9 kwietnia 2020

Od Lei do Cynth

Dni mijały mi powoli i żmudnie a ja dalej rozmyślałam nad tym wszystkim. Skąd się tu wzięłam i czym ja jestem. Pomimo, że już dawno otrząsnęłam się z pierwszego szoku to nadal miałam straszny mętlik w głowie. Czułam, że przez brak wspomnień straciłam ważną cząstkę siebie. Na wyspie radziłam sobie nawet dobrze, w końcu nadal miałam wszystkie kończyny i żyłam - co uważam za duży sukces. Nie chciałam się nigdzie w pojedynkę osiedlać, dlatego byłam ciągle w ruchu. Lubiłam przyglądać się otaczającej przyrodzie i zwiedzać. W głębi serca miałam też nadzieję, że kiedy kogoś spotkam, bo od początku bycia na wyspie jestem sama. Moje myślenia przerwało burczenie w brzuchu, które uświadomiło mi, że pora chyba coś zjeść. Znajdowałam się obecnie na polanie i to dość odsłoniętej, więc musiałam wejść w głąb lasu by coś znaleźć. Już myślałam, jak piekę sobie jakieś soczyste mięsko. Na samą myśl ślina sama mi leciała, bo od kilku dni żyłam głównie na warzywach, które znalazłam po drodze. Weszłam do lasu i zaczęłam się rozglądać za obiadem. Moją uwagę przykuło kilka małych warchlaczków nieopodal. Rozejrzałam się za ich matką, bo zawsze kręci się gdzieś obok, jednak nie pojawiała się przez dłuższą chwilę. Łowy zaczęłam od cichego skradania się, jednak długo to nie trwało. Tak podniecona na myśl o obiedzie zapomniałam ubezpieczyć swoje tyły. Już po chwili tego pożałowałam, bo za moich pleców dobiegło głośne charknięcie.

-Teraz to dopiero mam przesrane - wyszeptałam i bez odwracania się biegłam przed siebie, ile sił w nogach. Słyszałam, jak maciora jest tuż za mną, dlatego moim jedynym ratunkiem było pobliskie drzewo. Dawno się tak szybko nie wspinałam, teraz poczułam się naprawdę jak zwierzyna. Gdy byłam już bezpieczna dopiero odetchnęłam z ulgą. Niestety dzik nie chciał odpuścić przez kilkanaście minut, więc ciągle krążył wokół drzewa. Po godzinie zaczęła się powoli oddalać jednak nadal nie byłam pewna czy odeszła wystraczająco daleko. Gdy usłyszałam szelest byłam pewna, że znów wróciła jednak to była zdecydowanie większa niespodzianka. Obok dreptała czerwono włosa dziewczyna a ja aż musiałam przetrzeć oczy ze zdumienia. Byłam przekonana, że mam halucynacje, w końcu to człowiek! Wyglądała na dość młodą i drobną osobę, więc byłam ciekawa jak tu przetrwała. I czy też została zesłana jak ja.

-Hej, uważaj na tym dole! - Zaczęłam szeptać by ostrzec dziewczynę przed dzikami. Jednak ta nawet nie zareagowała. Zaczęłam się obniżać i trochę głośniej ją wołać, lecz nadal zero reakcji. Gdy minęła moje drzewo postanowiłam zeskoczyć i podejść. Złapałam dziewczynę za ramię jednak nawet nie zdążyłam nic powiedzieć, bo w moją stronę leciała torba. Odskoczyłam i ochroniłam twarz ręką, inaczej miałabym pewnie porządnego guza. Poczułam ból w ręku i uświadomiłam sobie, że kwiatków to ona w tej torbie raczej nie ma. Odsunęłam się kawałek i spojrzałam na zdezorientowaną dziewczynę.


Cynth? 1PD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz