2 grudnia 2019

Od Fafnir'a CD Phanthom'a - etap 3 > etap 4

Znieruchomiałem podobnie jak Phanthom. Usilnie próbowałem sobie wytłumaczyć, jak do tego mogło dojść. A jedynie, do czego udało mi się dotrzeć, to to, że znowu wszystko zepsułem.
Nie byłem w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czułem się tak bardzo zawstydzony i zażenowany, że w końcu zeskoczyłem z bruneta i łóżka jednocześnie, następnie wybiegając z pokoju. Moje serce biło jak szalone i zaczynałem mieć problemy z oddychaniem.
Wbiegłem do pierwszego lepszego pokoju i skuliłem się w jego kącie. Naciągnąłem materiał koszulki aż po kostki, po czym ukryłem twarz między kolanami, walcząc z napływającymi łzami. Dlaczego znowu wszystko zepsułem?

1 grudnia 2019

Od Derycka CD Damena

Mimo późnej pory oraz chłodnego wieczoru uwielbiałem spacerować po wyspie. Sam fakt, że byłem samotnikiem, sprawiał, że osadnicy trzymali się z daleka, a inni samotnicy trzymali się swoich interesów. Tego wieczoru usiadłem akurat na klifie, niedaleko latarni morskiej. Kiedyś podobno była zamieszkała, teraz jednakże stoi pusta i równie martwa, co które statki zostały tutaj wyrzucone przez fale. Czas mijał powolnie, a wiatr delikatnie głaskał krajobraz dokoła, wraz z moją osobą. Po około godzinie siedzenia i wpatrywania się w fale poczułem zapach jakiejś osoby. Zaraz po tym usłyszałem kroki, przez co wstałem i się rozejrzałem. Dróżką szedł młody, wysoki i postawny mężczyzna, który podszedł bliżej latarni. Po chwili i on się rozsiadł i zaczął kontemplować bodajże nad swoim losem. Najwidoczniej jakiś nowy narybek na wyspie, skoro nie bał się spacerować tędy o tak późnej porze.

Od Pana Stasia CD Bobby

Uwielbiałem pracować z Bobby. Od samego początku, gdy zaczęła pracować na mojej farmie, polubiłem ją i pomaganie przy jej pracy. Budownictwo i rzeczy z nim związane, jak się okazało, relaksowało mnie podobnie niczym książka przy kominku. Zawsze byłem typem majsterkowicza, jednakże nie miałem co do tego dyspozycji i możliwości rozwijania się w tym kierunku. Jedyne rzeczy, jakie robiłem na swojej rodzinnej farmie, to drobna pomoc ojcu. Głównie to on się zajmował wszystkim, co było na miarę jego możliwości. Gdy miałem okazję, sam mu chętnie pomagałem we wszystkim, nabywając jakichś drobnych umiejętności, a następnie je rozwijając. Będąc małym brzdącem, standardowo zaczynało się swoją przygodę od patyków i domków dla żołędzi. Następnie zaczęło się robienie domków dla ptaków. Mimo to nie wystarczało mi. Cały czas chciałem więcej i więcej. W ten oto sposób zbudowałem dla swojej młodszej siostry domek dla lalek. Nie była to fachowa jakość ani trochę też nie dorównywało sklepowemu, jednakże siostra w zamian za niego była mi aż tak wdzięczna, że piekła mi przez miesiąc ciasteczka czekoladowe w postaci muffinek. Swoją drogą chyba moje ulubione ciastka.