15 sierpnia 2018

Od Reske CD Avalon

Ciemność, zimno, wilgotno, duszno. Ach, czemu go musiało to spotkać?! Jego życie w jednej chwili wywróciło się o 180 stopni. W końcu Reske obudził się na zimnym jeszcze piasku. Słońce niedawno zaszło, za horyzont, jednak nie było jeszcze zbyt ciemno. Kiedy mężczyzna wstał zaraz zaczął kaszleć i wypluwać słoną wodę z płuc.
-Gdzie... Jestem?!
Pomyślał na głos mając nadzieję, ze ktoś mu odpowie. Zastał jednak przerażającą ciszę. Chociaż niedaleko były drzewa, a nawet zaczynał się las, słyszał tylko falę odbijające się od kamieni i pianę morską. Gdzie się podziały zwierzęta? Rozumiał, że zaczęła się noc, ale kompletna cisza?! Był cały przemoczony. Kiedy szedł zostawiał za sobą mokre ślady, które jednak nie były tak widoczne na piasku. Po paru minutach całkowicie się ściemniło, chłopak widział jednak drogę przed sobą. W jednaj chwili poczuł wzrok na sobie, a całe jego ciało przeszły ciarki. Kiedy się odwrócił próbując znaleźć źródło tego jakże nieprzyjemnego uczucia, nikogo tam nie było. Może nie widział niczego przez mrok?! A może po prostu jego wyobraźnia płata mu figle? Zdezorientowany całą sytuacją postanowił ruszyć dalej. Skoro tutaj go wyrzucili, to musiało coś się tu znajdować. Prawda? Znowu poczuł to dziwne uczucie co parę chwil wcześniej. Tym razem jednak coś kazało mu uciekać. Nie był jednak w tym dobry, szczególnie kiedy nie widział gdzie biegnie. Jak każdy mógłby się spodziewać, potknął się o wystający korzeń z ziemi. Nie zdążył się jeszcze podnieść kiedy zobaczył dwa ogromne ślepia świecące się na złoto w mroku.
*
Obudził się po raz kolejny zlany potem na koronie drzewa gdzie rankiem zrobił sobie prowizoryczne posłanie. To był sen? Myślał. Tak na prawdę miał nadzieję, że cała ta nieprzyjemna przygoda jest tylko wytworem jego cierpiącej wyobraźni. Minęły dopiero dwa dni odkąd pojawił się na wyspie i ciągle męczą go koszmary. Słońce dopiero wschodziło, a ziemię dalej spowijał mrok. Po paru minutach kiedy leżał nieruchomo próbując się uspokoić usłyszał kopyta konia. Kolejny samotnik? Nie oni chyba nie mają koni. W takim razie jakiś osadnik, ale co on tutaj robi tak późno? Reske zszedł z drzewa nie mogąc już spać. Zobaczył w tedy niedaleko od niego siedzącą przy brzegu rzeki dziewczynę trochę niższą od niego. Obok siedział koń, którego prawdopodobnie słyszał wcześniej. Ten zaraz go spostrzegł i chciał rozpocząć ucieczkę. Reske zrobił parę szybkich kroków do przodu z chęcią złapania go, jednak dziewczyna opanowała sytuację. Przez chwilę wpatrywał się w nią z ciekawością, aż go zauważyła. Trochę spanikował, chociaż nie dał tego po sobie poznać. Co miał teraz zrobić? Och, oby nie dostał ataku agresji! W końcu nie wiedząc co innego może zrobić podszedł do niej powoli, starając się wyglądać na spokojnego. Nie chciał w końcu zrobić jej krzywdy.
- Jesteś z Osady? - zpytał się kiedy był wystarczająco blisko.
- Jeśli tak to chyba nie powinno cię tu być. Czai się tutaj dużo samotników! - powiedział z czymś w stylu troski.

Avalon?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz