tylko wyzdrowiałem, przystąpiłem do obmyślania planu działania z mieszkańcami wioski. W pojedynkę każdy z nas miał raczej marne szanse. Dlatego musieliśmy współpracować. Ciekawe było to, że to ja miałem być przynętą.
Plan był taki, że miałem przyciągnąć uwagę hybrydy, nie dając się jej zabić. Osadnicy natomiast mieli za zadanie mnie osłaniać i zabić bestię, gdy tylko nastąpi właściwy moment. Jakoś specjalnie nie odpowiadało mi takie rozwiązanie, ale nikogo to nie obchodziło. Pozostało mi tylko wykonać swoje zadanie jak najlepiej. Od tego w końcu zależało moje życie.
Znaleźliśmy bestię w Opuszczonym Lesie, gdzie pożywiała się swoją zdobyczą. Zerknąłem porozumiewawczo na Osadników i zaszedłem ją od tyłu. Bestia niemal od razu wyczuła mój zapach. Odwróciła się do mnie, szczerząc ostrzegawczo kły. Automatycznie zacisnąłem dłoń na rękojeści noża, który miałem przy sobie. Byłem gotowy na jej atak.
Obserwowałem każdy ruch bestii i widząc, że szykuje się ona do skoku, wykonałem unik. Ostre, połyskujące w słabym świetle szpony mignęły mi przed oczami. Spojrzałem kątem oka na Osadników. Dlaczego nie atakowali? Mogli strzelać z łuków, gdy tylko hybryda odsłoniła swój brzuch. A co robili? Stali i patrzyli się jakby oglądali dobry film.
- Co z wami?! - krzyknąłem, rozbudzając kilku mieszkańców wioski. Potrzebowali zaproszenia?
Przez oderwanie uwagi od bestii, ledwo uniknąłem ciosu jej wielkiej łapy. Hybryda kroczyła w moją stronę. Kilku Osadników wystrzeliło swoje strzały, odwracając na chwilę jej uwagę. Wykorzystałem to, by wbiec na drzewo,  chwytając zaraz po tym jedną z niższych gałęzi i wykonując salto do tyłu. Wylądowałem na grzbiecie hybrydy. Chwyciłem mocno jej futro, by nie spaść, gdy próbowała mnie zrzucić. Wyciągnąłem z kieszeni nóż, gotowy wbić go w ciało bestii. Lecz w tym momencie hybryda padła na plecy, chcąc mnie zgnieść. Odskoczyłem od niej i przeturlałem się po trawie.
- Strzelać! - krzyknąłem, gdy potwór zaczął się zbliżać. Kilka pocisków poleciało w stronę hybrydy i wbiło się w jej bok, przenosząc jej uwagę na Osadników. Czym prędzej przeturlałem się pod bestię. Gdy byłem pod nią, wbiłem nóż w jej brzuch aż do rękojeści. Chwyciłem go obiema rękami i przeciągnąłem w dół, rozcinając ciało hybrydy. Zanim spadły na mnie wnętrzności bestii oraz jej ciało, wyturlałem się spod niej. Dopiero wtedy Osadnicy przystąpili do ataku, dobijając potwora. Miałem dość emocji jak na jeden dzień.
Osadnicy zadecydowali, że wezmą hybrydę i wykorzystają ją do swoich badań. Nie protestowałem, bowiem nie zależało mi na tej zdobyczy. Nie mogłem mieć pewności, że jej mięso jest jadalne, a połączenie zbyt wielu zwierząt nie przypadło mi do gustu. Pożegnałem więc Osadników i ruszyłem w swoją stronę.
***

25 lipca 2019

Nowy Osadnik - Specter

Miano: Specter
DocWendigo
Imię i nazwisko: Harvey Specter
Wiek: Trzydzieści trzy lata.
Data urodzenia: Piąty kwietnia.
Numer:  032
Modyfikacja genetyczna: Wendigo
Etap modyfikacji: 1
Status: Osadnik
Stanowisko: Handlarz
Miejsce zamieszkania: Rezydencja
Aparycja: Opis mężczyzny, nie jest aż taki fascynujący, jak każdy się spodziewał. Specter posiada sto osiemdziesiąt cztery centymetry wzrostu, które nie przeszkadzają mu specjalnie. Zazwyczaj chodzi i granatowej koszuli, oraz czarnych bojówkach. Rzeczy czyści co jakiś czas, aby nie były przepocone, bo kto by chciał zadawać się z takim człowiekiem, który nosi cały czas to samo, choć przebywając tutaj, woli po prostu zdjąć koszulę i zachować ją na jakieś chłodniejsze dni. Pomijając ubiór, mężczyzna posiada kwadratową szczękę, na której znajdziemy zadbany zarost, gdyż ten zrobił sobie narzędzie idealne do ucinania
takich włosów. Idąc dalej, zauważymy, że Harvey ma włosy koloru, jasnego kasztanu, przez co wyglądają jak rude, ale on tym się nie przejmuje. Nie wygląda jak typowy rudzielec, gdyż jego oczy są koloru niebieskiego. Wracając do włosów, jego fryzura jest dość długa, ale też starannie ułożona, dzięki mieszanką soków z roślin, wszystko się trzyma, choć codziennie musi przez to myć głowę w strumieniu. Idąc do muskulatury, możemy śmiało stwierdzić, że jest on w wybitnej formie, gdyż widać zarys każdego mięśnia na jego ciele. Z dodatków, które posiada na ciele, to blizny, po walkach czy dwa srebrne koła w lewym uchu.
Charakter: Jego charakter nie jest prosty. Z jednej strony miły i uczynny człowiek, ale z drugiej lepiej nie podchodzić do niego bez patyka czy noża. Jeśli cię nie zna, może zaatakować. Żyjąc jako osadnik, stara się i tak wiele wędrować, więc kiedy spotyka jakiegoś wędrowca, mówi, że prowadzi koczowniczy tryb życia, aby nie dostać w mordę. Spryt, ma wrodzony, wiec nie jest łatwo go podejść. Szczerość u niego jest na pierwszym miejscu, ale są sytuacje, w których lepiej kłamać. Poza tym jeśli się go lepiej pozna można odkryć u niego inne cechy, jak bezwarunkowa pomoc, której nie odmówi, nawet jeśli miałby zginąć. Jego zdrowy rozsądek ucieka wtedy daleko w las. Palacz i złodziej, który najchętniej obrabia wszelkie pola tytoniu czy innych specyfików. Potrafi się on dostosować do osoby, z którą rozmawia, jeśli ona jest wredna, on będzie taki sam, a jeśli ktoś przyjdzie błagać, to będzie pierw starał się dojść, czego konkretnie ta osoba chce, aby następnie się zgodzić na jakieś zadanie, gdzie i tak znajdzie jakiś kruczek, aby zapłacili mu więcej, a jeśli nie dostanie zapłaty, to po prostu zabije.
Historia: Harvey, wychowywany do dwudziestego roku życia w pełnej rodzinie, ale w końcu to się skończyło, kiedy chłopak przyłapał po raz trzeci swoją matkę na zdradzie, nie wytrzymał. Chciał wszystko powiedzieć ojcu, ale rodzicielka go powstrzymała, więc ten poszedł do baru, gdzie jego rodziciel grywał na saksofonie. Zamówił sobie drinka i z wielką chęcią, chciał się wygadać, ale nie dał rady. Nie chciał aby rodzina się rozwaliła, mając młodszego brata. Po rozmowie z ojcem, z której dowiedział się, że jego zespół się rozpada, ruszył na trening bokserski, gdzie starał się wyżyć na przeciwniku, ale nie spodziewał się, że jego ojciec wpadnie na trening, założy rękawice i wejdzie na ring. Mężczyzna zaczął dyskutować z synem, aby w końcu powiedział mu wszystko, ale ten nie chciał. Cholernie tego nie chciał, lecz w pewnym momencie, zaczęli się bić, przez co dość mocno oberwał ojciec. W walce wyznał mu, z kim spotyka się matka, a następnie wyszedł. Był na tyle wkurwiony, że nie wrócił do domu, tylko poszedł do swojej szefowej z pytaniem czy go przenocuje do końca stażu, ale niestety nic z tego nie wyszło. Musiał się gdzieś ulokować, wiec został w kancelarii, gdzie pracował. Po kilku latach, mężczyzna, nie może nadal przeżyć tego, co robiła jego matka i jak mogła zrobić to rodzinie. Pewnego dnia, kiedy szedł do swojej pracy, ktoś go napadł, a ten nie miał jak się bronić, gdyż napastnik zaatakował od tyłu, z kija bejsbolowego, więc padł jak długi na chodniku. Obudził się dopiero w momencie, kiedy wylądował na wyspie...
Partner: -
Wyposażenie: Jako handlarz, posiada przy sobie kilka paczek tytoniu, który znalazł na opuszczonych polach. Oczywiście w jego wyposażeniu nie może zabraknąć narkotyków, broni czy też leków, które z chęcią przehandluje na uboczu. Jako przykładny człowiek, na targowisku stoi tylko z wystawionymi skórami, roślinami czy ostrzami zrobionymi z kości, lecz jeśli ktoś chciałby od niego kupić, coś co nie wystawia, wystarczy dobrze zagadać. Poza wszystkimi rzeczami, którymi handluje, zawsze trzyma przy sobie tytoń, dwa bukłaki z wodą, torbę na jedzenie, a w plecaku, ma własnoręcznie robione sidła i wszelkie elementy do naprawy łuku i strzał. Poza tym, regularnie błądzi nieopodal drzewa młodości, z którego zrywa owoce.
Inne:
- Jest uczulony na jagody.
- Kiedy miał siedem lat, zaczął ćwiczyć łucznictwo.
- Pracował w kancelarii, gdzie był adwokatem.
- Nałogowy palacz.
- Zna prawie całą wyspę, gdyż przewędrował większość jej.
- Jest biseksualny

Kieruje: harvey_specter@o2.pl [I tak nie odpisze jeśli ktoś będzie coś chciał, kontakt tylko discord]

28 sierpnia 2018

Od Galii CD Lucia - odejście Jules'a

Spało mi się bardzo przyjemnie, czułam cały czas bijące w moją stronę ciepło, nie łącząc faktów, że jego źródłem jest nie kto inny, jak Lucio, z którym to bardzo przyjemnie spędziłam pół nocy. Spałam głębszym snem, niż zazwyczaj, dopóki nie poczułam nad sobą ruchu blisko mojej twarzy, co naruszało moją przestrzeń osobistą (i tak już nieźle naderwaną). Automatycznie się wybudziłam, jak to już miałam w zwyczaju, łapiąc w powietrzu za nadgarstek zbliżającą się rękę do mojej twarzy.

– Co ty wyprawiasz? – zmarszczyłam brwi, zdezorientowana.

– Tylko chciałem wydłubać ci oczy, a co? – zaśmiał się, a przyszło mu to z taką łatwością, że aż się zdziwiłam. Po chwili ponowił próbę zbliżenia ręki, na co mu pozwoliłam. Odgarnął włosy z mojej twarzy, a ja poczęłam przyglądać się jego obliczu, które było pełne blizn. Nie uważałam, że go szpeciły, może i miały jakiś swój urok, ale wyglądały zupełnie neutralnie, jak dla mnie. Czując na sobie jego skonsternowany wzrok, zaprzestałam oglądania go. – jak się spało? – dodał po chwili.

– Słabo, jakiś gość wepchał mi się do łóżka - prychnęłam rozbawiona, otulając się szlafrokiem, a następnie wstając z łóżka, jednocześnie skutecznie umykałam przed bacznym spojrzeniem mężczyzny. – mam dzisiaj dużo do zrobienia, ale jak chcesz, to w sumie możesz tu zostać, jedzenie samo nie zniknie, a trzeba się go jakoś pozbyć – ubrałam się za ścianą, mówiąc głośniej do niego. Kiedy weszłam do sypialni, on jeszcze leżał w najlepsze, ale w końcu nie miał żadnych obowiązków.

– A co jest tak ważnego? – mruknął.

– Muszę nakarmić najpierw Doriana, spisać raport i zawieźć go Radzie. Potem pewnie ktoś się nawinie, bo będę potrzebna w wiosce, w końcu jestem dyktatorką – powiedziałam dumnie, pokazując mu język, po czym wyszłam z sypialni, a następnie z domu. Wymieszałam paszę, jednocześnie wlewając świeżej wody do poidła, a jedzenie wsypując do żłobu. Zajęło mi to tylko stosunkowo krótką chwilę, a więc po chwili kierowałam się z powrotem do domu. Z naprzeciwka, z błotnistej, wydeptanej ścieżki wyszedł mężczyzna z naręczem gazet i listów - poczta.

– Dobry, Pani Dyktator – mruknął, pochłonięty szukaniem przesyłki przeznaczonej dla mnie. Po chwili wyciągnął odpowiednią paczkę, żegnając się i odchodząc. Lubiłam tego człowieka, był konkretny i profesjonalny. Zębami rozerwałam list, wchodząc do domu i zamykając za sobą następnie drzwi. Zaczęłam czytać, a z każdym słowem mój oddech robił się coraz płytszy i urywany.

„Pragniemy poinformować, że Gabriel Murphy, zwany także jako Jules, został znaleziony dnia wczorajszego przed północą martwy na terenie wioski. Z tego powodu oraz, że była to Pani rodzina, zorganizowany zostanie pogrzeb, a Gabriel zostanie pochowany w należyty sposób” - przeczytałam, czując jak moje oczy niekontrolowanie wilgotnieją. Zamrugałam szybko, na szczęście je przeganiając. Jeśli chciałam płakać, to najpierwsze co, musiałam wygonić z mojego domu Lucia. Nogi miałam jak z galarety, cała się trzęsłam. Poszłam do kuchni, aby siąść, ale na moje nieszczęście, siedział tam mężczyzna, z którym spędziłam upojną noc. Jak na przekór, zobaczyłam parujący garnek wieprzowiny, która była ulubionym daniem mojego zmarłego brata. Z kamienną twarzą przeszłam szybkim krokiem do sypialni, kładąc się do łóżka i próbując zasnąć, aby tylko zapomnieć o felernym liście. Często byłam pozbawiana przyjaciół, rodziny, ale zawsze znalazł się jeszcze ktoś, kto mi zostawał. Teraz to ja zostałam sama jak palec.

Lucio?

16 sierpnia 2018

Od Nilli CD Aven - odejście

Dziewczyna o rudych włosach, złapała mnie mocno za rękę i pociągnęła mnie w dół budynku. Prawie się przewróciłam na mokrych od deszczu schodach, ale w ostatniej chwili chwyciłam się drewnianej poręczy, unikając cudem upadku. Gdy wybiegłyśmy na zewnątrz, zobaczyłyśmy istny armagedon. Mieszkańcy domów uciekali w panice i chronili się w piwnicach i spiżarniach, inni biegli w stronę lasu, tam szukając ukrycia.
- Schowaj się gdzieś – rozkazała mi dziewczyna – ja biegnę im pomóc… - powiedziała i ruszyła w samo serce walki.
Schowałam się za jednym z budynków i obserwowałam wszystko z bezpiecznej pozycji.
Strażnicy oraz paru myśliwych próbowało powalić rozwścieczonego stwora, który wpadł w szał zabijania. Był to Dragon, który w zupełności przemienił się już w swoją zwierzęcą formę. Mimo że był jeden, a obrońców osady kilkunastu, smok z łatwością radził sobie z każdym nacierającym na niego przeciwnikiem. Był jak robot zaprogramowany na zabijanie, nieczujący bólu i nieznający litości. Ignorując wbijane w jego ciało ostrza oraz strzały atakował coraz to kolejnych mieszkańców. Nagle jeden ze strażników trafił strzałą idealnie w żółte oko poczwary. Ze ślepia zaczęła płynąć ogromna struga krwi, a w powietrzu rozległ się przeraźliwy, przeciągły ryk bólu. Smok zionął ogniem w stronę drewnianych domów, wywołując pożar, który został prawie natychmiast stłumiony przez ulewę.
Nagle oślepiony, rozwścieczony smok ruszył w szale bólu i wściekłości w moją stronę. Nie było czasu na ucieczkę, więc jedyne co mogłam zrobić to schować się za balami drewna leżącymi przy ścianie. Skuliłam się, żeby jak najmniej było mnie widać i modliłam się w duchu, żeby smok mnie nie zauważył.
Niespodziewanie zza ściany wyjrzał łeb ogromnego stwora, który zbliżał się coraz bardziej do mojej kryjówki. Czułam jego gorący i świszczący oddech na swojej twarzy. Wstrzymałam powietrze i starałam się nie wydawać żadnego dźwięku. Jednak nagle smok ryknął i rozwalił swoim łbem stos drewna, za którym się ukrywałam. Przybliżył się do mnie i patrzył mi teraz prosto w moje oczy, z których można było jedynie wyczytać furię i chęć mordu. Z jego zranionego, czarnego już oka nadal kapała czerwona, ciepła krew. Ta chwila przeciągła się w nieskończoność, a mnie przechodziło przez głowę tysiące myśli. Czy to już mój koniec? Tak ma wyglądać moja śmierć? Czy jeśli jakimś cudem ten potwór mnie oszczędzi, stanę się taka sama jak on?
Nagle poczułam ogromny ból w klatce piersiowej, który promieniował do mojej głowy a po chwili do wszystkich części mojego ciała. Chciałam się wyrwać z paszczy potwora, ale nie miałam już siły. Jego kły tkwiły zatopione w moim ciele. Po chwili nie czułam już niczego, widziałam tylko wszechogarniającą mnie ciemność.

Aven?