Znieruchomiałem podobnie jak Phanthom. Usilnie próbowałem sobie wytłumaczyć, jak do tego mogło dojść. A jedynie, do czego udało mi się dotrzeć, to to, że znowu wszystko zepsułem.
Nie byłem w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułem się tak bardzo zawstydzony i zażenowany, że w końcu zeskoczyłem z bruneta i łóżka jednocześnie, następnie wybiegając z pokoju. Moje serce biło jak szalone i zaczynałem mieć problemy z oddychaniem.
Wbiegłem do pierwszego lepszego pokoju i skuliłem się w jego kącie. Naciągnąłem materiał koszulki aż po kostki, po czym ukryłem twarz między kolanami, walcząc z napływającymi łzami. Dlaczego znowu wszystko zepsułem?