16 sierpnia 2018

Od Chakori do Reske

Patrzyłam na gwiazdy, które widniały na odsłoniętym, nocnym niebie. Małe świecące punkciki, oddalone o miliony lat świetlnych. Lubiłam patrzeć w rozgwieżdżone niebo, uspokajało mnie to i sprawiało, że zapomniałam, choć na chwilę o swoich problemach i mogłam się zrelaksować. Jednak tym razem tak się nie stało.
Siedziałam naga na plaży, na którą parę godzin temu wyrzuciły mnie fale. Teraz morze było spokojne, bez jakiejkolwiek skazy, jednak kiedy wyrzucili mnie do wody, tak nie było. Morze szalało, a mnie, co chwilę przykrywały pod wodą metrowe fale. Ledwo potrafiłam złapać powietrze do płuc, a kolejna fala wody i piany wpychała mnie z powrotem pod powierzchnię. Jednak to, co mnie najbardziej zaskoczyło, to to, że jakimś cudem się nie topiłam. Parę razy zanurzyłam się naprawdę głęboko i skończyło mi się powietrze w płucach, zanim ponownie się wynurzyłam, mimo to nadal mogłam oddychać.
Było to dla mnie ciężkie do wytłumaczenia, zwłaszcza że nigdy nie uczyłam się nurkować, ani wstrzymywać powietrze pod wodą. Nie umiałam nawet zbyt dobrze pływać, a tym razem jakoś nie sprawiało mi to problemu. Domyślałam się jedynie, że może to mieć związek z tym piekłem, jakie przeżyłam w laboratorium. Na razie nie działo się z moim ciałem nic złego, z czego się ogromnie cieszyłam, ale bałam się, ze w niedalekiej przyszłości może się coś stać. Co jak wyrośnie mi ręka na czole albo trzecie oko? Przecież nie wiem, co oni mi tam wszczepiali.
Postanowiłam ruszyć w kierunku lasu, gdy poczułam głód oraz pragnienie. Z trudem przedzierałam się przez gąszcz liści oraz lian, a ostre liście i gałęzie raniły moje ciało. W najbliższej przyszłości muszę zrobić sobie jakieś ubrania, jednak na razie nie miałam z czego. Jedyne, co miałam teraz dostępne pod ręką to liście, ale to nie był chyba dobry pomysł. Nagle poczułam, że moja noga wdepnęła w coś miękkiego. Spojrzałam pod nogi i skrzywiłam się. Właśnie wdepnęłam w rozkładające się ciało jakiegoś trupa. Czyli nie jestem tu sama – przebiegło mi od razu przez myśl. Przyjrzałam się bliżej zwłokom. Ciało musiało już tu leżeć od paru dni, bo widać było na nim widoczne ślady rozkładu. To, co zwróciło najbardziej moją uwagę to dziwny wygląd zwłok. Miał długie i ostre pazury, a z jego ust wystawały kły. Troch mnie to zaniepokoiło. Ciekawa jestem ile jeszcze osób, zostało poddanych tym chorym badaniom. Zauważyłam, że trup ma przy sobie skórzaną sakiewkę. Przeszukałam ją i znalazłam w niej dwa ostre noże. Bez chwili wahania przywłaszczyłam je sobie. Na pewno się przydadzą. Spojrzałam jeszcze raz na ciało i lekko się uśmiechnęłam. Przecież jego skóra nie może się zmarnować.
Zrobiłam sobie skórzany pas oraz mały plecak. Zajęło mi to trochę czasu, przez co mój żołądek zaczął jeszcze bardziej domagać się jedzenia. Czułam też ogromne pragnienie. Ruszyłam dalej w drogę. Po jakimś czasie wreszcie zauważyłam, że chaszcze zaczęły się przerzedzać i moim oczom ukazały się bagna. Szybko podbiegłam i zaczęłam pić zimną i gaszącą pragnienie wodę. Zauważyłam też parę ryb przy samym dnie, które z łatwością złapałam. Żałowałam, że muszę je jeść na surowo, ale nie miałam innego wyjścia, poza tym nie były nawet aż tak złe.
Nagle usłyszałam trzask łamanych gałęzi tuż za mną. Obróciłam się, ale nikogo nie dostrzegłam, osobnik nadal ukrywał się w chaszczach. Wzięłam do ręki noże i przyjęłam pozycję do ataku, wtedy z lasu powoli wyłonił się mężczyzna.

Reske?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz