Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lea. Pokaż wszystkie posty

12 kwietnia 2020

Od Lei CD Pana Stasia

Mój dzień zapowiadał się dość przyjemnie. Słońce ładnie grzało a niebo było bezchmurne. Zaplanowałam sobie zbieranie rzeczy, ale strasznie mnie kusiło by położyć się gdzieś na polance i wylegiwać się pół dnia. Jednak moje drugie ja było bardzo przeciwne więc czym prędzej zabrałam się do poszukiwań. Przyznam, że nie szło mi na początku za dobrze, ale z czasem nabrałam wprawy. Udało mi się znaleźć kilka roślin, jakiś owoców a nawet złapać małe zwierzę. Owinęłam je liśćmi i schowałam na potem, by móc się nim posilić. Mój dzień z każdą chwilą zapowiadał się coraz lepiej, dopóki nie pogrążyłam się w marzeniach. Niestety to bardzo niebezpieczne zajęcie, bo przestaje wyczulać się na niebezpieczeństwa. I tak to było z moim szczęściem, bo już po chwili znalazłam się pułapce.

-Ch*lera!

9 kwietnia 2020

Od Lei do Tenebrisa

Dzisiejszy dzień był strasznie upalny, pot spływał po mnie praktycznie z każdej strony. Słońce ładnie grzało na niebie jednak na dłuższą metę stawało się to utrapieniem. Wędrując już kolejny dzień przez te lasy w końcu natknęłam się na strumyk. Byłam tak wniebowzięta, że po cichu zaczęłam piszczeć z radości. Na szybko się umyłam by zmyć pot i namoczyłam ciemne włosy. Przez ich ciemny kolor było większe prawdopodobieństwo, że szybciej dostanę udaru. A to mi nie byłoby na rękę, skończyłabym jako padlina. Zawsze zastanawiałam się jak by to było wyjechać na bezludną wyspę. Cisza, spokój tylko ja i natura. Teraz już wiem i nie jestem zadowolona.

Od Lei do Cynth

Dni mijały mi powoli i żmudnie a ja dalej rozmyślałam nad tym wszystkim. Skąd się tu wzięłam i czym ja jestem. Pomimo, że już dawno otrząsnęłam się z pierwszego szoku to nadal miałam straszny mętlik w głowie. Czułam, że przez brak wspomnień straciłam ważną cząstkę siebie. Na wyspie radziłam sobie nawet dobrze, w końcu nadal miałam wszystkie kończyny i żyłam - co uważam za duży sukces. Nie chciałam się nigdzie w pojedynkę osiedlać, dlatego byłam ciągle w ruchu. Lubiłam przyglądać się otaczającej przyrodzie i zwiedzać. W głębi serca miałam też nadzieję, że kiedy kogoś spotkam, bo od początku bycia na wyspie jestem sama. Moje myślenia przerwało burczenie w brzuchu, które uświadomiło mi, że pora chyba coś zjeść. Znajdowałam się obecnie na polanie i to dość odsłoniętej, więc musiałam wejść w głąb lasu by coś znaleźć. Już myślałam, jak piekę sobie jakieś soczyste mięsko. Na samą myśl ślina sama mi leciała, bo od kilku dni żyłam głównie na warzywach, które znalazłam po drodze. Weszłam do lasu i zaczęłam się rozglądać za obiadem. Moją uwagę przykuło kilka małych warchlaczków nieopodal. Rozejrzałam się za ich matką, bo zawsze kręci się gdzieś obok, jednak nie pojawiała się przez dłuższą chwilę. Łowy zaczęłam od cichego skradania się, jednak długo to nie trwało. Tak podniecona na myśl o obiedzie zapomniałam ubezpieczyć swoje tyły. Już po chwili tego pożałowałam, bo za moich pleców dobiegło głośne charknięcie.

8 kwietnia 2020