30 października 2019

Od Melody CD Pana Stasia - etap 2 > etap 3

Z uśmiechem obserwowałam krajobraz, widziany w drodze na farmę. Promienie słońca ogrzewały moją twarz, a śpiew ptaków dodatkowo umilał podróż.
Gdy wyjechaliśmy poza granice wioski, przejęłam od woźnicy czynność, którą zawsze wykonuje jednocześnie z powożeniem, a było nią wypatrywanie Samotników. Las wyglądał spokojnie, ale mężczyzna twierdził, że może to być jedynie złudzenie.
- Nigdy nie możesz mieć pewności, że nikt cię nie obserwuje. - mruknął, rozglądając się na boki. Zrobiłam to samo, wytężając przy tym wzrok. Nikogo jednak nie zauważyłam. Mimo tego, wciąż pozostawałam czujna. 

Droga minęła nam bez przeszkód i wkrótce mogłam zobaczyć farmę Pana Stasia. Zeskoczyłam z wozu, następnie rozglądając się dookoła. Na końcu drogi wiodącej do domu rolnika dostrzegłam gospodarza. Mężczyzna pomachał do mnie i zaczekał, aż do niego podejdę. Wolnym krokiem ruszyłam w jego kierunku, rozglądając się przy tym nieco po farmie.
- Witaj, Mel... - zawołał, kładąc dłonie na swoich biodrach - Co cię aż tutaj sprowadziło? - zapytał wyraźnie zaskoczony moją wizytą.
- Witaj, Stasiu. Mówiłeś ostatnio o różnych materiałach, których... - zaczęłam, ale rolnik nagle mi przerwał, przypominając sobie naszą ostatnią rozmowę.
 - Ah tak! Chodź, chodź... Zrobię ci kawę i wszystko pokażę. - zaproponował, gestem ręki wskazując na drogę do swojego domu. Zmieszałam się taką nagłą propozycją, ale po krótkim namyśle uznałam, że to zwykła gościnność. Uśmiechnęłam się lekko i ruszyłam w stronę chatki. Za sobą usłyszałam jeszcze jak Osadnik zamyka bramę, a następnie dobiega do mnie, by dorównać mi kroku.
- Jak ci podróż minęła? - zapytał Pan Staś, gdy byliśmy już w środku i weszliśmy do kuchni.
- Nieszczególnie, zwłaszcza że spędziłam ją na drewnianym wozie. - odparłam ze śmiechem.
- I tak lepsze to, niż iść taki kawał na piechotę. Mam dla ciebie parę ciekawych rzeczy, ale to na spokojnie, przy kawie wszystko ci powiem i pokażę. - wypowiedzi rolnika towarzyszył dźwięk naczyń, stawianych na meble.
- Dobrze... Właściwie poszukuję jakiejś inspiracji lub natchnienia. Liczyłam...w sumie dalej liczę, że tutaj znajdę coś ciekawego. - wyjaśniłam, rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu ciekawych zdobień oraz kształtów.
- Czy ja wiem, zwykła farma na wyspie pełnej dziwactwa... - do moich uszu doszedł bulgot wody, a po chwili Pan Staś odwrócił się do mnie z dwoma kubkami w rękach.
- To przyniosę ci coś, co mogłoby cię zainteresować. - mężczyzna postawił kawę na stole i wyszedł z pomieszczenia.
Wkrótce rolnik był już z powrotem. 
- Zobacz... Trzy dobrej jakości skóry, jakiś materiał, który znalazłem na wraku i to moje dwie perełki. Dostałem to od Yarii. Dwie piękne skóry, dobrze przygotowane i wygarbowane. Trzeba przyznać, że Yaria zna się na rzeczy. - powiedział mężczyzna, stanąwszy naprzeciwko mnie, pokazując przy tym materiały w całej okazałości. Następnie podał mi je, bym mogła im się lepiej przyjrzeć. Pogładziłam palcami powierzchnię zwierzęcej skóry. Widać było, że osoba, od której Pan Staś je otrzymał nie robiła tego po raz pierwszy.
- Naprawdę piękne skóry... Wezmę wszystkie, jeśli pozwolisz. - powiedziałam po namyśle.
- Oczywiście... I tak dla mnie są zbędne. Nie mam, co z nimi zrobić. - odparł mężczyzna. Faktycznie skóry są mało przydatne na farmie. Chyba, że jako ozdoba w domu w postaci dywanu, wieszana na ścianę lub koc.
- Dziękuję ci za kawę. Jeśli bym mogła, chciałabym jeszcze kupić jakieś owoce. - dodałam, przypomniawszy sobie o brakach w spiżarni.
- Masz szczęście, bo mam już końcówkę przeznaczoną na sprzedaż. Pomogę ci w takim razie się zabrać. - powiedział rolnik, uśmiechając się do mnie. 
Zapłaciłam za produkty oraz materiały i zapakowałam zakupy na drewniany wóz przy pomocy Pana Stasia. Mężczyzna odwiózł mnie do domu i pomógł mi zanieść do niego wszystko, co kupiłam. Wszystkie rzeczy trochę ważyły, więc nie wiem, jak bym sobie poradziła bez jego pomocy.
Zaprosiłam Pana Stasia do salonu i zaparzyłam herbatę. Do gorącego naparu przyniosłam jeszcze kawałek ciasta dyniowego.
- Bardzo ci dziękuję za pomoc, Stasiu. - powiedziałam z uśmiechem - Tak właściwie, co tam u ciebie? - zapytałam, siadając w fotelu. Nagle poczułam ostry ból gardła. Zignorowałam to jednak i z uśmiechem słuchałam wypowiedzi gościa. 

 Staś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz