12 sierpnia 2018

Nowy osadnik - Morrigan

stonelions
Miano: Morrigan, choć doceni, jeżeli zwrócisz się do niego "pan Morrigan", na pewno to, i ciebie, dobrze zapamięta.
Imię i nazwisko: Tristan Montague
Wiek: 25 lat, może odrobinę mniej, może więcej
Data urodzenia: 19.10
Numer: 007
Modyfikacja genetyczna: kotołak
Etap modyfikacji: 1
Status: osadnik
Stanowisko: medyk
Aparycja: Mało kto potrafi wtopić się w tłum, jak Tristan. Mężczyzna mierzy sobie nieco powyżej metra osiemdziesięciu, ot, całkowita przeciętność. Wagowo też się nie wyróżnia, na pewno nie jest chudszy niż pospolity przechodzeń, może jest nawet odrobinę cięższy, warto jednak dodać, że to dzięki, albo może przez modyfikację jego mięśnie kończyn rozbudowały się, dzięki czemu nie ma najmniejszego problemu z przenoszeniem ciężkich rzeczy, czy też szybkim biegiem. Oczy, niegdyś niemalże czarne, nabrały bardziej bursztynowego koloru, wciąż ciemne, jednak w mroku migoczą, jak na kocie oczy przystało, co może przestraszyć niejednego, który natknie się na Morrigana pod osłoną nocy. Dzięki nim mężczyzna bez problemu porusza się w ciemności, więc potrafi przesiedzieć całe noce w nieoświetlonej kwaterze, krzątając się po niej, bez potrzeby zapalenia jakiejkolwiek świecy. Oprócz tego kły Tristana wyostrzyły i wydłużyły się, dając im drapieżny, koci wygląd. Dużo się nie uśmiecha, więc tak naprawdę mało kto widział zęby w ich pełnej krasie, ale tak czy siak nie wyglądają bardzo nieludzko.
Mocne, egzotyczne słońce, w którym spędzał dzieciństwo nie pozwoliło jego karnacji być bladą.  Kolor skóry Montague można spokojnie zaliczyć do tych ciemniejszych, w odcieniem przypominająca cynamon lub orzech włoski. Jego ciemnoczekoladowe włosy są w wiecznym nieładzie, fale często spadają mu na twarz, choć nie może założyć ich za uszy, bo z reguły obcina je przed dojściem do takiego stanu, by mógł je związać. Bok i tył głowy są krócej obcięte, przy skórze, tak ot, dla wygody. Kształtną szczękę okala ciemny zarost, który nad pełnymi ustami przybiera formę wąsów, zakrzywionych w specyficzny sposób. Gęste brwi najczęściej są zmarszczone, bo tak naprawdę trudno znaleźć Morrigana, który nie jest zamyślony, albo chociaż na czymś skupiony. No i ten nieobecny wzrok, zapatrzony gdzieś w dal, w punkt, którego nikt nie potrafi znaleźć; chyba, że ma przed sobą rannego, wtedy cała ta melancholia znika i jedyne, co można wyczytać w jego bursztynowych oczach, to determinacja.
Co do ubrań, nie skupia na nich większej uwagi, choć warto dodać, że jest wrażliwy na chłód, więc jeśli tylko temperatura spada, zacznie zakładać grubsze koszule i swetry, a jak co do czego dojdzie to nawet futra. Ceni sobie wszelkie peleryny z kapturami, lubi stworzyć wokół siebie atmosferę tajemniczości.
Charakter:  Z Tristana jest taka trochę enigma, zamknięta w skrytce stara książka, której za cholerę nie potrafisz zdobyć. Mówi naprawdę mało, tylko kiedy musi. Raczej nie chodzi tu o nieśmiałość, może po prostu niechętny do nawiązywania znajomości, może woli raczej stać z boku niż w tłumie, może to czyste lenistwo lub arogancja. Chociaż nie mówi dużo, to nie musi w ogóle się odzywać, żeby przekazać swoją wiadomość - a to wzruszy ramionami, to przewróci oczami, zmarszczy czoło, westchnie, zaciśnie szczękę czy przymruży oczy. Jeżeli już zabiera głos, używa w swoich wypowiedziach sarkazmu, przez co może wydawać się opryskliwy. Jedynym wyjątkiem, w którym nie omieszka się głośno wygłosić swojej opinii, jest jakiś spór, czy osoba, której poglądy nie zgadzają się z jego własnymi.
Z początku może wydawać się kompletnym egoistą, ale w głębi duszy jest empatyczny i cholernie nadopiekuńczy; oczywiście nie będzie tego pokazywał po sobie, nie nie nie, ale bez skrupułów zbeszta cię za to, że ruszyłeś się z miejsca bez jego wiedzy, czy dotknąłeś czegoś bez jego zgody. Niewiarygodnie pewny siebie, nigdy nie traci odwagi i przeświadczenia o swojej racji. Uparciuch jakich mało, będzie stał po swojej stronie i nie zmieni zdania nawet, jeżeli zdaje sobie sprawę, że stoi po złej stronie konfliktu. Dobrze wie, że jest inteligentny i nie zawaha się powiedzieć ci w twarz, że on wie lepiej, niż ty. Rzadko kiedy liczy się z opinią innych, ma ją całkowicie w poważaniu. W końcu to on wie lepiej, prawda? Może i jest szczery do bólu, ale przynajmniej nie kłamie.
Wiecznie zmęczony, czy to po prostu życiem, czy konkretną rzeczą, którą robi; maruda, która będzie narzekać na wszystko i wszystkich kiedy tylko ma na to okazję, w końcu cholera, został pozostawiony na pastwę losu w dziczy za walczenie w dobrej sprawie, kto na to zasługuje? Ogólnie Morrigana charakteryzuje apatyczne zachowanie. Cichy, spokojny, powolny w ruchu, a w dodatku dość leniwy - jeżeli nie będzie musiał wyjść z domu, nie zrobi tego, będzie odkładał wszystko na ostatnią chwilę.
Chociaż to ciekawość wplątała go w to wszystko i tak naprawdę jest źródłem wszystkich problemów Tristana, mężczyzna nie stracił na niej ani trochę. Wciska nos w nie swoje sprawy, choć robi to nader dyskretnie, nauczony na własnych błędach, lubi bawić się w detektywa, rozwiązując problemy innych, albo, jeszcze lepiej, zapamiętując wszystkie plotki, które usłyszy, bo nie tylko rzeczy materialne się sprzedają, informacje mają swoją cenę i to dość wysoką.
Chaotyczny w tej swojej dobroci i praworządności, bo zrobi wszystko, żeby sprawiedliwość trafiła każdego, kto czynił złe rzeczy. Pomocną dłoń wyciągnie do praktycznie każdego, jest skory do pomocy i uwierz, że jeżeli będziesz go potrzebować, to przybiegnie z pomocą, nawet jeżeli jego krok będzie zaakompaniowany ciężkim wzdychaniem i narzekaniem. Jego zaufanie bardzo trudno zdobyć i tak naprawdę każdą osobę, nawet mu najbliższą, ma na oku i trzyma dystans. Tak w razie czego.
Powagi mu nie brakuje i tak naprawdę wśród innych ukazuje mało emocji, szczególnie tych mocniejszych. Ciężko jest go wytrącić z równowagi, ale potrafi być chamski i opryskliwy, kiedy tego potrzeba; nie zawaha się też użyć siły jeżeli słowa nie pomogą. Szybko traci kontrolę nad swoim gniewem, zdarzyło się mu zbić kilka talerzy (i kilka twarzy) w napływie złości (choć najczęściej bójki zostawiają go z podbitym okiem lub posiniaczonymi żebrami w jakiejś ciemniej alejce). Choć próbuje nie pokazywać tego po sobie, Tristan szybko traci cierpliwość i się irytuje, często wymyka mu się jakiś niemiły docinek. Ma wiele pomysłów, które zawsze dopina na ostatni guzik; nie zostawia spraw niedokończonych. Nigdy nie traci zimnej krwi, nawet, kiedy jest to wręcz niemożliwe dla innych.
Historia: Gdyby Tristan Montague nie wścibiał nosa w nie swoje sprawy, ze swoją wrodzoną ciekawością i nieprzerwaną potrzebą zaprowadzenia sprawiedliwości w świecie, może spacerowałby w tej chwili po wąskich uliczkach jakiegoś uroczego miasteczka, odpoczywał w cieniu obszernego ogrodu, albo chociaż przechadzał się po plaży, jak to kiedyś lubił robić. Zanim to wszystko trafił szlag.
Tristan urodził się w Kairze, gdzie spędził fragment swojego dzieciństwa pod czujnym okiem rodziców, choć i oni nie potrafili poświęcić swojemu synowi dużo czasu, gdyż, jako znani w świecie naukowcy, zawsze byli zajęci nowymi badaniami, które mieli przeprowadzić w surowych, pustynnych klimatach. Kiedy chłopiec skończył dziesięć lat, rodzina Montague przeprowadziła się do Ameryki, gdzie osiadła w pokaźnym domu po środku niczego, w Michigan. Tristan wiódł dogodne życie, wśród ogrodów przepełnionych egzotycznymi kwiatami, ucząc się w prywatnej szkole, odrabiając lekcje pod nadzorem świetnych korepetytorów. Od urodzenia Hélène i William Montague dali swojemu pierworodnemu jeden cel - zostać cenionym w świecie lekarzem, może biologiem, chemikiem, w każdym razie miał iść w ślady swoich rodziców.
Gdyby ktoś zapytał kilkunastoletniego Tristana, czym zajmowali się jego rodzice, za grosz nie potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie. Dobrze wiedział, że robią coś ważnego, bo nigdy nie mówili, czemu całe dnie, czasem i noce spędzają poza domem, by wrócić raz na jakiś czas, sprawdzić, jak mają się oceny ich syna, przypomnieć mu o nauce i pogonić pokojówkę, by znów zniknąć. Ojciec zawsze mu mówił, że nie będzie musiał się martwić o pracę, bo jak tylko skończy studia, to bez problemu zatrudnią go tam, gdzie on pracuje. Tristan nigdy nie zastanawiał się, czy mógłby skończyć w jakkolwiek innym miejscu, gdyby wtedy powiedział Williamowi proste "nie".
Czas studiów minął w mgnieniu oka, tym bardziej, że ojciec ponaciągał kilka sznurków, pozwalając synowi dostać dyplom wcześniej i młody Montague znalazł się w sterylnym budynku pełnym laboratoriów, kilkaset kilometrów od jakiegokolwiek miasteczka, z białym fartuchem na ramionach i listą nowych zadań, skrzętnie wypisaną na drobnej, zmiętej karteczce.
Jak to się później okazało, rodzina Montague od dawna współpracowała z szemranymi naukowcami o świdrujących oczach i niewyżytym zapale do stworzenia nowych gatunków, nawet kosztem życia niewinnych ludzi. Co prawda Tristanowi zajęło trochę czasu zrozumienie, w czym tak naprawdę siedzi, ale kiedy zorientował się, nad czym pracują biolodzy i jak niebezpieczne i nieludzkie jest to wszystko, od razu chciał zrezygnować z pracy. Gdyby wszystko było tak łatwe.
Okazało się, że nie da się ot tak odejść z organizacji, nawet William wyśmiał własnego syna, gdy dowiedział się o jego planach. Tristanowi zostało tylko skontaktowanie się z kilkoma dziennikarzami, którzy mogliby nagłośnić tą całą sprawę. Jedyna szansa na otworzenie ludziom oczu.
Tristan jednak został zgrabnie złapany i zamknięty w podziemiach obiektu, zanim zdążył zrobić cokolwiek, by zdemaskować organizację. Mimo to dość szybko wyciągnęli go z prowizorycznego aresztu i poddali, nazwanej przez nich "najodpowiedniejszej karze".
Mówi się, że ciekawość zabiła kota. W tym przypadku kot ma się dobrze, choć wygnany na obcą wyspę, z nitką przekleństw wysłaną w jego kierunku przez własnego ojca na pożegnanie. Gdyby Tristan umiał trzymać język za zębami i trzymać się tego, co było mu nakazane, prawdopodobnie odpoczywałby teraz na tarasie z dobrą książką w ręku i głową pustą od głupich pomysłów i problemów nie należących do niego. Ale Tristan nigdy nie potrafił być cicho, kiedy było to wymagane, więc dostał to, na co zasłużył. Przynajmniej tak mówią.
Partner: Tristan jest aseksualny, więc znalezienie sobie partnera jest jego najmniejszym problemem.
Wyposażenie: zestaw prowizorycznych narzędzi do wszelkich zabiegów medycznych, w tym składany sztylet, który zabiera ze sobą częściej niż bandaże, kobyła o zgrabnym imieniu Strzyga, na której wyrusza na dłuższe wędrówki
Inne: Może to mało męski sport, ale Tristan nauczył się szydełkować, co daje mu szanse na zarobienie odrobinę poza leczeniem ludzi a szaliki, plecione kosze i inne cuda zaskakująco dobrze się sprzedają  ||  zawsze chciał mieć psa, jego matka miała alergię, więc nigdy nie mógł posiadać pupila. Kiedy trafił na wyspę, spotkał na swojej drodze wiele dzikich kundli, ale żaden z nich nie chce nawet zbliżyć się do Tristana, prawdopodobnie przez jego modyfikację genetyczną, nad czym Morrigan niezwykle ubolewa  ||  za grosz nie umie gotować  ||  ma skłonność do używek, kiedyś palił ale na wyspie trudno o cokolwiek podobnego do tytoniu, prócz tego ceni sobie mocne trunki; na pewno, jeżeli mu coś postawisz, nie odmówi  ||  często można go spotkać w stanie półsnu lub drzemiącego, jeśli nie ma nic do roboty, czy to przez kocie geny, czy ogólne zmęczenie, nikt tak naprawdę nie wie  ||
Kieruje:  ceresowa1@gmail.com   |   Ceresowa [H/D]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz