21 sierpnia 2018

Od Reske CD Avalon


Kobieta w końcu zniknęła wśród drzew. Szkoda że tak szybko to się skończyło, Reske nawet nie zdążył poznać jej imienia. Wydawała się miła, miał tylko nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkają. W jego głowie jednak cały czas odbijały się echem jej słowa, "Nie podążaj za mną, nie mogę narażać wioski, przez moje głupie wypady". Miała rację, gdyby się tam pojawił naraził by wszystkich, nawet siebie! Cholerni naukowcy! Kto dał im zgodę na niszczenie ludzkiego życia! Reske dopiero teraz poczuł ból w prawej dłoni, którą nieświadomie jednak z całych sił uderzył w drzewo obok. Zdarł sobie trochę skórę i w niektórych miejscach pojawiły się kropelki krwi. Znowu miał atak. Na szczęście był krótki i tej kobiety już tu nie było. Gdyby to wydarzyło się parę chwil wcześniej, zrobiłby niezłe pierwsze wrażenie. Cóż, była jeszcze noc, a jutro czekał go pracowity dzień. Musiał w końcu przetrwać! Reske uznał, że wróci do miejsca gdzie zrobił sobie posłanie i prześpi się jeszcze te parę godzin. Obudziły go promienie wschodzącego słońca, które przebijały się przez gałęzie drzewa, na którym spał. Pamiętał, że coś mu się śniło, jednak jego umysł zapomniał już szczegółów. Okazało się, że drzewo nie jest najwygodniejszym łóżkiem. Tego dnia będzie musiał sobie znaleźć jakieś wygodniejsze miejsce, albo coś miękkiego na czym będzie mógł spać. Jego pierwszym zadaniem na dzisiaj jest znalezienie czegoś do jedzenia. Przydała by się jeszcze woda pitna, ale ma jeszcze jej mały zapas, więc to może poczekać. Spakował swoje rzeczy, których tak na prawdę nie było dużo i poszedł tam gdzie go nogi poniosły. Czyli dokładniej w stronę gdzie parę godzin temu udała się wcześniej spotkana kobieta. Może znowu ją spotka? A jeśli nie to tam znajdowały się lasy pełne zwierzyny. Po pewnym czasie znalazł ślady zwierząt, które zaprowadziły go do grupki zajęcy. Musiał być cicho, inaczej by uciekły. Złapanie ich było trudnym zadaniem, szczególnie, że z aktualnym ekwipunkiem musiał by podejść bliżej co nie wchodziło w grę. Wolał łowić ryby, przynajmniej to mu przynajmniej trochę wychodziło. Nie mógł jednak jeść ich cały czas. Teraz miał do wyboru albo rzucić swoim nożem i cudem złapać jednego zająca albo... Użyć swoich nowych umiejętności, które dostał po przybyciu na wyspę. W końcu poza dziwnym językiem posiadał też jad. Może mógł to wykorzystać? Zanim jednak zdążył pomyśleć, jak upolować drobne stworzenia przełożył je dźwięk kopyt. Teraz miał dwa problemy. Nie dość, że jedzenie mu uciekło, to niedaleko był tu osadnik. Jedna z wielu osób, której nie chciał by spotkać. Ale chwila, czy ta kobieta, którą spotkał wcześniej nie była na koniu? Warto sprawdzić, w końcu oni też są ludźmi, chyba nie zaatakują drugiej bezbronnej osoby, która i tak nie ma zamiaru ataku?! W końcu Reske dostrzegł źródło dość znajomych odgłosów. Zanim jednak zdążył się mu przyjrzeć stanął na paru gałązkach łamiąc je. Druga osoba go zauważyła. Odetchnął jednak kiedy zdał sobie sprawę, że miał rację i na koniu siedziała znajoma twarz. Niestety jednak znał ją bardzo krótko, co oznaczało, że nie miał całkowitej pewności jak zareaguje.
-To ty! - Powiedział po chwili z uradowaniem w głosie. W końcu gdyby spotkał kogoś innego na pewno by go zaatakował.
-Proszę, nie atakuj. Nie jestem tu by sprawiać problemy!

Avalon? Wybacz, że tak długo. Mam ostatnio problemy z pisaniem :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz