25 października 2018

Od Nyx CD Sędziego

Nieważne jak bardzo by się starała, przyzwyczajeń i zachowań, które wyniosła z rodzinnego domu Rita wytępić nie mogła. Gdy gospodarz opuścił swoją chatkę w poszukiwaniu czegoś, co mogło zastąpić okno, które sama zresztą skutecznie skasowała, dziewczyna poczuła wewnętrzną potrzebę odpokutowania za swoje grzechy. Czując się wystarczająco o siłach wstała i rozejrzała się dookoła zastanawiając się od czego by zacząć. Okna i tak nie naprawi. Zebrała jednak potłuczone szkło. Początkowo planowała wyrzucić je do kosza, jednak odkopawszy z pamięci internetowe filmiki, które oglądała będąc jeszcze normalnym nastolatkiem przypomniała sobie, że w procesie robienia szkła bierze udział ogień. Może dałaby radę jakoś te kawałki zespawać? Wtedy pomysł wydawał się wcale nie głupi w związku z czym zamiast odłamki zutylizować Rita zgarnęła je wszystkie w kupkę przed niegdysiejszym oknem, czyli teraźniejszą szafą. Następnie zabrała się za wszechobecne kluski. Z tym zadaniem było trochę trudniej, nie tylko ze względu na ilość produktu, ale również na konieczność wyrzucenia wszystkiego do śmietnika. A dzieci w Afryce głodują. I samotnicy na wyspie też. Nie minął jednak kwadrans, gdy powrócił właściciel przybytku. Był pod wrażeniem tempa, z jakim uwinęła się z porządkami dziewczyna. Gdy jednak kazał jej wypierdalać czarnowłosą zamurowało.

- Do łóżka - dodał po budującej napięcie pauzie. - Powinnaś wypocząć. Ja już posprzątam do końca.

Nyx bez słowa, niepewnie opuściła stanowisko ustępując miejsca siwej górze mięśni. Uśmieszek, który jej posłał może i miał być uprzejmy, lecz dziewczyny ani trochę nie uspokoił. Przechodząc obok nieznajomego dostrzegła, że owe piętnaście minut dało mu się we znaki. Nie znacznie, ale zawsze. Podeszła do gasnącego paleniska i dołożyła drwa, po czym rozpaliła polana jednym ognistym kichnięciem.

- Do łóżka - nie odwracając się od wykonywanej czynności rozkazał siwobrody. - Nie będę się powtarzać.

Nie musiał. Cały organizm Rity domagał się snu. Dziewczyna szybko znalazła sypialnię. Nie chcąc robić gospodarzowi przykrości posłusznie położyła się na materacu. Jednak coś jej nie pasowało. Wierciła się, przewracała z boku na bok nie mogąc znaleźć dogodnej pozycji. Łóżko nie było nie wygodne. Wręcz przeciwnie. Było za miękkie. Od przybycia na wyspę Nyx nie miała jeszcze okazji spać na czymkolwiek wygodniejszym od leśnego mchu. Stoczyła się z materaca na podłogę i natychmiastowo, jak za sprawą magicznej różdżki pogrążyła się w głębokim, nieprzerwanym śnie.

***

Wrzask. Dźwięk tłuczonego szkła i kobiety upadającej na kolana z płaczem. Na ziemi dwa ciała. Jeszcze ciepłe. Karmazynowa krew wyciekała z nich powoli zabarwiając posadzkę rubinową barwą. Chcę biec. Uciekać. Ale nie mogę. Zesztywniałe w agonalnym grymasie twarze wpatrują się pusto w przestrzeń, lecz jednocześnie na mnie. Przyciągają swoim nieobecnym spojrzeniem. Jakaś magnetyczna siła nie pozwala mi się ruszyć wprowadzając komórki mięśniowe w stan odrętwienia. Powinnam była wtedy uciec. Nie było żadnych śladów. Żadnych dowodów. Żadnych świadków. Jedynie moja obecność na miejscu zbrodni. Moje dłonie pokryte posoką po łokcie. Moje nieludzkie, pozbawione wyrazu spojrzenie. Moja powłoka ciała stojąca nad truchłami lecz pozbawiona tego co powinno ją wypełniać.

***

Obudziła się z gorączką. Wydawało jej się, że jest w swoim domu w Anglii. W swoim pokoju na piętrze. Dlaczego leżała na podłodze. Dlaczego było tak gorąco. Usiadła niepewnie jedną ręka podpierając sie o podłogę, drugą odgarniając czarne kłaki z oczu. Jej dłonie pokryte były niemożliwą do zmycia krwią. Rita zaczęła je wycierać chcąc zetrzeć makabryczne pamiątki z poprzedniego życia, jednak ręce nie stawały się białe. Wtedy zauważyła, że jej dłonie i ramiona nie były pokryte gęstą posoką, lecz twardymi, gadzimi łuskami. Cofnęła się z przerażeniem czując narastającą panikę. Wtedy poczuła jakby coś ciągnęło ją za plecy. Prawie krzyknęła dostrzegając parę błoniastych skrzydeł, którą przyskrzyniła uciekając przed swoimi nieludzkimi łapami. Jednak po chwili zamulony podwyższoną temperaturą mózg zaczął wolno, lecz skutecznie pracować. Jęknęła przypomniawszy sobie kim jest, co robi i gdzie się znajduje. Przetarła rozżarzone powieki i opadła z powrotem na podłogę. Przyjemną, chłodną. Zrzuciła z siebie koc, który służył jej za kołdrę, lecz to nie wystarczyło. Gorąco ją dobijało. Miała wrażenie, że gdyby ktoś dotknął jej skóry oparzył by się dotkliwie. Próbowała ponownie pogrążyć się we śnie, lecz wszelkie próby kończyły się fiaskiem.

/Pali się/ przeszło jej przez myśl niedorzeczne stwierdzenie, które rozgorączkowanemu umysłowi wydawało się śmiertelnie prawdziwe. /Chata płonie! Trzeba uciekać!/

Z trudem dźwignęła się na nogi. Chwiejnym krokiem podeszła do łóżka, lecz nie zastała na nim gospodarza. Z trudem doczłapała do drzwi. Jej gardło zaczęło palić żywym ogniem, co skutkowało atakiem kaszlu. Ogarnięta chorobą Nyx pomyślała, że nie może wdychać gorącego powietrza, w związku z czym zasłoniła usta rękawem ubrania. Pod wpływem wyimaginowanych odczuć zmysłowych jej wzrok również zaczął płatać figle tworząc boleśnie realistyczne obrazy płomieni pożerających łapczywie drewniany domek. Gospodarz, tak jak przypuszczała, spał w fotelu. Rita nie mogła pojąć, jak mężczyzna był w stanie spać w tak niekorzystnych warunkach. Zaczęła trząść jego potężnymi ramionami.

- Pożar! - chciała krzyknąć, lecz z jej gardła wydobywał się tyko ochrypnięty, skrzeczący szept. - Pali się! Wstawaj!

Białowłosy otworzył w końcu leniwie oczy.

- Co kurwa? - zapytał zaspany i zdecydowanie poirytowany zaistniała sytuacją.

- Twój dom płonie! - przekonywała mężczyznę Rita. - Trzeba uciekać!



Sędzia? Trochę "dramatyzmu" nikomu nie zaszkodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz