28 sierpnia 2018

Od Tenebris'a CD Galii

Dziewczyna otworzyła oczy zdezorientowana. Pewnie zastanawiała się, jakim cudem została teleportowana do innego pokoju. Moja bluzka została uwięziona w jej objęciach, przez co w tamtym momencie zostałem skazany na chodzenie półnago. Weschnąłem z rezygnacją. Gospodyni natomiast rozejrzała się po swojej sypialni, jakby widziała ją pierwszy raz. Wkrótce dostrzegła mnie, stojącego obok łóżka.
- Nie wiem, czy chciałeś mnie zgwałcić, czy nie, ale co jak co, lubię takie widoki. - mruknęła. Uniosłem brew nieco zdziwiony tym komentarzem. Trochę prawdy jednak w tym było, każdy inny samotnik pewnie by wykorzystał okazję i dobrał się do śpiącej, ładnej osadniczki. Ja jednak jakoś nie miałem na to ochoty.
- Cieszę się, że ci się podoba. - zadrwiłem - Zamierzasz z nią spać? - zapytałem, ruchem głowy wskazując moją skradzioną własność. Dziewczyna jednak na nowo zaczęła odpływać do krainy jednorożców i innych kucyków Pony, zaciskając palce na mojej bluzce. Uznałem, że najlepiej będzie, jeśli wrócę po nią rano i udałem się do salonu. Zabrałem z niego swoją torbę, a następnie przeszedłem z nią do kuchni. Szybko wypatroszyłem wszystkie ryby i oczyściłem je z łusek, ości oraz skóry, by nie zepsuły się tak szybko. Następnie natarłem je solą i umieściłem je w misce w chłodnym miejscu.
Po dokładnym umyciu rąk oraz krótkiej kąpieli na nowo usiadłem w fotelu przed kominkiem, opatulając się następnie szczelnie kocem. Chwilę obserwowałem ogień, powoli trawiący drwa. Z czasem zaczynałem czuć się senny, a moje powieki robiły się coraz cięższe. W pewnym momencie wszystko stało się czarne.

Jak zwykle wstałem chwilę przed wschodem słońca. Zbliżyłem się do okna i wyjrzałem przez nie. Mgła unosiła się nad błotnistymi terenami, a nad nią widniało czerwono-pomarańczowe niebo. Przetarłem oczy i poszedłem sprawdzić, co u strażniczki. Dziewczyna jeszcze smacznie spała. Korzystając z okazji ostrożnie podniosłem porzuconą przez nią część mojego ubioru, a następnie włożyłem na siebie bluzkę.
Gdy już byłem ubrany, zaparzyłem sobie kawy i przygotowałem na śniadanie złowione przeze mnie ryby. To była ostatnia szansa, żeby je wykorzystać, zanim się zepsują.
Gdy skończyłem, udałem się ze swoją porcją oraz kubkiem kawy do salonu. W pewnym momencie usłyszałem jak gospodyni wstaje i idzie do kuchni. Po chwili dziewczyna stanęła w progu salonu, wpatrując się we mnie z niemałym zdziwieniem oraz kubkiem z parującym napojem w dłoniach. Jej włosy były rozczochrane jeszcze bardziej niż w nocy. Przypominała małego lwa, co idealnie współgrało z jej charakterem.
- To ja może pójdę po drugą kawę. - wymamrotała po chwili gospodyni, a następnie odwróciła się do mnie plecami i wróciła do kuchni z rumieńcami na twarzy. 
- Nie trzeba. Poczęstowałem się. Ale w kuchni masz swoją porcję śniadania. - odparłem.
Kiedy dziewczyna wróciła do salonu z talerzem i kubkiem w dłoniach, zwolniłem dla niej fotel, odstawiłem kubek na stolik, a później posprzątałem po swoim posiłku. Następnie wróciłem do strażniczki, wziąłem do ręki kubek z moją kawą i oparłem się barkiem o kominek.
- Jak się spało? - zapytałem, patrząc na dziewczynę.
 
Galia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz