Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily. Pokaż wszystkie posty

29 marca 2020

Od Lily do Bezimiennego

Dzień nie należał do jednych z tych kolorowych, jakie chciała przeżywać kolejnego to dnia po wstaniu z łóżka. Po prostu los sprawował na jej drodze niespodzianki, jakie każdy człowiek w jej życiu chciał sprawować. Pomimo, iż miała tylko dziesięć lat, stawiała sobie już coraz to większe ambicje, cele. Chciała poznawać świat coraz z to bardziej różnych perspektyw, przez co obrywali boleśnie za to jej rodzice. Jej ojciec obrywał pogróżki słowne od rady i innych mieszkańców osady, zaś wampirzyca dostawała po twarzy przez samotników. Prawdziwa sielanka rodzinna, czego chcieć więcej, prawda?

2 marca 2020

Od Lily cd Pan Staś

Czy jej obecne cele były w jakikolwiek sposób planowane? Pod żadnym względem nie, dziewczynka miała kilka rzeczy jakich się bała w swoim jeszcze krótkim życiu. Na pierwszym miejscu i na równi stawiała bojaźń przed utratą rodziny, wraz z krwawą fazą wściekłości swojej rodzicielki. Drugim z negatywów były przeraźliwie realistyczne koszmary, które często zatruwały jej życie. Nie raz przychodziła do swoich rodziców z płaczem, prosząc o pomoc w wyzbyciu się potwora spod łóżka. Przez to, aby nauczyć ją pewności siebie radzenie z wyidealizowanym w głowie problemem, nie raz na zmianę spali wraz z córką na małym łóżku na pięterku. Cóż, plecy Stanisława jeszcze dużo miały wycierpieć przez jego ciężkie życie. Spanie między rodzicami miało swoje plusy i minusy, także dodawało piękne bonusy. Zabierała starszej wampirzycy możliwość przytulenia się do cieplutkiego ciałka głowy rodziny, które teraz miała na wyłączność. Co jak co, ale wilczek był tylko własnością małego diabełka. Tak oficjalnie oczywiście, każdy to wiedział. A jednak nikt nie brał tego na poważnie, zaś za dziecięcy żart. I nie zamierzała się dzielić zdobyczą, pijawka już zbyt wiele mogła się nim cieszyć. Czas powiedzieć dość.
Mogło minąć z cztery godziny, jednak noc trwała w najlepsze dalej. Nie dla głupich pomysłów rodzących się w kreatywnej główce. Pewna para latarenek idealnie widzących w ciemnościach prześwietliła stan pokoju, bacznie monitorując poczynania dwójki dorosłych. Osóbka po jej prawej stronie leżała na najdalej wysuniętym miejscu na łóżku, odwrócona plecami do niej. Wcale jej to nie zdziwiło, gdyż często tak uciekała w nocy od ich dwójki. Jeśli już nie opuszczała domu dla polowania, przeważnie potrzebowała separacji w tak błahej rzeczy. Lily nigdy nie mogła tego zrozumieć. Jakby podświadomie chciała zaznać tej brakującej prywatności, uśmiechnęła się zwycięsko. Zwróciła twarz do swojej maskotki - przytulanki, która mruczała coś przez sen pod nosem. Nawet, jeśli jego silna ręka była owinięta wokół jej ciałka, twarz miał zwróconą w odwrotną stronę do niej. Z rozczuleniem podparła swoją głowę na jego torsie, wzdychając słodziutko. Jego brązowe włosy wyszły z uścisku dość sporego kitka, przysłaniając niektóre fragmenty jego twarzy. W jednym momencie dziewczynka zdębiała, zauważając dziwne ślady na materiale jego rozpiętej do połowy koszuli. Wesołe i chaotyczne szlaczki i zygzaki przechodziły wesoło przez materiał, kończąc jak gdyby nic na skórze. Dodatkowo zawijasy na twarzy, cholera. Spojrzała bacznie na swoje dłonie, zapomniała zmyć ciekawą żywicę, jaką znalazła niedawno w lesie. Wydała się na tyle ciekawa do tworzenia i zabawy, że sporą część przemyciła do swojego azylu.
* Składam wszelkie modlitwy, aby mamusia nie została tym zabrudzona. - na samą myśl zrobiła się niezwykle blada, padając plackiem pomiędzy rodziców. Jutrzejszy dzień mógł być swoistym dniem apokalipsy, gdzie każdy będzie musiał zapłacić za swoje grzechy.

9 lutego 2020

Od Lily cd Pan Staś

Marszczyła swoje szlachetne czółko po raz kolejny tego dnia, za każdym razem, gdy widziała swoiste uczucia swoich rodziców. Nigdy nie odmawiała sobie przeszkadzania im w takich nielicznych chwilach, rodziło to mieszane uczucia w jej główce. Mruczenie pod nosem, próby zwrócenia na siebie uwagi, bądź bardziej brutalne metody. Panna Pancykiewska naprawdę starała się zrozumieć świat dorosłych, niejednokrotnie posyłając dość nieprzewidywalne pytania swojemu ojcu. Z pewnego rodzaju zachwytem przyglądała się jego rumieńcom i błagalnym spojrzeniu, jakie kierował o pomoc do swojej ukochanej. Jednak życie z nimi nie było łatwe i doskonałe, zbywała go dosłownie na każdym kroku. “ Zapytała Twoją osobę, prawda? Teraz się martw, przecież jestem tą DRUGĄ w tej rodzinie… “ Uwielbiała obserwować świat z różnych perspektyw, analizować, aby wieczorami zapisywać swoje przemyślenia.Z czasem nabierała wprawy w sztukach tworzenia, kreatywnie pisząc w późniejszym czasie historie wykreowanych bohaterów. O dziwo dwie z nich subtelnie - bardzo przypominały dwóch zgryźliwych dorosłych, uwielbionych tak przez jej osóbkę.

Reszta dnia okazała się o tyle nudna, iż na każdym kroku nawiedzała na zmianę swoich rodziców. Była cieniem, psującym trudy pracy. Tylko mała diablica potrafiła przeciąć niechcący linkę z białym praniem, swobodnie lądujące w błotku. Na chwilę obecną spędzała czas w najlepszym towarzystwie, praca przy roślinach było czymś niespotykanym, co na chwilę potrafiło zamrozić jej pokłady energii. Pieląc grządki z roślinami, potrafiła mówić niczym katarynka. Jej przynosiło to swoistą przyjemność, gorzej było z pewnym jej towarzyszem niedoli.

17 stycznia 2020

Od Lily do Pana Stasia

Zdawać się mogło, iż życie niecodziennej rodziny, pozostanie na zawsze już kolorowe, żywcem wyciągnięte z wizji umysłu. Spokojne, ciche, bez większych i efektownych akcji. Jednak piękne scenariusze wykreowane przez młodych rodziców, nie znalazły odzwierciedlenia w ich późniejszym życiu. Wszystko zmieniało się diametralnie, gdy ich “słodkie maleństwo” zaczynało poznawać świat na własnych zasadach i chodzić własnymi drogami. Nieprzespane noce, walka z małym niejadkiem, czy potłuczona zastawa stołowa? Można to było przemilczeć, przemyślenia i uwagi pozostawić dla siebie w umyśle. Jednak jeden szczegół z wiekiem wyszedł na jaw, słodziutka księżniczka odziedziczyła charakterem po kochanej mamusi. Niczym grom z jasnego nieba uderzyło to w wilkołaka, który miał ciche nadzieje na inne aspekty w tym kierunku. Jednakże nadaremno poszły jego modły w stronę nieba, potomek okazał się mieć niezwykły temperament.

14 stycznia 2020