29 października 2018

Od Nirali CD Tenebris'a

Dziewczyna patrzyła z przerażeniem na czarnowłosego mężczyznę wyjmującego strzałę z ciała martwego zwierzęcia. Chłopak o białej cerze był w jej wieku albo może minimalnie straszy. Spojrzała na jego ciepłą bluzę i skórę wilka narzuconą na jego ramiona, a następnie na swoje cienkie ubranie, które nałożyła na siebie w pośpiechu, nie myśląc o tym, że może jej być w nim za zimno. Mężczyzna na pewno był o wiele lepiej przygotowany na panujące teraz mrozy. Mimowolnie zadrżała z zimna albo ze strachu, sama w sumie nie wiedziała jaka była tego prawdziwa przyczyna. Nagle zauważyła, że brunet patrzy jej teraz prosto w oczy, a po chwili usłyszała jego głos:
- Dasz radę zejść?
Dziewczyna była tak przerażona, że nie mogła wydobyć z siebie głosu. Wtedy mężczyzna wyciągnął przed siebie ręce.
- No to skacz — powiedział.
Nirali długo biła się z myślami, ale nie miała zbytniego wyboru. Była teraz zdana na łaskę tego Samotnika. Mimo wszystko miała nadzieję, że skoro uratował ją przed tym drapieżnikiem, to nie ma zamiaru zrobić jej żadnej krzywdy. W końcu przezwyciężyła strach i zsunęła się z gałęzi na ziemię prosto w ramiona czarnowłosego. Ten złapał ją kawałek nad ziemią pokrytą puszystym białym śniegiem. Jego uchwyt był delikatny, ale mocny i pewny, czuła się przy nim bezpiecznie. Wtedy nagle ogarnęło ją przerażające zimno, a następnie potworny lęk, spojrzała z przerażeniem w oczy nieznajomego. Ten lekko się skrzywił i spojrzał gdzieś w dal. Po chwili to okropne uczucie minęło.
Nirali odważyła się wreszcie coś powiedzieć:
- Dzie... dziekuję Ci — wyjąkała, a po chwili powiedziała już trochę pewniej — uratowałeś mi życie.
Mężczyzna lekko się uśmiechnął, a po chwili się odezwał:
- I tak miałem zamiar coś upolować na obiad, uratowałem Cię przy okazji, nie czuj się jakoś bardzo wyróżniona.... To było bardzo nieodpowiedzialne oddalać się poza teren wioski i to bez jakiejkolwiek broni — dodał po chwili.
Nirali spuściła wzrok na ziemię i wpatrywała się w srebrzystobiały śnieg. Po chwili milczenia podniosła głowę, zmarszczyła lekko brwi i spojrzała z zaciekawieniem w oczy bruneta.
- Kim ty właściwie jesteś? - spytała — pierwszy raz spotykam się z kimś, od kogo bije taka dziwna, zimna aura.
- Jestem Żniwiarzem... - odpowiedział mężczyzna i zamilkł. Nirali słyszała już wcześniej o żniwiarzach, karmili się strachem oraz śmiercią i byli oni niezwykle rzadcy. Jeszcze nie zdarzyło jej się spotkać kogoś takiego, wiedziała jedynie, że jedna ze strażniczek w osadzie również nim jest.
- Jak się nazywasz? - spytał brunet.
- Nirali — odpowiedziała.
- Tenebris — odparł z uśmiechem młodzieniec.
W tym momencie dziewczyna zaczęła mocno kaszleć, a kiedy atak kaszlu się skończył, zadrżała mocno z zimna.
Tenebris skrzywił się lekko, marszcząc przy tym brwi i zdjął z siebie skórę wilka, którą nałożył po chwili na ramiona Nirali.
- Masz, bo zaraz mi tu zamarzniesz.
- Dziękuję — odparła z wdzięcznością dziewczyna i wtuliła się w ciepłe i puszyste futro.
- Chodź, zaprowadzę Cię do mojego domu, jest niedaleko stąd. Ogrzejesz się przy ognisku — powiedział nagle Tenebris.
- Do... dobrze — odparła zaskoczona tą nagłą propozycją Nirali. Do Osady miała jeszcze szmat drogi, a mimo skóry, którą pożyczył jej młody żniwiarz, nadal nie mogła powstrzymać co chwilę wstrząsających nią drgawek. Potrzebowała się teraz ogrzać i to jak najszybciej.

Tenebris?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz