14 października 2018

Od Harry CD Galii


Dziewczyna, nie tracąc czasu, ruszyła na zmodyfikowanego, wyciągając zza pasa dwa kamienne ostrza. Potwór uniósł głowę, a jego usta przybrały wzór na kształt uśmiechu. Byłam pewna, że już nas zobaczył. Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam. Wyglądał jak człowiek skrzyżowany z wielką, obrzydliwą larwą. Posiadał kończyny, ale jego ciało, białe i oślizgłe kurczyło się i rozkurczało na przemian, jak u robala. Ust prawie nie było widać, a oczy miał jak dwa czarne, płaskie kamyki. Włosy, z jakiegoś powodu, przybrały zieloną barwę.
Z przerażeniem pomyślałam, że naukowcy poszli o krok za daleko. Z jednej strony rozumiałam, dlaczego wysłali ich tutaj - gdyby wydostały się na wolność, to prawdopodobnie byłaby apokalipsa. Z drugiej... na jednym poziomie statku naliczyłam siedemdziesiąt klatek. Nie miałam pojęcia, czy damy sobie z tym radę.
Tymczasem potwór wydał z siebie zwierzęcy ryk i ruszył na kobietę, która w porę się uchyliła. Ja nie miałam tyle szczęścia. W ostatniej chwili oprzytomniałam na tyle, żeby złapać wielkie, metalowe drzwi i gwałtownie je zatrzasnąć. Moje ciało przyciśnięte do metalu podskoczyło, kiedy w nie uderzył.
Nie słyszałam swojego krzyku, choć wiedziałam, że krzyczę. Miałam wrażenie, że zaraz umrę. Że potwór dostanie się  do środka i rozszarpie mnie na strzępy. Już czułam metaliczny posmak krwi w ustach. Jednak kiedy już miało to nadejść, nagle wszystko się skończyło. Ciężar przestał napierać, a ja osunęłam się na podłogę, obejmując kolana ramionami. Spod drzwi wypłynęła smolista maź.
- Hej, w porządku?
Zamknęłam oczy, żeby otrząsnąć się z szoku, kiedy usłyszałam pytanie zza ściany. Powoli podniosłam się i odeszłam spod wejścia, żeby zrobić dziewczynie przejście. Usłyszałam dźwięki przesuwanego ciała, a następnie zgrzyt metalu. Po sekundzie pojawiła się przede mną, ocierając z twarzy krew potwora.
Dopiero teraz miałam okazję uważniej jej się przyjrzeć. Coś w jej aparycji przywodziło mi na myśl kogoś znajomego. Ogólny chłód, arogancja, umiejętności w walce...
Miałam ochotę palnąć się w głowę.
- Galia. - szepnęłam, a dawna dyktatorka zmierzyła mnie krytycznym spojrzeniem, spod zmarszczonych brwi.
- Jestem Uzdrowicielką. - wyjaśniłam. - Z wioski. Pomogłam kiedyś twojemu bratu.
- Tak. - powiedziała po chwili, krzywiąc się. - A teraz on nie żyje.
Nie miałam pojęcia, co mogę jej na to odpowiedzieć, więc zapanowała między nami niezręczna cisza. Galia zaczęła przeszukiwać pomieszczenie, by po chwili znaleźć kawałek jakiejś tkaniny, którą przetarła twarz i ręce.
Choć nie widziałam jej od jakiegoś miesiąca, wydawała się starsza o co najmniej parę lat. Jej rysy zastygły w wyrazie powagi, a pod oczami pojawiły się cienie. Domyślałam się, że przeżywała śmierć brata. Ale co robiła tutaj?
Spojrzałam w stronę korytarza, gdzie leżał zabity stwór. Przypomniałam sobie o swoim celu. Może badając jego krew, czy resztki ciała, uda mi się znaleźć jakieś lekarstwo? Albo broń.
- Dawno cię nie widziałam. - rzuciłam, podchodząc do drzwi. Wciąż nie czułam się pewnie i wolałam zachować z kimś żywym kontakt głosowy. - W wiosce.
Podeszwy moich butów lepiły się do podłogi, wydając nieprzyjemny odgłos.
- Nie mam tam nic do roboty. - odparła i usłyszałam uderzenie odkładanej na stół szmatki. - A ty? Co tu robisz?
Nie odpowiedziałam. I tak się dowie. Wyciągnęłam z plecaka kilka szklanych słoiczków, po czym, zachowując ostrożność, jeden z nich podłożyłam pod ranę zmutowanego. Śluz powoli go napełniał.
- Fuj. - usłyszałam nad głową. - Po co ci to?
- Po to, żebyśmy przeżyli. Widziałaś tu jeszcze jakichś?
Zdążyłam ledwie syknąć, kiedy coś chłodnego oplotło moją szyję. Zakręciło mi się w głowie, wzrok się wyostrzył i po chwili spoglądałam prosto w czarne oczy potwora. Otoczył mnie duszący smród, gdy otworzył usta.
- Będzie... nas więcej. - wycharczał, a po sekundzie jego odcięta głowa potoczyła się po podłodze. Galia natychmiast szarpnęła mną do góry.
- Ty to masz szczęście. - mruknęła, otrzepując mnie z brudu. Po chwili dotarło do mnie, że cała się trzęsę. - Co powiedział?
- Nic dobrego. - wydusiłam. - Nic dobrego.

Galia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz